Magdalena Jungnikiel: We, Anonymous

Internauci protestujący na ulicach polskich miast wolą jednak hasło: „Niszczą nam życie”. Ale kto?

Google, Wikipedia, tvn24.pl, Twitter, Facebook, chomikuj.pl – i szereg innych serwisów internetowych publicznie udostępnia treść regulaminów korzystania z dostarczanych usług. Określa również zasady nazwane „polityką prywatności” i „polityką dotyczącą praw autorskich”.

Mają wiele punktów zbieżnych.

Wśród nich ten, że to użytkownik ponosi odpowiedzialność za sposób w jaki korzysta z usług czy za treści, które wysyła. Dokumenty te zawierają też różne ograniczenia. Może się więc okazać, że dostawca usług będzie mógł otwierać, czytać, zachowywać lub udostępniać informacje niezbędne by przeciwdziałać przestępczości, ze względów bezpieczeństwa czy też dla ochrony praw, w tym własności. Informują, że właściwie nie udostępnia się podmiotom trzecim danych osobowych użytkowników, z wyjątkiem sytuacji, w których dzieje się to za wyraźną ich zgodą bądź na żądanie uprawnionych organów. Odnajdziemy w nich zastrzeżenia, że otrzymanych materiałów nie wolno wykorzystywać, chyba że ich właściciel udzieli na to pozwolenia lub jest to w inny sposób dozwolone przez prawo (a może to być tzw. prawo cytatu i liczne wyjątki, odnoszące się dajmy na to – do prasy). Dowiemy się też, że nie wolno usuwać, zasłaniać ani zmieniać żadnych wyświetlanych informacji prawnych. Na przykład co do udzielonych licencji.

Dostawca usług może też sprawdzać materiały by ustalić, czy są one nielegalne lub czy naruszają przyjęte zasady. Co więcej, zastrzega sobie możliwość by usunąć lub odmówić wyświetlenia materiału naruszającego prawo czy też ustalone reguły. Przy czym może się odbywać „bez uprzedniego powiadomienia i według własnego uznania” poprzez zablokowanie dostępu, a niekiedy także poprzez blokadę czy usunięcie konta użytkownika. Niektóre serwisy wprost odwołują się do Digital Millennium Copyright Act, obowiązującego w Stanach Zjednoczonych.

Cenzura? Naruszenie wolności, praw podstawowych? Nie. Dobrowolna akceptacja jawnych reguł. Obecne protesty bezlitośnie obnażają więc jak dalece poważają internauci zasady cywilizowanej wymiany danych w Internecie.

Kiedy już uświadomimy sobie, że wolność w sieci nie jest tak zupełnie nieograniczona, a dostęp do jej zasobów tak całkiem niereglamentowany, można przejść na inny poziom.

Jeżeli bowiem dzisiaj dostrzega się zagrożenie dla praw podstawowych jednostki w takich sformułowaniach umowy ACTA jak te o „doraźnych środkach zapobiegających naruszeniom”, „środkach odstraszających od dalszych naruszeń” oraz w udzieleniu uprawnionym ochrony już w przypadku „domniemanego naruszenia praw”, to warto spojrzeć na przepisy już w tym zakresie obowiązujące.

Wskazać można Porozumienie w sprawie handlowych aspektów praw własności intelektualnej (TRIPS) czy Traktat Światowej Organizacji Własności Intelektualnej o Prawie autorskim, oba z 1996r. Znajdują się w nich zobowiązania państw, że zapewnią w swoich krajowych systemach prawnych procedury dochodzenia i egzekwowania przyznanych tymi umowami praw, tak aby umożliwić skuteczne działania przeciwko naruszeniom, uwzględniając „środki doraźne zapobiegające naruszeniom i środki odstraszające od dalszych naruszeń ”.

Przewidziano też możliwość wydania nakazu usunięcia z obrotu handlowego bądź nawet zniszczenia wszelkich korzyści uzyskanych w wyniku niedozwolonych działań. Organy sądowe mogą nakazać sprawcy naruszenia, aby poinformował posiadacza praw o tożsamości osób trzecich związanych z produkcją i rozpowszechnianiem towarów lub usług stanowiących naruszenie oraz o ich kanałach dystrybucji. A za „posiadacza praw” uznano również zrzeszenia i stowarzyszenia mające zdolność prawną do ich dochodzenia.

Obowiązują nas także dyrektywy unijne: z 2001 r. w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnym oraz z roku 2004 w sprawie egzekwowania praw własności intelektualnej.
Również one mówią o „stosownych sankcjach i środkach naprawczych”, „tymczasowych środkach zapewniających natychmiastowe zaniechanie naruszeń”, o „podjęciu wszelkich środków” dla realizacji założonego celu. Czyli – dla ochrony praw autorskich i pokrewnych w ramach rynku wewnętrznego, ze szczególnym uwzględnieniem społeczeństwa informacyjnego. Sankcje muszą być też „skuteczne, proporcjonalne i odstraszające”. Uprawniony może zatem wytoczyć powództwo o odszkodowanie, wnioskować o wydanie nakazu przeciwko „domniemanemu naruszającemu” bądź też przeciwko pośrednikom, których usługi są wykorzystywane przez stronę trzecią w celu naruszenia praw autorskich lub pokrewnych. Państwa członkowskie zapewniły bowiem taką możliwość. Przy czym Europejski Trybunał Sprawiedliwości nie tylko w listopadzie ubiegłego roku wskazał, że interpretacja tych dyrektyw musi się odbywać z poszanowaniem praw podstawowych. I zapewne powtórzy to jeszcze nie raz.

Przywołane akty prawne nie są oczywiście jedynymi obowiązującymi w tej dziedzinie. Ale obserwując „debatę” nad ACTA widzimy, że zbyt wiele w niej emocji, a ciągle za mało wiedzy. Nawet Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych i Rzecznik Praw Obywatelskich wypowiadają się o tej umowie w sposób mało konkretny. „Obawia się, przewiduje, można domniemywać, z dużym prawdopodobieństwem przypuszczać” – to słowa z oficjalnych stanowisk tych podmiotów.

Należy więc mieć nadzieję, że zapowiedziany już przegląd prawa dotyczącego Internetu będzie rzetelny i należycie osadzi tę sprawę w całym systemie prawa. Bo sytuacja, w której dyskusję ustawiono w ten sposób, że nieskrępowany dostęp do nielegalnych materiałów znajdujących się w sieci rozważany jest na poziomie wolności jednostki, wydaje się absurdalna. Oznacza bowiem, że jako swobodę obywatelską chcemy chronić prawo do czerpania korzyści co najmniej z czynu niedozwolonego, a niekiedy wprost z przestępstwa.

Dlatego naprawdę warto się dobrze zastanowić kto i w jaki sposób chce bronić wolności. I czy rzeczywiście mają to być Anonimowi.

Pamiętając jednocześnie, że od czasów Horacego wiadomo, iż niewiele pomogą ustawy, jeżeli zabraknie dobrych obyczajów.

Magdalena Jungnikiel

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. MarekM 2012-01-29
  2. Marian . 2012-01-31
  3. Nowak 2012-02-01
  4. MarekM 2012-02-02
  5. Nowak 2012-02-02
  6. Nowak 2012-02-02
  7. MarekM 2012-02-03
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com