Wiktor Marek, Bogdan Miś: Most

mostowski2W roku 1954, po całych latach przerwy, w Amsterdamie zebrała się na swym kolejnym kongresie Unia Matematyczna – po raz pierwszy z udziałem reprezentacji państw tzw. obozu socjalistycznego, dotychczas starannie separowanych przez Stalina od kontaktów międzynarodowych. No, ale Stalin już nie żył…

Wspomina Bogdan Miś:

Jako debiutujący i pełen zapału student ówczesnego Wydziału Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Warszawskiego wziąłem udział w sprawozdawczym posiedzeniu Polskiego Towarzystwa Matematycznego. W niewielkiej salce w Obserwatorium Astronomicznym UW w Al. Ujazdowskich było pełno ludzi. Za katedrę po kolei wstępowali składający sprawozdania z pobytu w Amsterdamie uczeni, samym swoim wyglądem budzący respekt: nienagannie ubrany w szary garnitur nieco łysawy szczupły, dość wysoki pan, z lekkim – jakby nieco zażenowanym – uśmiechem na ustach; to był jeden z największych ówczesnych matematyków świata, profesor Karol Borsuk, jego znałem już od jakiegoś czasu, bo na jego publiczne wykłady uczęszczałem jako maturzysta, a poza tym – akurat miał u nas dla pierwszego roku studiów matematycznych wspaniały wykład wielowymiarowej geometrii analitycznej. Drugiego z mówców – oszałamiająco wytwornego pana w granatowym garniturze – nie znałem; sąsiedzi uświadomili mnie, że to sam „Kurat”, czyli legendarny Kazimierz Kuratowski, jeden z filarów Polskiej Szkoły Matematycznej…

Nie pamiętam, czy byli i inni mówcy; chyba tak, bo delegacja polska na kongres Unii była dość liczna. Ale wszystkie wystąpienia przyćmiło jedno wydarzenie, które będę pamiętał do końca życia.

Otóż pod koniec posiedzenia z ostatnich rzędów podniósł się – wyraźnie odbiegający wyglądem od wszystkich uczestników – pan około czterdziestki. Ubrany był w rozpiętą koszulę i krótkie spodnie; w tamtych czasach był to strój szokujący swoją swobodą. Na bosych nogach miał sandały. Jego pojawieniu się towarzyszył lekki szmerek…

Wszedł na katedrę i bardzo charakterystycznym nosowym głosem powiedział:

– Moje wystąpienie będzie się zasadniczo różniło od wystąpień przedmówców. Ja mianowicie będę mówił wyłącznie prawdę. Otóż cały ten kongres to były śmiertelne nudy; interesujący był jeden jedyny referat: mój własny…

Sala zatrzęsła się ze śmiechu. Spytany przeze mnie – kto to? – sąsiad,  odparł:

– Nie wiesz, kolego? To Most, profesor Andrzej Mostowski!

Tak – dość wówczas jednostronnie – zawarłem znajomość z jednym z najwybitniejszych matematyków i logików świata. Potem słuchałem jego kursowego wykładu z tzw. Algebry Drugiej i moja fascynacja Mostem wzrosła jeszcze bardziej: okazał się nie tylko wielkim uczonym i twórcą, ale także jednym z dwóch najlepszych wykładowców, jakich słuchałem w życiu (drugim był wielki prof. Stanisław Mazur, uczeń i przyjaciel genialnego Stefana Banacha). Dodajmy, że miał niesamowite poczucie humoru, niebywale abstrakcyjne i subtelne, ale czasami – rzekłbym – również wytwornie rubaszne…

Oto przykład. W kilka lat później – już jako asystent – uczestniczyłem w uroczystym posiedzeniu Polskiego Towarzystwa Matematycznego, poświęconym pożegnaniu pewnego wybitnego i wielce zasłużonego uczonego. Pan ów zszedł z tego świata dość banalnie: operowany na wyrostek robaczkowy tuż przed świętami Bożego Narodzenia –uległ pokusie smacznego jadła, co skończyło się fatalnym w skutkach zapaleniem otrzewnej. Prowadzący  wspomniane posiedzenie Most spokojnie wytrzymał – dość typowe w takiej sytuacji – żałobne wystąpienia kolegów zmarłego, by na zakończenie powiedzieć:

