Janusz Wiertel: Raport w sprawie katastrofy – obrządek polski

Średnio inteligentny Polak rozumie, jaka jest granica między wiarą a faktem. Trudno, aby nie rozumiał. Od dziecka wdrażany jest w sprawy wiary i przekonywany do słuszności postawy, która charakteryzuje się przyjęciem dogmatów niesprawdzalnych zmysłami, niejako z drugiej ręki. Od dziecka również uczy się każdego Polaka czym jest doświadczenie, poznanie naukowe, fakt sprawdzalny zmysłowo i, że tak powiem, na własnej skórze.

Trudno jest pojąć powód, dla którego posłowie Prawa i Sprawiedliwości łącznie z rzecznikiem tej partii Adamem Hofmanem w odniesieniu do raportu Jerzego Millera używają terminu „nie wierzę”. I tak Hoffman oświadczył, że nie wierzy w obiektywność „opracowania” Millera z kilku powodów.

Po pierwsze dlatego, że zabrakło w nim kluczowego zdaniem rzecznika PiS-u stwierdzenia, iż wieża kontrolna zaprzeczyła pytaniu polskiej załogi o to czy lotnisko jest zamknięte. W przeciwnym razie, zdaniem Hofmana nie doszłoby do katastrofy. Brak zapisu na ten temat w raporcie podobno potwierdził Jerzy Miller.

Po drugie dlatego, że w żaden sposób raport nie broni „honoru polskiego oficera”. „Na oszczerstwa raportu MAK nie udało się przez pół roku odpowiedzieć”. A czemu raport ma bronić jego honoru, jeśli charakter tego dokumentu jest zupełnie inny? Jak miałaby wyglądać taka obrona? Czy brakuje panu Hofmanowi zapisu, że „polski oficer” nie był nawalony jak Batory, a tylko lekko wstawiony i trzymał się prosto na nogach? A fe, a fe ty MAK-u, nie wierzymy w twoje oszczerstwa?

Po trzecie do wad raportu Hofman zalicza to, że nie wywołał on rzezi politycznej, zwłaszcza w szeregach rządzących. Dziwna jednomyślność panuje w tej sprawie między PiS-em i SLD. Ryszard Kalisz oświadczył, że dymisja ministra Klicha to żadne wyjście honorowe. Gdyby doszło do niej kilka miesięcy temu – wtedy tak. Panie Kalisz „winni im to jesteśmy”? Pan też gra trumnami?

O honorze mówią ci, którzy wielokrotnie nadwerężali swoje dobre imię dla korzyści politycznych. Nie chodzi tu o Kalisza, choć pewnie nie chce on wiedzieć, że z PiS-em można tylko stracić i to przede wszystkim honor. Wizja władzy i stanowisk niejednego już wyprowadziła na manowce.

Jeszcze tak niedawno Kaczyński, który zarzuca Tuskowi, że nie wziął odpowiedzialności za przyczyny katastrofy, wygłaszał memoranda „o końcu wojny polsko-polskiej”, czy odezwy „do braci Moskali”, a później wycofywał się rakiem, bo akurat wziął był za dużo prochów.

Po czwarte dlatego, że raport nie został umiędzynarodowiony, co zdaniem Hofmana oznacza obarczenie nim NATOUE. Umiędzynarodowienie raportu i współpraca z Rosją nie mieszczą się w kanonie dogmatów nie tylko rzecznika Prawa i Sprawiedliwości, ale wszystkich członków tej partii, skoro natychmiast po jego opublikowaniu pojawił się spot „winni jesteśmy im prawdę”.

Przygotowanie takiego spotu wymaga czasu. Kacykowie z partii Jarosława Kaczyńskiego musieli założyć, że raport Millera ich nie usatysfakcjonuje. Jakże mogłoby być inaczej? Przecieków z komisji badającej przyczyny katastrofy smoleńskiej było stosunkowo niewiele, pozostało więc  tylko wierzyć, że raport będzie na tyle wadliwy, iż emisja – ohydnego nota bene – spotu będzie usprawiedliwiona. Wiara po udostępnieniu wyników pracy komisji nie ma już nic do rzeczy. Co najwyżej można mówić o niekompletności raportu. Aktywistom PiS-u nadal jednak się to myli.

A przecież premier Donald Tusk deklarował, że jeśli pojawią się jakieś istotne okoliczności, fakty, dowody, mające wpływ na wnioski płynące z raportu to prace komisji zostaną wznowione. Nie ma więc problemu z uzupełnieniem nowych istotnych okoliczności wypadku. Istotnych, bo mnie nie przekonuje to, że do katastrofy nie doszłoby, gdyby obsługa wieży na lotniku „Siewiernyj” potwierdziła, że lotnisko jest zamknięte. „Debeściaki” i tak lądowaliby, bo pierwszy „debeściak” RP śpieszył się, choć bezpośrednich nacisków nie stwierdzono.

Istotny z punktu widzenia wniosków zawartych w raporcie wydaje się brak odniesienia do rozmowy, która miała miejsce na krótko przed katastrofą między braćmi Kaczyńskimi. Widocznie brak było dowodów, zaś komisja postanowiła nie przyjmować różnych opinii w tym temacie na wiarę.

No i perełka, coś o intelekcie i lotności polskiej myśli politycznej. Chłopek Kłopotek, jako remedium na wszelkie problemy z wiązane z wyjaśnieniem katastrofy lotniczej w Smoleńsku  zaproponował, aby teraz komisja Millera i komisja Macierewicza usiadły razem i uzgodniły wspólne stanowisko? Że niby fakty mają godzić z pokrętną retoryką? Sofizmaty z dowodami? Bełkot amatorszczyzny z profesjonalnym raportem, nawet jeśli Hofman nazywa go opracowaniem i w niego nie wierzy? Panie Kłopotek, może warto dołączyć do składu komisji połączonych również partyzantów fińskich,  rewolucjonistów argentyńskich i syjonistów postradzieckich. Oni pewnie mają także swoje zdanie na ten temat. Spisanie ich na papierze i podpisanie „raport” (papier wszystko wytrzyma) to tylko kwestia techniczna.

Janusz Wiertel

Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com