Ernest Skalski: …kobyłka u płotu

obama2013-09-02.

Cokolwiek zrobisz albo nie zrobisz, to zrobisz źle. Prezydent Obama chyba nie wyobrażał sobie, że prezydent Asad użyje broni masowego rażenia przeciw własnej ludności. I dlatego wyznaczył taki akt jako próg, po przekroczeniu którego zareaguje czynnie. Za brak wyobraźni musi teraz zapłacić. Nie sam. Zapłacą przede wszystkim Stany Zjednoczone, a pośrednio cały szeroko rozumiany Zachód, czyli i Polska, która od lat już jest jego częścią. Choć nie do wszystkich w naszym kraju to dociera.

Jeśli by Obama nie uderzył w Asada, zrobiłby z gęby cholewę, a z USA pośmiewisko. Podważona by była ich wiarygodność jako sojusznika, zdolność do wypełniania roli światowego mocarstwa, czy z innej perspektywy – światowego żandarma. Zresztą żandarm także bywa potrzebny.

Obama może uderzy, a może i nie uderzy, ale już sprokurował sobie wszystkie te wymienione wyżej nieszczęścia. Ten kto na Dzikim Zachodzie wyszarpywał colta i strzelał w pierwszej sekundzie uważany był za wrednego twardziela. Ten kto przeżywał rozterki, zamierzał zasięgać porady, nie dążył tego uczynić, bo już nie żył. Prezydent USA ma trochę więcej czasu od westernowego rewolwerowca, lecz po to dostał prawo podjęcia decyzji o takim uderzeniu, aby z niego skorzystał, gdy uzna, że zaistnieje potrzeba. Przecież od dziesiątków lat noszą za nim mityczną teczkę z mitycznym guzikiem, by mógł nieomal odruchowo rozwalić pół świata gdy dotrze do niego wiarygodna informacja o wielkim ataku rakietowym. Więc o co chodzi z tymi paroma rakietami na Syrię ?

Vis pacem, para bellum

O tym jakim skurwysynem jest Asad nikt mu nie musiał mówić. Sam to powiedział. Jeśli zagroził zdecydowaną reakcją, to powinien być na nią zdecydowany i do niej gotowy. To elementarna zasada, że grozi się tylko będąc gotowym do wykonania groźby. Okręty VI floty US Navy na Morzu Śródziemnym mogły już być na właściwych pozycjach. Cele powinny być rozpoznane, wybrane i namierzone. Reakcja mogła być kwestią godzin po otrzymaniu wiarygodnego meldunku o ataku gazowym. Każdy kto by gdziekolwiek i kiedykolwiek użył broni masowego rażenia, w taki sposób jak zrobił to Asad, wiedziałby na co się na pewno naraża. Reakcja USA tylko tak osiągnęłaby w maksymalnym stopniu swój zamierzony skutek. I to by jakoś równoważyło wszystkie negatywne skutki, które i tak miałyby miejsce.

Wrogowie Stanów w dużej części są nimi dlatego, że Stany są jakie są, a nie dlatego że robią to co robią. Cokolwiek Ameryka zrobi, dla nich to będzie pożywką ich nienawiści. To niechby przynajmniej się bali. A przyjaciele i sojusznicy powinni wiedzieć, że zawierzywszy Ameryce, mogą na nią liczyć jak na Zawiszę. Że nie będą w napięciu oczekiwać na prezydenta USA, który wyposażony w odpowiednie uprawnienia, mimo to będzie wszczynał procedury na temat; zareagować czy nie. Zamiast zareagować as soon as possible. W Polsce, akurat w rocznicę oczekiwania na reakcję Paryża i Londynu we Wrześniu, może to wywoływać nieprzyjemne reminiscencje.

W dodatku Obama spaskudził sobie swą osobistą reputację. Gdyby powiedział, że zdaje się całkowicie na Kongres, w sprawie której ma decydować sam, już byłoby wystarczająco źle. Ale on powiedział, że już podjął decyzję o uderzeniu, lecz chce mieć jeszcze podkładkę Kongresu. Demonstruje z jednej strony szacunek dla demokracji, a z drugiej – że boi się odpowiedzialności za swą decyzję i może stracić w oczach nawet tych Amerykanów, który są przeciwni jakiejkolwiek militarnej reakcji w Syrii. A jak mu tej podkładki Kongres odmówi ? Rozłoży ręce, jak premier UK Cameron po takiej decyzji Parlamentu? Przewracają się w grobach: John Kennedy – kryzys kubański – i Margaret Thatcher – Falklandy.

