Cywilizacja, czyli powrót dzikości

2013-09-28. W tzw. czasach ciemnych (wbrew pozorom – niezbyt odległych)  obowiązywał na całym niemal świecie stereotyp postępowania związany z hasłem “czyńcie Przyrodę sobie poddaną”, zawartym w biblijnej Księdze Rodzaju. Co ciekawe, niemal dokładnie to samo głosili chwalcy i twórcy Nowego Szczęśliwego Ustroju, szczęśliwie minionego, zapowiadając, że dzięki nim rzeki popłyną wstecz; jakoś w tym wypadku religiancki światopogląd, choć wyrażony innymi słowami, im nie przeszkadzał.

[blockquote author=” (Rdz 1,28).”]”Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”[/blockquote]

No i jest rzeczą – niestety, jeszcze nie dla wszystkich – oczywistą, że stereotyp ten, owo “panowanie człowieka nad Przyrodą”, jest zwykłą szkodliwą brednią. Ale mądrzy ludzie robią co mogą, o czym świadczy poniższa dobra nowina:

Raport: wielki powrót gatunków w Europie

Fot. Fotolia

W Europie przybywa bobrów, żubrów, bielików i innych gatunków ssaków i ptaków, rzadko widywanych tu jeszcze przed półwieczem – wynika z raportu “Wildlife Comeback in Europe” opublikowanego w czwartek na stronie http://www.rewildingeurope.com/

Populacja bielika – jednego z największych ptaków drapieżnych na świecie, wyraźnie się odnowiła po kryzysie i lokalnym wymieraniu (m.in. na terenie Czech, Słowacji, Danii i Austrii), do jakiego doszło w XIX i XX w. Dzięki ochronie prawnej europejska populacja tego gatunku powiększyła się z mniej niż 2,5 tys. par w latach 70. do 9,6 tys. par w roku 2010.

Bieliki są dziś obecne w granicach swojego dawnego zasięgu w Europie północnej i środkowej. Przybyło ich zwłaszcza w Rosji, Polsce, Niemczech i Szwecji, gdzie w sumie żyje aż 81 proc. ich europejskiej populacji – czytamy w raporcie przygotowanym przez naukowców z Zoological Society of London (ZSL), BirdLife International oraz European Bird Census Council (EBCC) oraz ekspertów z całej Europy.

Z dokumentu wynika, jak, gdzie i dlaczego w ostatnim półwieczu na terenie Europy poprawiła się sytuacja 18 gatunków ssaków i 19 gatunków ptaków z całej Europy.

Fragment raportu poświęcono też największemu gatunkowi roślinożernemu w Europie, żubrowi, który wymarł na wolności na początku XX w. wskutek polowań i utraty siedlisk. Szeroko zakrojony program jego hodowli i reintrodukcji pozwolił – w oparciu o osobniki pozostałe w niewoli – odtworzyć dzikie populacje. dziś na wolności żyje 33 żubrzych stad, liczących w sumie niemal 3 tys. sztuk. Najwięcej jest ich w Europie wschodniej i środkowej, zwłaszcza w Polsce i na Białorusi. Przetrwaniu gatunku nie służy jednak mała różnorodność genetyczna i brak kontaktów pomiędzy populacjami.

Zdaniem autorów raportu wszystkie badane gatunki, oprócz rysia iberyjskiego, stały się dziś bardziej popularne, niż w latach 60. XX w. Na całym kontynencie wyraźnie przybywa dużych drapieżników: niedźwiedzi brunatnych – których liczba niemal się podwoiła, a także wilków (jest ich więcej o jedną trzecią), rysi euroazjatyckich i orłów. Na południu jest więcej sępów.

Na wcześniejszej, złej sytuacji zwierząt zaważyły polowania, utrata siedlisk i zanieczyszczenie środowiska. Sytuacja poprawiła się dzięki ochronie prawnej, m.in. dyrektywom: ptasiej, siedliskowej i wodnej, a także sieci obszarów chronionych Natura 2000. I choć w różnych krajach wciąż można polować na wiele gatunków opisanych w raporcie, to ograniczono liczbę zwierząt, których odstrzał jest dozwolony. Nie bez znaczenia jest obserwowana na dużą skalę migracja mieszkańców wsi do miast.

Czasami odrodzenie drapieżników powoduje obawy, np. we Francji, gdzie z powodu popularności wilków rolnicy zaczęli się obawiać o swoje stada. Autorzy raportu przyznają, że może się to stać problemem, i sugerują, że rządy powinny zapewnić mechanizmy wypłat odszkodowań za ewentualne straty poniesione przez farmerów. Zauważają też, że obecność różnych gatunków może się mieszkańcom wsi przysłużyć, gdyż sprzyja rozwojowi ekoturystyki.

“Przyroda się zregeneruje, jeśli jej na to pozwolimy. Treść raportu jest na to dowodem” – mówi pomysłodawca raportu, Frans Schepers z organizacji Rewilding Europe. Jego zdaniem jeszcze więcej gatunków może się skorzystać na stałej i intensywnej ochronie prawnej oraz dbaniu o już dziś istniejące, dzikie populacje zwierząt.

Autorzy raportu zauważają jednak, że obecny zasięg występowania i liczebność wielu gatunków drapieżników (np. rysiów, wilków czy kani rudej) nadal daleko ustępuje ich zasięgowi i liczebności historycznej, i dodają, że różnorodność biologiczna wciąż jest w Europie zagrożona. Wiele gatunków nie osiągnęło też liczebności niezbędnej, by ich populacje stały się stabilne – piszą. (PAP)

Oczywiście, biznesowi troglodyci, którzy interesują się tylko wydajnością, opłacalnością i generalnie kasą uznają, że na przykład przejęcie przez państwa odpowiedzialności za szkody rolnicze, wynikłe z działania drapieżników, to wyrzucanie pieniędzy podatników, skoro takie wilki na przykład taniej jest powystrzelać, a przy okazji zainkasować od innych troglodytów, czyli miłośników polowań, jakąś mammonę. Nie powiemy, co myślimy o takiej postawie, bo w “Studiu Opinii” staramy się takich wyrazów nie używać. A poza tym – wszak jest światełko w tunelu…

Print Friendly, PDF & Email

7 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2013-09-28
  2. sugadaddy 2013-09-28
  3. Jerzy Łukaszewski 2013-09-28
  4. Andrzej Ulicki 2013-09-28
  5. elantern 2013-09-29
  6. Jerzy Łukaszewski 2013-09-29
  7. PAK 2013-09-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com