Marian Marzyński: Człowiek spowolniony

marzynski 32013-09-08.

Gdy Grażyna długo nie może się na cos zdecydować – nazywam ja Pani Powolniakowa. Ucząc się w TVN24 nowej polszczyzny, w której króluje “tak naprawdę”, usłyszałem o “powolnieniu” gospodarki. Teraz, gdy śledziłem kolejne publiczne wypowiedzi niepopierające “czerwonej linii” Obamy, przyszła mi myśl o spowolnionym człowieku.

Taki widzę obraz: w zaciszu domowym siedzi na kanapie para, każde ze swoim smartfonem w ręku. Ona: – powiedz im, że nie możemy przyjść, nakłam coś. On: no problem, już im posyłam SMS-a.

Człowiek spowolniony, wypasiony informacjami, nie ma czasu na nauczenie się podejmowania decyzji, szczególnie moralnych. Widziałem taką grupę zgubionych w Internecie młodych Amerykanów (głownie etnicznie mieszane – młode małżeństwa), którzy  co niedzielę przychodzą na “nabożeństwo”  (polski ksiądz wyśmiałby się z czegoś takiego), do pewnego “latającego kościoła” międzywyznaniowego pod nazwa “Światło na horyzoncie”, połowa z nich przynosi gitary, a miedzy piosenkami odbywa się rozmowa jak żyć.

Człowiek spowolniony, jak tylko może ucieka od pracy, w której nie znajduje “spełniania”, ale dokąd: na weekend do Paryża (głównie do  restauracji), na przekąpanie się w ciepłym morzu? Na grilla, żeby pokazać tam innym, co znalazł w smartfonie? Na elektroniczne zakupy, gdzie kupuje to, co kupiła “większość naszych klientów”, na odsyłanie niepotrzebnie kupionych towarów? Na wmuszone przez banki zabawy elektroniczne ze swoim kontem (w bankach “niespełnieni” tez nie mogą doczekać się wakacji) ? Opinii politycznych nie ma, ale podniecają go badania opinii o tym, co inni  by zrobili “gdyby dzisiaj były wybory”.

Człowiek spowolniony bywa czasem premierem. Chociaż ten pracuje na okrągło (widać to w każdym zbliżeniu telewizyjnym), decyzji podjąć się boi, żeby czasem nie przepadła w badaniach opinii publicznej, a jak już podejmuje, to za późno. Tu rada dla pana Tuska: jeżeli chce pan wygrać następne wybory, proszę czytać wszystkie przemówienia Obamy i od niego uczyć się przyspieszenia.

Tak napisała mi Ola, która od lat namawiam, żeby prowadziła bloga:

“Zawsze mi imponowało, ze ludzie mają opinie. Może  życie w PRL-u, kiedy dorastałam, nauczyło mnie chowania głowy w piasek, a może to było co innego, ale mam kolosalne trudności z decydowaniem o czymkolwiek. W sprawie Syrii w tym momencie mam, jak zwykle w takich sytuacjach, zawsze to samo pytanie: dlaczego jesteśmy jedynym krajem, który chce coś robić, żeby pomóc ewentualnym ofiarom? Nikogo więcej to nie obchodzi? I cokolwiek zrobimy lub nie, wszyscy ciągle nas nienawidzą…”

Spowolniony  człowiek – konsument  pozostanie taki przez czasy fejsbukowe, bo jest mu z tym wygodnie. Aż przyjdzie jakaś katastrofa, której nie potrafił zapobiec i wtedy dostanie w dupę.

Marian Marzyński

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com