Waldemar Kuczyński: Gowin – rozpruwacz Platformy

kuczyński2013-07-26. Kiedy patrzę na to co się dzieje w Platformie Obywatelskiej, to wspominam Unię Demokratyczną i Unię Wolności. PO zresztą, choć wymazała rodowód unijny, jest reinkarnacją tamtych partii. O wiele bardziej, niż Kongresu Liberalno-Demokratycznego. Można powiedzieć, że zrealizowała to, czym mogła stać się Unia Demokratyczna, gdyby nie kilka złych decyzji, zapoczątkowanych połączeniem z martwym po wyborach 1993 roku KLD. A mianowicie wielką partią centrową, skupiającą wyborców różnych, ale odrzucających skrajności: lewicowe, prawicowe. I – dodam – odpornych na wszelkie paranoje, które w każdym społeczeństwie są i bywają groźne politycznie. Taka partia stabilizująca kraj, nadająca polityce umiar i obliczalność; w rządzeniu i opozycji, to wielka wartość. Platforma jest taką wartością.

Partii centrowej, przez jej naturalną różnorodność, nie utrzyma razem wódz. Szef takiej partii musi być spinaczem. Oczywiście osobowością przywódczą, stanowczą, ale bez ciągot do samodzierżawia, totalizmu. Politykiem wyczuwającym pulsowanie nurtów i potrafiącym je łączyć. Donald Tusk jest takim spinaczem. Do tej pory spinał partię skutecznie, prowadząc ją do sukcesów. Od pewnego czasu napotyka poważne problemy. Mogą mieć dewastacyjny wpływ na sytuację w kraju i pozycję Polski w Europie i świecie.

Piętą Achillesową partii centrowej są kwestie światopoglądowe i styk religii z państwem. Gdy problem z tej sfery ma być regulowany – dochodzi w partii do napięć. Tak było w UD i UW, tak jest w PO. Większość pęknięć i odejść następowała w tamtych partiach na tym tle. I tak się dzieje w PO. Kryzys można opanować, jeśli żadna ze stron nie chce postawić całkowicie na swoim, przeciągnąć partię na swój skraj. Jeżeli działacze w imię utrzymania wspólnoty środka politycznego, wielkiego dobra, gotowi są nawet do kompromisu wartości. Choćby dlatego, że społeczeństwo na co dzień żyje właśnie w takim kompromisie, a nie w nieustannym zwarciu.

Tego nie potrafi Jarosław Gowin i paru jego naśladowców. Teraz już z zajadłością bojowników medialnych Kaczyńskiego atakują swą partię publicznie za wszystko. Gowin nie wygra, ale gdyby wygrał Platforma eksploduje, a on przyłoży rękę do wielkiej szkody publicznej.

Od kilku lat nie toczy się w Polsce debata polityczna, lecz wojna polityczna. Wywołało ją Prawo i Sprawiedliwość kierowane przez Jarosława Kaczyńskiego i jego brata. Brutalnie i kłamliwie zaatakowali obecne państwo i jego Konstytucję. Zapowiedzieli ich likwidację i tworzenie „Nowego Państwa”, IV RP. Zapowiedzieli też rozprawę z tymi, których uznali za jego twórców i obrońców, a swych wrogów. I tworzyli je przez dwa lata rządów. Państwo śledcze, tropiące, nieufne wobec obywateli i straszące, a także mało kompetentne.

W roku 2007 wyborcy, niekoniecznie sympatycy, głosując na Platformę powierzyli jej rolę tamy zagradzającej PiS powrót do władzy. To rola z zakresu racji stanu, bo zepchnięcie kraju do rowu ze smoleńską paranoją i marzeniami o zemście za zamach, którego nie było to nieszczęście dla Polski i dla wielu ludzi. Na razie to tama jedyna, bo lewica, walcząc między sobą nie jest zdolna stworzyć alternatywnej. Jarosław Gowin wybija dziury w tej tamie i tak osłabłej. Przez sześć lat powstrzymywania naporu, przy nieustannym sączeniu ludziom do głów czarnej propagandy, przez PiS i medialnych pomocników. Ale także przez błędy i zaniechania PO i słabnięcie pamięci o latach rządów PiS. Im szybciej zakończy się „smuta” w PO a Jarosław Gowin i jego zwolennicy znajdą się poza partią, tym lepiej dla Platformy i dla sytuacji politycznej. Oni tę partię rozpinają, rozpruwają, dewastują.

Waldemar Kuczyński

www.wiadomości.wp.pl

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Jerzy Łukaszewski 2013-07-26
  2. Anna Kuc 2013-07-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com