W polityce jak w gospodarce; nie ma czegoś takiego jak lunch za darmo – patrz: Milton Friedman. Uderzy? Mocno, skutecznie jeśli chodzi o skutki bezpośrednie, ale niewiele z tego wyniknie. Władze Syrii zaczną pokazywać cywilne ofiary Amerykanów, nikt nie będzie mógł sprawdzić co to są za ofiary, a zniszczenie obiektów wojskowych i zadanie umiarkowanych (zdążą się ukryć) strat w żywej sile nie zmieni zasadniczo stosunku sił w wojnie domowej. Doświadczenia z długiego bombardowania Kosowa, podobnie jak z wielu wojen, łącznie ze światowymi, pokazują, że zdalne ostrzeliwanie i bombardowanie zawsze muszą się skończyć operacją wojsk lądowych, jeśli zamierza się odnieść jakiś skutek. Zaś obalenia Asada Ameryka nie planuje. Byłaby tam wtedy taka wojna wszystkich ze wszystkimi, że Irak mógłby się wydać sielanką. Ze złej sytuacji na ogół nie ma dobrego wyjścia. Trzeba sobie zdać z tego sprawę i rozważyć, które wyjście zawiera mniej zła. Nie wygląda na to, że prezydent USA wybiera wyjście optymalne.

Przez lata utrzymywał się niszczycielski krwawy chaos w Libanie. W dużym stopniu za sprawą Syrii. Bezwzględna dyktatura w samej Syrii zapewniała jej przynajmniej wymuszony spokój wewnętrzny i przewidywalność w polityce międzynarodowej. Syryjczycy, nie wszyscy, ale ci aktywniejsi, nie zdzierżyli. Kto jak kto, ale Polacy nie powinni się dziwić. Podobna sytuacja była w Egipcie, w Tunezji. W Libii już nie bardzo, ale tam rządził psychopata. Wszędzie gdzie przeszła „arabska wiosna” nie ma spokoju, ani szansy nań w dającej się przewidzieć przyszłości. I zewnętrzna interwencja tego nie zmieni. Pozwolić, aby się sami wymordowali i w końcu jakoś się między sobą porozumieli, jak wyniszczona Europa po Wojnie Trzydziestoletniej, zakończonej Pokojem Westfalskim w roku 1648 ? Zważywszy na różnice czasowe między powstanie chrześcijaństwa i Islamu, niektórym wydaje się to możliwe.

…czy się nożyce odezwą ?

Z drugiej jednakże strony, świat się bardzo zglobalizował. Kraje, o których mowa, to nie są odległe, izolowane wyspy. Uczestniczą w międzynarodowym obrocie gospodarczym, są członkami wspólnoty światowej, bliskie milionom ludzi z wielu krajów, chociażby przez turystykę. Taki Egipt, Tunezja, a także Syria już i dla Polaków nie są krajami egzotycznymi. W Egipcie jest Kanał Sueski, a to co się dzieje w Syrii ma bezpośredni wpływ na sąsiednią Turcję, ważnego członka NATO, pretendenta do członkostwa w Unii Europejskiej. I na sąsiedni Izrael ma wpływ oraz na cały Bliski Wschód, nawet bez tego najbardziej zapalny rejon świata. Nie tyle nawet przez natężenie nienawiści ile przez poplątane interesy tych krajów i związanych z nimi licznych podmiotów w dalekich nieraz częściach świata; choćby USA i Chiny. Trudno się przy tym dziwić i Rosji. Jej baza marynarki wojennej w Syrii ma raczej nie tyle militarne ile prestiżowe znaczenie, ale słabnące mocarstwo bardzo jest na tym punkcie czułe, a przede wszystkim też nie może sobie pozwolić na opuszczenie swojego sojusznika.

Po wiekach kolonializmu, po dekadach dominacji ”koncertu mocarstw”, od Kongresu Wiedeńskiego w 1815 do Poczdamu w 1945, obowiązuje zasada suwerenności i poszanowania integralności równoprawnych podmiotów międzynarodowych. Istnieją jednak jakieś granice tolerancji dla mordowania przez suwerenne państwo swojej własnej ludności. Są to jednak granice płynne, a reakcje zróżnicowane.

