Wojciech Maziarski: Skuś baba na dziada

Skuś baba na dziada – tak mawiało się w mojej podstawówce. Trzykrotne powtórzenie tej formułki dawało dużą szansę na skuchę: rywal potykał się o gumę, pstrykał kapslem w złą stronę albo krzywo rzucał scyzorykiem (takie analogowe gry mieliśmy w przedkomputerowych czasach). Tę samą metodę stosują dziś propagandyści okołopisowskiej prawicy, którzy powtarzają w swoich mediach magiczne zaklęcia i formułują czarne proroctwa. Gdyby brać ich słowa poważnie, trzeba by uznać, że Polska jest krajem absolutnych nieudaczników. Do czegokolwiek się weźmiemy – z miejsca skucha. Europejska ofensywa rządu? Porażka, za darmo wyrzekliśmy się niepodległości. Dobre wyniki polskiej gospodarki na tle europejskiej średniej? Pic na wodę, żyjemy w kraju nędzy i biedy. Euro 2012? Piotr Zaremba już dziś ujawnia, że mistrzostwa „obnażą nasze katastrofalne słabości w dziedzinie infrastruktury. Pokażą nas jako kraj kiepskich, zatłoczonych dróg i korkującej się kolei”. Nawet dziennika telewizyjnego nie potrafimy zrobić. Portal Jacka Karnowskiego (byłego szefa „Wiadomości” w pisowskiej telewizji państwowej) informuje, że „program stracił 800 tys. widzów. W kategoriach biznesowych to KATASTROFA”. Nie umiemy też – jak by to powiedzieć? Skuś dziad na babę? „Liczba zgonów przekroczyła znowu liczbę urodzeń. Rozpoczął się proces wymierania Polaków” – kracze w portalu Karnowskiego polityk prawicy Marian Piłka. Gdziekolwiek spojrzeć, same porażki. Nie to co w Budapeszcie. Tam rząd odnosi sukcesy i broni podmiotowości narodu. A że międzynarodowe instytucje, czołowi politycy i najpoważniejsze media jednogłośnie krytykują premiera Viktora Orbána za demontaż demokracji i cywilizowanego państwa prawa? To oczywiście jest „obłędny taniec szyderstwa, poniżania, nienawiści i głupoty względem Węgier”. Tak mówi Krzysztof Szczerski, niegdyś wiceminister spraw zagranicznych, a dziś doradca strategiczny PiS w Parlamencie Europejskim. I formułuje program dla narodu: powinniśmy namawiać nasz rząd, żeby zrobił wszystko, by chronić Węgry przed falą ataków ze wszystkich stron. To świetny pomysł, tylko czy my, polscy nieudacznicy, nieradzący sobie nawet z prokreacją, zdołamy ochronić dumnych Węgrów? Odpędzenie MFW i Unii spod murów oblężonego Budapesztu byłoby pięknym nawiązaniem do wiedeńskiej wiktorii. Ale jak o tym marzyć, skoro dziś zaliczamy skuchę za skuchą i nic się nam nie udaje. Kompletnie nic. No, może z jednym wyjątkiem. PiS nam się udał.

Wojciech Maziarski

www.newsweek.pl
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com