Jerzy Klechta: Mistrz demaskator

Nestor, najwybitniejszy – obok prof. Henryka Samsonowicza – współczesny polski historyk prof. Janusz Tazbir, ciągle zaskakuje. Właśnie ukazało się jego nowe 500-stronicowe dzieło  „OD SASA DO LASA”. Profesor  pisze co prawda o przeszłości, lecz dotyka teraźniejszości. Demaskując historyczne mity, fałsze i falsyfikaty uprzytamnia ważną prawdę: nic nie umyka i nie umknie sądowi następnych pokoleń, najdrobniejszy kamuflaż. Tak jak nie da się zafarbować życiorysu choćby miało się za sobą za życia liczną armię obrońców dobrej czci. Prof. Tazbir nie bawi się w lustratora, jedynie porządkuje fakty. 

Henryk Sienkiewicz – ikona sztandaru narodowego pisał Trylogię dla pocieszenia serc w czasach zaboru. Chwała mu za to, aczkolwiek dopuścił się kilku grzechów zasadniczych. Tazbir je punktuje. Było dość zaskakujące dlaczego surowa carska cenzura wydawała zgodę na druk Trylogii. Najpierw ukazywała się w czasopismach, później w wysokich nakładach książkowych. Skąd ten liberalizm dla literatury dającej Polakom tyle patriotycznego uniesienia? Ano stąd, że Sienkiewicz był nie lada spryciarzem. A może należałoby powiedzieć nieco ostrzej. Mistrz pióra zrobił wszystko – nagiął do tego prawdę historyczną – aby nie urazić Rosjan, aby nie utracić publikowania a tym samym zarobkowania. Poprzestał jedynie na aluzjach do Powstania Styczniowego 1863 r. w „Szkicach węglem”, natomiast w Trylogii nie ma złych Rosjan. Kogo mógł, to mieszał z błotem. Kozaków, Tatarów, Turków, Szwedów i innych, ale ani razu – podkreśla Tazbir –  Sienkiewicz w epokowych 6 tomach nie wymienił Rosjan, Moskali czyli Kacapów.

To nie Moskale podchodzili pod Lwów, lecz Kozacy, to nie Kacapy podburzali Kozaków do złupienia Wilna. Kmicic sławę zdobył podchodząc Chowańskiego. Autor „Potopu” ani słowem nie zająknął się, że Chowański był Rosjaninem, a jego wojsko składało się  Rosjan. Sienkiewicz był czujny. Warto zauważyć, że jak on na terenie podbitych przez Moskali terenach polskich mieszkali Eliza Orzeszkowa i Władysław Reymont.  Oni jednak, narażając się na retorsje ze strony cenzury, nie stronili od poruszania tematyki powstań antyrosyjskich. Sienkiewicz był na tyle „sprytny”, że nawet zmienił akcję noweli „Z pamiętnika poznańskiego nauczyciela”, pierwotnie ukazała się w Galicji i dotyczyła szkoły rosyjskiej. Pisarz chciał jednak, aby wydano mu ją w Kongresówce, więc akcję przeniósł do zaboru pruskiego. A przecież nie znosił Rosjan. Podobnie jak Ignacy Jan Paderewski był chory na samą myśl o Rosji. Obaj mieli do niej wstręt, abominację.  Autor „Trylogii”podróżował po świecie, od Afryki po Amerykę. W Paryżu  mieszkał i pracował, napisał w nim wiele swoich utworów.  W głąb Rosji  nie pojechał nigdy.

Pisarzem z innej bajki był Henryk Rzewuski. W 1809 r. wstąpił do wojsk Księstwa Warszawskiego. Świetnie wykształcony, znający języki obce, jeździł po świecie, wstąpił do wolnomularzy (aby wkrótce wystąpić i zasilić dogmatyków religijnych). W Paryżu zaprzyjaźnił się z Adamem Mickiewiczem, spotykali się także w Rzymie. To Rzewuski podsunął Mickiewiczowi pomysł napisania „Pana Tadeusza”. Poeta zaś zachęcił Rzewuskiego, aby sięgnął za pióro. Gdy ten bronił się brakiem talentu, Mickiewicz miał zawołać: „Ależ człowiecze, Pan Bóg stworzył cię na pisarza”. Został autorem ongi głośnych „Pamiątek Soplicy”, „Listopada”, licznych rozpraw historiozoficznych i  powieści historycznych. W XIX w. „Pamiątki Soplicy” przyjmowane były z zachwytem w całej prawie Europie. Jego eseje, rozprawy sięgały intelektualnych wyżyn. Teraz przechodzimy do  drugiej strony medalu, jego kolaboracji.

Prof. Tazbir pisze: „Z Sienkiewiczem łączy Rzewuskiego, i to dość niespodziewanie, niesłychana ostrożność w traktowaniu wschodniego sąsiada Rzeczpospolitej” . W utworach jednego i drugiego sąsiad ten występuje jako wielki nieobecny, jakby Rosjanie zapadli się pod ziemię. Tyle, że Rzewuski poszedł o niebo dalej. Stał się chwalcą Targowicy, przeszedł w narodowe zaprzaństwo, stał się nadwornym trefnisiem feldmarszałka Iwana Paskiewicza, który dokonał rzezi Warszawy w Powstaniu Listopadowym, w nagrodę został namiestnikiem Królestwa Polskiego, zaś Rzewuski za czas jakiś jego urzędnikiem do specjalnych poruczeń. Według Rzewuskiego nie rozbiory były klęską dla Rzeczpospolitej, lecz Oświecenie, które zapoczątkowało, jak głosił inwazję zgubnej cywilizacji. Nota bene pogląd ten nie jest obcy także współczesnej myśli konserwatywnej. Dla Rzewuskiego  wszyscy  zaborcy to był miód na schorowaną Rzeczpospolitą. O książkach Rzewuskiego Stanisław Tarnowski – historyk, przywódca konserwatystów krakowskich pisał: „Cynizm…nieświadomy swojej nikczemności…”.

Ten sam Rzewuski, zanim został kolaborantem grzmiał: „Żadnemu takiemu, który choć rok jeden Moskalowi służył, nie wierzcie”. A swoją drogą pisarzem był  nietuzinkowym.  Tłumaczono go na wiele języków, znano w całej Europie. Dziś jest zapomniany.  Henryk Sienkiewicz co prawda pozmieniał realia historyczne, naginał się do carskiej cenzury, ale solidną porcję literatury  pokoleniom Polaków po sobie zostawił. Jak i inni, o których blaskach i cieniach pisze Janusz Tazbir.

Jerzy Klechta

 

 

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com