Ks. Wojciech Lemański: Zajęte dla pierwszych

Piotr Kadlcik , Wojciech Lemañski2013-09-01.

„Gdy Jezus przyszedł do domu pewnego przywódcy faryzeuszów, aby w szabat spożyć posiłek, oni Go śledzili. I opowiedział zaproszonym przypowieść, gdy zauważył, jak sobie wybierali pierwsze miejsca.” / Łk 14,1 i 7 /

Podczas niedawnych uroczystości kolejnej rocznicy Powstania Warszawskiego między miejscami dla powstańców a ołtarzem wydzielono obszerny sektor dla “pierwszych”. Powstańcy to już ludzie sędziwi i ze wzrokiem u wielu z nich coraz słabiej, i ze słuchem. Gdy niektórzy z nich chcieli podejść bliżej ołtarza, służby porządkowe grzecznie, acz stanowczo, zagradzały im drogę do pierwszych kilkuset krzeseł.

Wielu z tych kombatantów zachowało podziwu godną bystrość umysłu, umiejętność ciętej riposty i poczucie humoru. – Czy to miejsca dla najwaleczniejszych, czy dla dekowników? –  A gdzie oni byli w czasie Powstania? – Nas z roku na rok coraz mniej, a tych pierwszych coraz więcej. Takie i podobne głosy odzywały się co i rusz w sektorze oddzielonym od ołtarza miejscami dla tych «pierwszych». Było to szczególnie niezręczne, ponieważ powstańcy dosyć szybko zajęli swoje miejsca, a sektor dla «pierwszych» świecił całymi rzędami pustych krzeseł. Wreszcie organizatorzy otworzyli granice z purpurowych taśm i pozwolili weteranom przesiąść się bliżej. Tylko nieliczni powstańcy skorzystali z tego wymuszonego sytuacją zaproszenia. W sektorze dla «pierwszych» pozostało bardzo wiele pustych miejsc. Pozostało również przykre wrażenie.

Te pierwsze miejsca to nie tylko smaczny kąsek, ale i poważny problem zarazem. Kąsek dla zapraszanych, a problem dla zapraszających. Jak im wszystkim wyznaczyć miejsca, by nie pominąć jakiejś dzisiejszej albo jutrzejszej eminencji, choćby szarej? Kogo przy kim posadzić, a komu wyznaczyć miejsce bezpiecznie blisko pierwszego? Komu miejsce w drugim rzędzie zrekompensować serdecznym przywitaniem, szerokim uśmiechem czy chwilą zażyłej rozmowy? Które miejsca zajmować, by nie zawstydzono nas publicznie, ale też by nie siedzieć na schodach lub postawionym w rogu taborecie, gdy krzesła z przodu pozostają niezajęte. Gdzie stanąć, gdzie usiąść, czyje zaproszenie przyjąć, a za czyje grzecznie podziękować?

Papież Franciszek zapowiedział kolejne Dni Młodzieży w Krakowie. Jeszcze nie wyznaczono błoni, placów i sal, w których te dni się odbędą. Jeszcze do końca nie wiadomo, czy papież na te dni do nas przybędzie. Jeszcze przed nami trzy lata przygotowań. Ale miejsca dla pierwszych zaczynają niektórzy rozdzielać, a inni rozchwytywać niczym gorące bułeczki. Będzie papież w Warszawie, a może w Gnieźnie? Odwiedzi Czestochowę, czy zajrzy do Poznania? A Gdańsk, a Przemyśl, a Łomża? A górale z Podhala, a Ślązacy, a Kaszubi…

Podczas spotkania biskupów na Jasnej Górze utworzono komitet powitalny papieża. Żeby czasem ktoś tych pierwszych miejsc nie rozdysponował inaczej, ustalono, że zajmą je odchodzący na emeryturę prymas i biskup krakowski, oraz ustępujący za kilka miesięcy  z urzędu przewodniczący, wiceprzewodniczący i sekretarz Konferencji Episkopatu Polski. Jeszcze nie wyznaczono miejsca, w którym postawiony zostanie ołtarz, a już widać wyraźnie zarysowaną strefę dla VIP-ów. Czytamy słowa Jezusowej przypowieści o zaproszonych na uczcie i zastanawiamy się, a co się stanie, jeśli ktoś powie tym z pierwszych miejsc Jezusowe słowa – Ustąp, to miejsce niech zajmie ktoś inny – ?

Wojciech Lemański

Nasza druga ankieta; weź udział koniecznie!

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. cheronea 2013-09-01
  2. Jerzy Łukaszewski 2013-09-01
  3. andy lighter 2013-09-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com