Jerzy Klechta: Antysemitom ku uwadze. Oraz PS

Print Friendly, PDF & Email

willenberg2013-08-03. 70 lat temu, 2 sierpnia 1943 r., 800 więźniów obozu koncentracyjnego w Treblince wszczęło bunt.  Ostatnim żyjącym jego uczestnikiem jest 90-letni dziś Samuel Willenberg, polski Żyd, izraelski rzeźbiarz i malarz, kawaler orderu Virtuti Militari, postać niezwykła, właśnie przyjechał do Warszawy.

We wspomnieniach pisze: Było upalnie słonecznie. Nad całym obozem Treblinka roznosił się odór spalonych, rozkładających się ciał tych, którzy przedtem zostali zagazowani. Ten dzień był dla nas dniem wyjątkowym. Mieliśmy nadzieję, że spełni się w nim to, o czym od dawna marzyliśmy. Nie myśleliśmy, czy pozostaniemy przy życiu. Jedyne, co nas absorbowało, to myśl, aby zniszczyć fabrykę śmierci, w której się znajdowaliśmy.

W początkach II wojny światowej 16-letni Samuel brał udział w potyczce z Sowietami, w okolicach Chełma. Rodzina tułała się od Częstochowy po Opatów, na końcu tej wędrówki była Treblinka, gdzie znalazł się Samuel i jego siostry (zostały zamordowane). Od wiosny 1943 do Treblinki przyjeżdżało coraz mniej transportów, to był sygnał, że zbliża się termin likwidacji obozu, tym samym likwidacji tych, którzy jeszcze pozostali przy życiu.

Więźniowie zaczęli wynosić broń z niemieckiego arsenału i rozprowadzać ją po obozie. Na ustalony sygnał rozpoczęła się strzelanina i ucieczka. Większość uciekających zginęła. Willenberg był jednym z ok.70 więźniów, który ocalał. Wojnę przeżyło czterdziestu z nich. Po ucieczce Willenberg przedostał się do Warszawy, gdzie odnalazł ukrywającego się ojca.

Perec Willenberg był artystą plastykiem, przed wojną uczył rysunku w częstochowskim gimnazjum, organizował wystawy Stanisława Wyspiańskiego, Jacka Malczewskiego, Leona Wyczółkowskiego. Mówił słabo po polsku, dlatego w czasie okupacji udawał niemowę. Jako Baltazar Pękosławski prowadził pracownię, w której malował święte obrazy, do dziś w kościele św. Stanisława w Siedlcach wisi jego obraz, przedstawiający Jezusa Miłosiernego. Twarz namalowanego Jezusa jest twarzą  syna, Samuela Willenberga.

Gdy Perec Willenberg ukrywał się we wrześniu 1944 roku w piwnicy domu przy ul. Marszałkowskiej 60, nad drzwiami namalował głowę Jezusa, w tle umieścił krzyż i napis „Jezu ufam Tobie”. Warszawiacy opowiadali, że to właśnie ten Jezus uratował budynek przed zniszczeniem w trakcie bombardowania. Jezus Willenberga z piwnicy przy Marszałkowskiej znajduje się obecnie w Muzeum Powstania Warszawskiego.

Ojciec Samuela nie był Żydem, który zamordował Chrystusa – jak z upodobaniem głoszą antysemici. Żyd Willenberg odrodził Chrystusa, który był Żydem, aby chrześcijanie w czasach grozy mogli się do Niego modlić.

Samuel Willenberg mówił płynnie po polsku i miał tzw. dobry wygląd. Dzięki gronu przyjaciół – Polaków wstąpił do Armii Krajowej. Walczył w Powstaniu Warszawskim,  zaś po jego upadku zaciągnął się do partyzantki, która operowała w rejonie Puszczy Kampinoskiej. Jak wspomina, pytano go często: zorganizowany czy ochotnik? To ja im odpowiadałem: ochotnik i Żyd z Treblinki.

Po zakończeniu wojny znalazł się na krótko w wojsku. W 1947 r. z ramienia organizacji syjonistycznych poszukiwał dzieci żydowskich ukrywanych w czasie wojny przez polskie rodziny. W 1950 r. wyjechał do Izraela. Wkrótce odebrano mu polskie obywatelstwo. Przywróciła mu je w III RP.