– Ale, szanowni państwo, oddając honor zmarłemu koledze i podkreślając jego ogromny wkład w matematykę, a także wyrażając należny żal – pozwolę sobie zauważyć, że mamy tu do czynienia z jedną okolicznością pocieszającą. Otóż zgon z przejedzenia jest drugą co do urody śmiercią, jaka może się przytrafić mężczyźnie…

Wspomina Wiktor Marek

W sprawach pozanaukowych prof. Mostowski mówić dużo nie lubił; na Radach Wydziału, kiedy już zupełnie nie mógł powstrzymać się od zabierania głosu, wyjmował demonstracyjnie z kieszeni banknot 10-złotowy i kładł go obok siebie na stole; dla obecnych było jasne, że jeśli musi już mówić, to kwota ta przeznaczona będzie na cele charytatywne, jako kara za zakłócanie spokoju.

Ale były też okazje, kiedy milczeć się nie dało – kiedy asystenci Zakładu Podstaw Matematyki po długim popołudniowo-wieczornym posiedzeniu poświęconym brydżowi i kierkom spowodowali pożar w pokoju asystenckim (niedopałek papierosa w koszu pełnym papierów) przeznaczonym do spotkań ze studentami, nie zaś do gier karcianych – miarka się przebrała.

Na dodatek nie obyło się bez Straży Pożarnej; straty były niewielkie, ale widoczne – i coś trzeba było zrobić. Instytut mieścił się na 9.  piętrze Pałacu Kultury, i w pokoju Profesora odbyło się zebranie. Staliśmy wszyscy nieco zaniepokojeni przed tablicą. Profesor Mostowski zaś w widocznym stanie zdenerwowania – może nawet furii – przechadzał się „przed frontem kompanii” i wyrzucał z siebie: „To oczywiste szaleństwo; grać w karty zamiast dowodzić twierdzeń” i „żeby to było wszystko, w ewidentny sposób niektórzy z Was palą papierosy i fajki. Albo piją” – tu spojrzał na tych z nas, którzy w oczywisty sposób mieli ten problem. „Albo wspinają się po górach – nie wiecie, ilu ludzi ginie co roku w Tatrach? Gorzej jeszcze: niektórzy chodzą do jaskiń!” „Albo pływają na żaglówkach i ścigają się po lodzie!” „I wasze życie osobiste; ilu z was nie ma rodzin?” „To się musi skończyć.” „Będą konsekwencje, i to poważne.”

I rzeczywiście były; jeden z kolegów dostał w niedługim czasie odpowiednie pismo – kontrakt nie został mu przedłużony. Jedyny problem był taki, że kolega ów był, jak się zdawało, całkowicie poza opisanymi problemami: nie palił, nie grał w karty, nie pił (przynajmniej nie z nami); miał w dodatku, i owszem, rodzinę. W „skałkach” nie bywał. Później już, gdy emocje opadły, dyskretnie spytałem Profesora czemu ten właśnie kolega był przedmiotem sankcji. „Nie dowodził twierdzeń” – brzmiała odpowiedź.

[border width=”3″ color=”#31a03c”]Artykuł podzielony na strony. Numery stron (na dole) są aktywnymi odnośnikami.[/border]
Print Friendly, PDF & Email

31 komentarzy

  1. Stanisław Stupkiewicz sr 2013-09-29
  2. Paweł Wimmer 2013-09-29
  3. Paweł Wimmer 2013-09-29
  4. Marcin Fedoruk 2013-09-29
  5. Tetryk56 2013-09-29
  6. Walter Chełstowski 2013-09-29
  7. Jerzy Łukaszewski 2013-09-29
  8. Jerzy Łukaszewski 2013-09-29
  9. beata 2013-09-29
  10. PIRS 2013-09-29
    • BM 2013-09-30
  11. narciarz2 2013-09-29
    • BM 2013-09-29
  12. erdist 2013-09-29
  13. Robert Kowalski 2013-09-30
    • BM 2013-09-30
      • Therese Kosowski 2013-10-01
  14. narciarz2 2013-09-30
    • BM 2013-09-30
  15. PIRS 2013-09-30
    • Paweł Wimmer 2013-10-01
  16. narciarz2 2013-10-01
    • BM 2013-10-01
  17. VWM 2013-10-01
    • BM 2013-10-01
  18. narciarz2 2013-10-01
  19. BM 2013-10-01
  20. narciarz2 2013-10-02
    • BM 2013-10-02
  21. narciarz2 2013-10-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com