Ernest Skalski: Autobus Giżycko – Warszawa

al film2013-08-09. Nie pamiętam, w którym to było roku, ale musiała być połowa lat 60-tych XX wieku. Wiem, że jeszcze nie miałem samochodu skoro  po rejsie jechałem z workiem żeglarskim autobusem PKS z Giżycka do Warszawy, a było wiadomo, że już w polityce i publicystyce grasują ”partyzanci” ministra spraw wewnętrznych Mikołaja Demko – Mieczysława Moczara, wspomnianego w Studio Opinii przez Jerzego Łukaszewskiego w niedawnym artykule ”Raz sierpem raz młotem…”, traktującym o aktualnej polityce historycznej w odniesieniu do partyzantki wojennej i powojennej.

Był to czas, prawie pół wieku temu, kiedy kierowany przez Moczara ZBOWiD – Związek Bojowników o Wolność i Demokrację, dopieszczał akowców, których tenże Miecio M. nie dobił uprzednio w kazamatach UB. Pułkownik – historyk, Zbigniew Załuski w ”Polskich Siedmiu Grzechach Głównych” i innych publikacjach przywracał chwałę polskiego oręża, z uwzględnieniem zarówno Somosierry, jak i pierwszego oddziału  GL – Gwardii Ludowej, który  w składzie kilkunastu osób, pod dowództwem Małego Franka (Franciszek Zubrzycki), w maju 1942 roku udawał się do lasu, celem podęcia walki z Niemcami. To fakt istotny w, skądinąd błahej, historyjce, którą tu opowiadam. Dodam, na wszelki wypadek, że GL to było zbrojne ramię  PPR – Polskiej Partii Robotniczej, utworzonej przez polskich komunistów na polecenie Moskwy.

Po długim życiu człowiekowi, który to i owo pamięta, kojarzą się różne rzeczy, mniej czy więcej zasadnie. Mnie z owym ”ruchem partyzanckim” lat sześćdziesiątych nieodparcie kojarzy się polityka historyczna PiS, IPN i innych przybudówek. Tylko partyzanci są teraz  inni. Ale i wtedy nastąpiło przegrupowanie na partyzanckim piedestale.

Wydaje mi się, że ówczesny nacjonalistyczny komunizm, czy komunistyczny nacjonalizm, w Polsce był prekursorem trendu, który już po upadku imperium sovieticum, rozwinął się szeroko na jego terenach. Apogeum w Europie to była Serbia Milosevicia, komunisty, który zapomniał o swojej niedawnej przeszłości. Ale wtedy jednak, w Polsce, była to ekwilibrystyka mająca na celu odwołanie się do narodowych tradycji i patriotycznych emocji, odsunięcie na drugi plan nachalnego etosu komunistycznego internacjonalizmu bez jawnego podważania jego zasad. No i pilnowanie się, aby nie wyleźć z sempiterny ZSRR, który podejrzliwie się temu przyglądał. Ta podejrzliwość sprawiła, że Moczar w końcu przegrał rok 1968, choć wyglądało, że już witał się z gąską. Moscovia locuta – causa finita.

Trzeba przyznać, że mimo tej ekwilibrystyki owa polityka historyczna   miała wtedy jakieś wzięcie w narodzie. Nie trzeba tego bronić, ale warto rozumieć skąd się to wzięło. Wiedzieć coś o wcześniejszej polityce historycznej, ”za Stalina”, która robiła wrażenie, że jej inicjatorom i wykonawcom sprawia wręcz sadystyczną frajdę obrażanie i poniżanie Polaków. W całej historii liczyło się tylko to co można było zawłaszczyć do skarbnicy wartości klasowych, jako zapowiedź Polski Ludowej. Z bohaterów narodowych utrzymywał się  tylko Kościuszko. Wszyscy inni byli klasowo niesłuszni. Jeśli Armia Krajowa nie była już ”zaplutym karłem reakcji” – choć oficjalnie tego nie odwołano – to składała się z być może bohaterskiej młodzieży, otumanionej przez reakcyjnych przywódców.

Nikt tego wszystkiego – powtarzam – nie odwoływał, ale po Październiku ten odgórny antypolonizm przycichł nieco, a później, w ramach wewnątrzpartyjnych rozgrywek wykształcił się ów narodowy nurt, a właściwie frakcja. Punktem odniesienia i swoistą legitymacją była walka we właściwych formacjach, czyli w GL i  AL. i bycie przy tym ”krajowcem”, jak Moczar, a nie emisariuszem Moskwy.

Do dyspozycji frakcji był aparat resortu spraw wewnętrznych, liczne struktury partyjne i rządowe, w których wielu już nie mogło się doczekać lepszego dostępu do koryta. Ich czas nastanie w roku 1968, ale przez kilka poprzednich lat na ich benefis pracowała mocna reprezentacja w prasie, w kulturze. Nie schodziło z afiszy ”Dziś do ciebie przyjść nie mogę”, teatralny odpowiednik legionowej ”Gałązki rozmarynu”, w Kołobrzegu tupał patriotyczny festiwal pieśni żołnierskiej, zespoły muzyczne zapełniały kombatancką i koszarową produkcją repertuar Polskiego Radia.  Do dziś jeszcze gdzieniegdzie straszą ówczesne pomniki.

