Andrzej Lewandowski: Co myć regularnie?

czarnogora polska2013-09-07.

ECHA WYDARZEŃ: Piłka – temat dyżurny i wciąż smutny. Że zagrali przeciw Czarnogórze lepiej niż w poprzednich meczach? Że gryźli trawę, a kapitan Błaszczykowski osobistym przykładem pchał do boju? Prawda, ale zremisowali 1:1 i sny o awansie zostały snami. W meczu średnich klasowo drużyn walka była, ale wielkiej piłki nie.

Głośni i gadatliwi sprawozdawcy TVP gaworzyli o „drzemiących możliwościach”. Trwa to od tak dawna, że… Odejdźmy od tej „drzemki” – na korzyść uwzględnienia prawdy o śnie głębokim. Niestety. Niezależnie od dyskursu jak to było (czy mogło być?) z golem w ostatniej minucie, bo nie w incydencie problem, lecz w regule…

Zresztą w ogóle granie kiepsko nam teraz idzie. Siatkarki – porażki, koszykarze – bańki, a przecież podniecamy się udziałem w przesławnej NBA… Podobnie jak w piłkarskich układach – graniem rodaków i pieniędzmi w ligach zagranicznych. A tu czas, żeby zająć się rzetelnie tym, co TU i TERAZ! Kto, kiedy i jak sprawę podejmie? Bo denerwujące wydają się złote ramy. Piękne stadiony, orliki, łatwiutka fascynacja grupką dobrych tenisistów, ale przecież sportowo wyrosłych nie z systemu z jednym kierowcą – fenomenem samotnikiem , przy coraz zgrzebniejszej rzeczywistości sportu dnia powszedniego… Bo przecież, jeśli „szansę” udaje się „pozłacać”, to i procenty mają być.

Kto ma dać impuls? Wielu widzę władnych i zobowiązanych. W parlamenciekomisje; w PKOlzbiór głów najtęższych, doświadczonych, biegłych w znajomości historii oraz układów. W ministerstwie – bo… ministerstwo, czyli organ administracyjny władzy najwyższej… Jasne, nie prezes. nie minister, nie poseł, ni senator stają do medale na arenach rywalizacji sportowej, bo najważniejszą część sportu tworzą ci, którzy go uprawiają, ale… Nazwa, pozycja, statuty organów oraz organizacji mówią o ramach, ale doświadczenie , że „gospodarstwo” bywa takie, jaki jest „gospodarz”.

Czyli… Czas odważniej wyjść z loży VIP-ów, ceremonialnych spotkań, śniadanek; głoszenia złotych myśli ku rzeczywistości. Bo skrzeczy…

Obawiam się jednak, że tor dyskusji będzie inny. Nie o sprawie, lecz o obrazie układów. Jeśli bowiem wicepremier – poza obowiązującą dziś doktryną rządową – daje opinię, że sportowi ministerstwo nie jest potrzebne, to… Środowisko wchodzi w dyskurs o strukturze, zamiast o problemach. Zwolennicy tezy i jej przeciwnicy; atakujący i obrońcy stanu spraw. Etaty, układy, układziki, teksty i podteksty personalne. A piłkarze, koszykarze, hokeiści… dalej poza planem prawdziwego zainteresowania.

Pewnie ktoś z Zacnych Czytelników „wirtualnie” zapyta, jakie ja mam zdanie w kwestii struktury. Odpowiem szczerze: w każdej strukturze może być dobrze, średnio albo bardzo źle. Wszystko zależy od „załogi”, ze sternikiem na czele. Nie wedle układuminister konstytucyjny, czy „komitetowy” szef sportu. To może określać miejsce przy stole posiedzeń rządu, ale mało co więcej…

Bywałyprzypomnękomitety z szefami, którzy mieli do powiedzenia tyle, że… różnica w tytule nic nie znaczyła. Ba, bywali na swój sposób bardziej wpływowi od „konstytucyjnych”. Jeden nawet potem został prezydentem… I miał już sport ministrów, którzy niczym dobrym się nie dali zapamiętać… Za jednego to się nawet trzeba wstydzić.

Rzucę dla ilustracji tezy kilka haseł. Uczniowskie Kluby Sportoweprosta prawnie i wspomagana przez państwo struktura sportowa (nawiasem: ciekawe, jak z tym jest dziś?) – wprowadzone „komitetowo”; wcześniej szkoły sportowe i szkoły mistrzostwa sportowego. Ustawa o sporcie nie czekała na powołanie ministerstwa; przewodzenie sztabom przygotowań olimpijskich – także. A kto przeprowadził regułę odpisu od zakładów totkowych – na budownictwo sportowe, sport dzieci i młodzieży, osób niepełnosprawnych? Też życie nie poczekało na ministerstwo, siła „komitetów” (cudzysłów, bo rozwinięte nazwy były różne) była wystarczająca. A że energia i fachowe kompetencje wielkie? O to właśnie toczy się gra, nie o nazwę. Za życia „komitetów” medaliści olimpijscy otrzymali prawo do specjalnych emerytur po 35 roku życia…

I tak dalej. Oczywiście, kompetencje wiążą się też z układem formalnym, ale układ „dla sprawy” właściwy tworzą ludzie. Miał więc sport wspaniałych sterników, którzy byli przewodniczącymi i miał ministrów do luftu; zdarzyło się nawet, że gorzej …

Reasumującnie jestem przeciw publicznej rozmowie o strukturze, o tym, czy nadal z turystyką, czy bez, ale nie dajmy się zwariować. Nawet, jeśli się powoła „wicepremiera od sportu”, piłkarze nie zagrają lepiej. Pyta porzekadło: Co myć regularnie – ręce, czy nogi? I odpowiada: Jedno i drugie! Co niniejszym ludziom sportu oraz władzy przypominam.

Andrzej Lewandowski

Nasza druga ankieta; weź udział koniecznie!

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. Marian. 2013-09-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com