W latach 1975 – 1978 reżimowi Czerwonych Khmerów, którym się zachwycali lewicowi intelektualiści, udało się w okrutny sposób wymordować 20 – 25 procent populacji. Przed dalszym mordowaniem uchroniły mieszkańców dywizję sąsiedniego i znienawidzonego w Kambodży Wietnamu. Nie polubiono go, mimo że dał szanse przeżycia w zamian za kilkuletnią dominację. A puszczańska partyzantka odsuniętych od władzy Khmerów była uzbrajana i podtrzymywana na różne sposoby, między innymi przez CIA. Choć wcześniej ci sami Khmerowie obalili posłuszny Amerykanom reżim. Nikt tam Wietnamczyków nie wzywał i nie posyłał. I nikt się nie zastanawiał nawet jakim prawem oni tam weszli. Powód interwencji był absolutnie oczywisty. Ale coś takiego zdarza się rzadko.

Na Kongo, w którym po odejściu Mobutu trwa wojna, już nie bardzo wiadomo kogo z kim, międzynarodowa społeczność chyba machnęła ręką. Kongo jest dalej niż z kraje arabskie i tam wojna mniej wadzi, mimo surowców. Podobnie było przez lata w Sudanie, zanim kraj się podzielił. W Północnej Korei kolejni Kimowie mordują swój naród na raty, ale ponieważ grożą realną bronią masowej zagłady – na interwencję już jest za późno. To jednak, że są miejsca, w których interweniować nie można, nie znaczy że nie ma się prawa interweniować tam gdzie jest to celowe i możliwe.

Powstaje przy tym kwestia oceny i dlatego powstał consensus, że interwencja manu militari jest słuszna i sprawiedliwa jako sankcja Narodów Zjednoczonych, w praktyce – ich Rady Bezpieczeństwa. I z góry wiadomo, że w większości ważnych problemów natkniemy się na weto jak nie Chin to Rosji, albo obydwu tych państw.

Nasza chata z kraja. Zanim jeszcze premier Tusk oznajmił, że nie będziemy zbrojnie interweniować w Syrii, prezydent Komorowski zapowiedział był, że wycofujemy się z polityki interweniowania w dalekich krajach na rzecz wzmożenia obronności terytorium kraju. To założenie do odrębnej dyskusji. Teza o nie uczestniczeniu pasuje do czegoś co można by nazwać kulturą, cywilizacją pokoju i co dominuje w krajach szeroko rozumianego Zachodu – a więc i w Polsce – nad poczuciem solidarności jego narodów. Solidarności, która może cokolwiek kosztować. Tego rodzaju postawę demonstruje większość programowych sojuszników Ameryki, co zbliża ją – powtarzam; zbliża – do roli samotnego szeryfa, którą odegrał Gary Cooper w filmie ”W samo południe”.

Ernest Skalski

Nasza druga ankieta; weź udział koniecznie!

Print Friendly, PDF & Email

34 komentarze

  1. Luciano 2013-09-02
  2. cheronea 2013-09-02
  3. Jerzy Łukaszewski 2013-09-02
    • andrzej Pokonos 2013-09-05
  4. bisnetus 2013-09-02
  5. Jerzy Łukaszewski 2013-09-02
    • bisnetus 2013-09-03
  6. PIRS 2013-09-02
  7. narciarz2 2013-09-02
  8. Baltazar 2013-09-03
  9. Lubowski 2013-09-03
  10. Jerzy Łukaszewski 2013-09-03
    • Klapaucjusz 2013-09-03
    • bisnetus 2013-09-03
  11. Klapaucjusz 2013-09-03
  12. Jerzy Łukaszewski 2013-09-03
    • bisnetus 2013-09-03
  13. Jerzy Łukaszewski 2013-09-03
  14. Jerzy Łukaszewski 2013-09-03
  15. Georges53 2013-09-03
  16. Georges53 2013-09-03
  17. Georges53 2013-09-03
    • bisnetus 2013-09-03
  18. Woziwoda 2013-09-03
  19. Georges53 2013-09-04
  20. Georges53 2013-09-04
  21. Jerzy Łukaszewski 2013-09-04
  22. wiesiek59 2013-09-04
  23. Georges53 2013-09-04
  24. pawel 2013-09-04
  25. Jerzy Łukaszewski 2013-09-04
  26. SAWA 2013-09-08
  27. de mowski 2013-09-10
    • SAWA 2013-09-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com