Samuel Willenberg mieszka w Izraelu. Mówi tak: jestem Polakiem, ale Polakiem z bólem, bo walczyłem w 1939 r., później w Powstaniu Warszawskim oraz w Puszczy Kampinoskiej. I co z tego? Na ulicy wprawdzie nie słyszy się krzyków, czy zaczepek, ale co wezmę gazetę do ręki to czytam o antysemityzmie. Kocham Polskę. Kocham polskie lasy. Jak na nie patrzę to zaraz się zastanawiam, czy dobrze byłoby się tu ukryć, czy nie. W Izraelu mam moje wnuki, ale wspomnienia z mojej młodości mam tu – w Polsce. Kiedy chodzę ulicami na każdym kroku rozpoznaję znajome miejsca – byłem na tej ulicy, w tamtym lesie, tu była gorzelnia, a tam walczyłem na barykadzie. Chodzę więc i wspominam. Spotykam się też z kolegami z Powstania. Oni zawsze wiedzieli, że jestem Żydem. Wszyscy w AK wiedzieli. Zaś historię Holokaustu należy opowiadać, aby zniszczyć antysemityzm.  Żeby nie przyjmować antysemityzmu jako czegoś przejściowego.

muralPS. Ledwo napisałem tekst o bohaterze II wojny światowej, więźniu Treblinki, żołnierzu Armii Krajowej, kawalerze orderze Virtuti Militari, polskim Żydzie – Samuelu Willenbergu a już dołączam do niego post scriptum.

Oto bowiem jesteśmy świadkami ohydnego czynu antysemickiego. Oto znowu mamy czytelny dowód, że antysemityzm w Polsce to nie żadne mrzonki, żadne szukanie dziury w całym, natomiast jest to rozszerzająca się jak rak choroba. Ci, którzy akty antysemickie bagatelizują pozostają w błędzie. Nie jest prawdą, że nic strasznego się nie dzieje na boiskach piłkarskich, gdy kibole wykrzykują „Żydzi do gazu”, że nie ma wielkiego znaczenia, gdy tu i ówdzie aule  uniwersyteckie zamieniane są w antyżydowską jatkę.

Teraz oto „nieznani sprawcy” zdewastowali mural z podobizną Jana Pawła II, umieszczony na murze przy al. Kijowskiej w Krakowie. Na twarzy Papieża – Polaka , Polak – antysemita namalował  gwiazdę Dawida i napisy: „Żyd”, „oszust”, „aktor”.

„Nieznani sprawcy” są wrzodem na polskim społeczeństwie. Wrzodem coraz większym. Groźniejszym aniżeli się to nam wydaje!

W miejscu, gdzie twarz Karola Wojtyły antysemici polscy obsmarowali napisami: „Żyd”, „oszust” oraz gwiazdą Dawida, krakowianie sadzili kwiaty i palili znicze.

Kto jest winien temu, że antysemici stali się bezkarni, że działają z otwartą przyłbicą ? Winni są politycy. Rządzący, gdyż mając w ręku odpowiednie instrumenty popełniają grzech zaniechania. Winna jest opozycja, w której nie brak skrajnie prawicowych poglądów i zachęty do tego, aby nienawidzić obcych. Obcy zaś to w pierwszej kolejności Żyd. I choć tych „obcych” Żydów w naszym kraju żyje i mieszka jak na lekarstwo, to armia antysemicka jest coraz liczniejsza.

Winnych za podsycanie antysemityzmu znajdujemy wśród „naukowców” od siedmiu boleści, którzy twierdzą, że w Polsce nigdy nie było antysemityzmu i to Żydzi sami sobie zgotowali piekło na ziemi. Ludzie Kościoła również nie są  bez winy, nie brak takich, którzy ciągle obarczają wszystkich Żydów za ukrzyżowanie Jezusa.

Przypominam uparcie: Chrystus też był Żydem.  Matka Jezusa również. Zaś antysemicka dewastacja podobizny Jana Pawła II jest sygnałem, że stanęliśmy u progu choroby, która grozi narodowym nieszczęściem. 

 Wszyscyśmy winni! Winna jest milcząca większość, bagatelizująca rosnący w Polsce antysemityzm, prywatnie niekryjąca niechęci do Żydów, najchętniej wybryki „nieznanych sprawców” nazywająca „sporadycznymi wybrykami”. Od takich „sporadycznych wybryków” Hitler rozpoczął mordowanie Żydów i podbój Europy.

Jerzy Klechta

Weź udział w naszej ankiecie

5 komentarzy

  1. nickt 2013-08-04
  2. Andrzej Falicz 2013-08-07
  3. karolasek 2013-08-07
  4. Ogrodnik 2013-08-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com