Postanowiłem i ja się włączyć, właściwie con amore. Wiedziałem, że żadnemu kabaretowi nie wtrynię swojej produkcji, która bawiła mnie do momentu stworzenia półfabrykatu. Parodii starej pieśni  o zdobyciu wąwozu Somosierry. A żeby mój kawałek nie zaginął całkowicie w pomoce dziejów, pozwalam sobie, z pewnym zażenowaniem, wykorzystać jedyną okazję jego publikacji.

A czyjeż to imię rozlega się sławą,
Kto się bił gdzie trzeba, przezornie choć  krwawo.
Popatrz się narodzie; to są ci, nie tamci,
Nasi bohaterscy, dzielni partyzanci !

Nie z Pierwszej Brygady, nie z Pierwszej Dywizji,
Z AELU się tylko doczekasz prowizji.
Kto w innych szeregach służył ci narodzie,
Frajer był i słusznie zostaje na lodzie !

Była i trzecia zwrotka, lecz jeszcze słabsza od dwóch, które ośmieliłem się państwu przedstawić. I zupełnie mi nie wychodził refren, w pierwowzorze; ”Piękny ich strój, amaranty zapięte pod szyją…” W tej chwili, zupełnie niepotrzebnie, krążą mi po głowie jakieś jego zalążki, ale to już zdecydowanie l’esprit de l’escalier.

A natchnęła mnie ta kilkugodzinna podróż, od której zacząłem.

Autobus z Giżycka wyjechał prawie pusty. W Orzyszu, gdzie były wielkie poligony i stacjonowały różne jednostki WP, wsiadła kilkuosobowa grupa oficerów. Dwubelkowych, czyli; major, podpułkownik, pułkownik. W Łomży na przystanku stała grupa panów w garniturach, odprowadzając jednego z nich. Nowy pasażer, pan w mocno średnim – moja ówczesna ocena – wieku, od razu przysiadł się do oficerów. Widać było, że jest na lekkim rauszu, a przez to komunikatywny i rozmowny. Był przy tym  całkowicie opanowany,  kulturalny w wyglądzie i obejściu.

Jedzie się z Łomży do Warszawy przez tereny walk we wrześniu 1939 i nowoprzybyły, który przedstawił się jako urzędnik, chyba sekretarz, Powiatowej Rady Narodowej, zaczął rozmowę z oficerami od tego, że on na tych terenach walczył, a oni się tylko o tych walkach uczyli.

Panowie oficerowie faktycznie się o tym uczyli, bo zaczęła się rozmowa – dość głośna, jako że i oni wyglądali na lekko ożywionych, a i słuch wtedy miałem jeszcze dobry – która wyglądała na egzamin. Z obu stron padały nazwy miejscowości, daty, nazwy jednostek polskich i niemieckich, nazwiska dowódców. Egzamin wypadł celująco i kombatant rozpoczął monolog, który relacjonuję.

Koniec kampanii zastał go w obronie twierdzy Modlin. Nie poszedł jednak do niewoli po kapitulacji, lecz przekradł się, bo miał już rozkaz gdzie ma się stawić i co robić, jako że wojna trwała, a on pozostawał w wojsku. Walczyli więc – wyliczał – od pierwszego września do końca roku, potem cały rok czterdziesty i czterdziesty pierwszy i prawie pół czterdziestego drugiego, kiedy dopiero pojawiła się jakaś Gwardia Ludowa. Dowiedział się o tym, zresztą późną jesienią. Niektórzy podwładni pytali go co to jest, do innych coś docierało i radzili się pana majora czy tam by nie było lepiej.

Odpowiadał, że nie najęli się do pracy we dworze, lecz służą w wojsku i składali przysięgę. – Niektórzy jednak przeszli i dziś generałami są – zauważył.

– A panowie – zwrócił się do oficerów – Gdyby wam ktoś teraz powiedział, że jest jakieś inne wojsko polskie, lepsze od tego w którym służycie…To co, przeszlibyście ?

W tym miejscu się rozmowa urwała i już nic nie mówiono do samej Warszawy.

Ernest Skalski

Weź udział w naszej ankiecie

Print Friendly, PDF & Email

29 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2013-08-09
  2. jacek2 2013-08-09
  3. Jerzy Łukaszewski 2013-08-09
  4. narciarz2 2013-08-09
    • Lindas 2013-08-10
  5. Jerzy Łukaszewski 2013-08-09
  6. Adam Glaz 2013-08-09
  7. narciarz2 2013-08-11
    • Lindas 2013-08-11
  8. Jerzy Łukaszewski 2013-08-11
    • Lindas 2013-08-11
  9. Marek Twardowski 2013-08-12
  10. angor 2013-08-12
  11. Jerzy Łukaszewski 2013-08-12
  12. narciarz2 2013-08-12
  13. narciarz2 2013-08-13
    • Lindas 2013-08-13
  14. Lindas 2013-08-13
  15. Jerzy Łukaszewski 2013-08-13
    • Lindas 2013-08-13
  16. narciarz2 2013-08-13
    • Lindas 2013-08-13
      • Lindas 2013-08-13
  17. narciarz2 2013-08-13
  18. Jerzy Łukaszewski 2013-08-14
  19. narciarz2 2013-08-14
  20. Ogrodnik 2013-08-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com