Ks. Wojciech Lemański: Miłość nie jedno ma imię

Piotr Kadlcik , Wojciech Lemañski2013-09-07.

„Wielkie tłumy szły za Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za mną, ten nie może być moim uczniem. /Łk 14,25-27 /

Czy człowiek wzywający innych do miłowania nieprzyjaciół, ludzi, którzy ich krzywdzą, oczerniają i złorzeczą, może jednocześnie wzywać do nienawiści i to wobec najbliższych nam osób? Zdarzały się w naszej historii przypadki okrutnych zbrodni dokonywanych na najbliższych. Zdarzały się matki-dzieciobójczynie, dzieci mordujące bez litości swoich rodziców, rodzeństwo, nie pozostawiające przy życiu nikogo spośród najbliższej rodziny, że o oprawcach zadających katusze swoim małżonkom wspomnę na końcu. Zdarzali się zakonnicy-ustasze okrutnie mordujący więźniów w obozach koncentracyjnych i księża wysyłający ze Słowacji Żydów do obozów zagłady na terenie okupowanej Polski. Tak, ludzie wymyślili już tyle rodzajów zbrodni, że chyba biblijny Kohelet ma w tej dziedzinie rację w słynnej sentencji – „nic nowego pod słońcem”.

Dzisiejszy świat powoli, acz systematycznie próbuje okiełznać ludzkie zapędy do okrucieństwa i mocą międzynarodowych traktatów stawia pod sądowym pręgierzem kolejne sposoby okazywania jednym przez drugich swojej przewagi, władzy, siły i bezkarności. Niektórych to cieszy, innych zastanawia, jeszcze innych szczerze dziwi. To już własnemu dziecku nie wolno będzie złoić tyłka? To już własnej żonie nie można wypalić na skórze znamienia do kogo należy? To zamknięcie własnej matki w ogrzewanej ciepłem stojącego tam bydła oborze będą teraz karać? Czasem warto spojrzeć na utrwalone od pokoleń zwyczaje, by dostrzec w niektórych z nich bezduszną pustkę, okrucieństwo, pogardę dla innych, i by odrzucić je precz od siebie z zawstydzeniem wspominając praojców, którzy i taki ślad po sobie zostawili.

Wyrywanie z całości nauczania poszczególnych fraz, czy nawet całkiem sporych fragmentów wypowiedzi Jezusa może niejednego wprowadzić w zakłopotanie, zmieszanie, a nawet przyprawić o zgorszenie. Wezwanie by znienawidzić własną matkę może zadziwić i skutecznie zrazić do osoby głoszącej takie wezwania. Dziś takie wyrywanie zdań z kontekstu, komentowanie oddzielnych fragmentów posklejanych w dziwaczne konstrukcje, łapanie za słówka – stało się swego rodzaju sportem. To jedna z dziennikarskich dyscyplin w zawodach o swoistą palmę pierwszeństwa. Postanowiono nawet przyznawać specjalne nagrody przodownikom na tym froncie. Nazywa się to wyróżnienie „Hieną Roku”, choć i w przyznawaniu tego tytułu coraz wyraźniej dostrzec można hienowatość niektórych jurorów, to sama idea piętnowania takich „hien” jest jak najbardziej godna kontynuacji.

Twarde słowa w ustach naprawdę bliskiego człowieka mają zupełnie inną wagę i zyskują znaczenie dalekie od słownikowego. Podobnie bywa niestety z łagodnymi słowami w ustach zaciekłego wroga. Bóg nie może wzywać do czynienia krzywdy, zabijania, poniżania, torturowania. Gdyby tak było – przestałby być Bogiem. Jezus jako siewca nienawiści jest równie niewyobrażalny jak słońce, rozsiewające wokół siebie ciemność.

My, ludzie, osiągnęliśmy mistrzostwo świata w przekręcaniu słów, w fałszowaniu, wprowadzaniu w błąd, w oszukiwaniu, w nazywaniu zbrodni sprawiedliwością, zaś sprawiedliwości zbrodnią. Miłość niejedno ma imię, są niestety wśród tych imion i ból, i strapienie, i łzy, i rozpacz nawet. Nie ma jednak pośród tych imion nic z tego, co my współcześni określamy mianem nienawiści. Znaczenie słów zmienia się wraz z ludźmi, którzy się tymi słowami posługują. Dawno, dawno temu, podczas festiwalu piosenki żołnierskiej w Kołobrzegu jedna z piosenkarek wykonywała utwór w którym powtarzał się refren: „nauczmy się od nowa, co które znaczą słowa”.

Zasłuchajmy się na nowo w słowa Jezusa nauczającego o największych wartościach, jakie człowiek może zdobywać dla siebie i dla innych. Posłuchajmy na nowo o miłości, która nie jedno ma imię. Posłuchajmy słów człowieka, Którego miłość do ludzi zaprowadziła na krzyż. Posłuchajmy, nie zatrzymując się na samych słowach. Usłyszymy więcej.

Wojciech Lemański

Blog Autora

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. PIRS 2013-09-07
  2. cheronea 2013-09-08
  3. granparooster 2013-09-09
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com