Alina Kwapisz-Kulińska: Sława czy chwała?

powstanie 22013-10-01.

„Niesprawiedliwość może triumfować w sławie, ale chwała jest zawsze po stronie sprawiedliwości”. 

Gaetano di Gaeta

– I gwar, myślicie, że jest gromem dziejów?
A sławy puzon – że to róg na knieje?
I że już cichych nie ma kaznodziejów
W obliczu niebios, co przez szyby dnieje?…
– Pyły, z posadzki podniesione nogą,
Że mogą nie mieć w sobie zwłok człowieka?…

C. K. Norwid „Sława”

 Są tacy, którzy nie wiedzą, ile dni trwało Powstanie Warszawskie i kiedy się skończyło. Dla nich, ale także do ofiar tej walki, powinniśmy obchodzić, jako rocznicę, nie wybuch Powstania w dniu 1 sierpnia, ale jego kapitulację – 2 października. Niedawno widziałam billboard z reklamą filmu o Powstaniu, na którym napisano: 63 dni chwały. Czy istotnie chwały? Ja powiedziałabym, że sławy. Chwały – nie. O czym zresztą powieść napisał Jarosław Iwaszkiewicz, cytatami z której, nie bez powodu, rozpoczęłam mój głos o Powstaniu.

Od osób zwiedzających Muzeum Powstania Warszawskiego słyszałam opinie pozytywne. Z jedną uwagą: wychodzący mają wrażenie, że powstanie zakończyło się sukcesem. Kto nie zna historii, może uznać, że dlatego było właśnie tytułem do chwały. To szkodliwe przekonanie, które, według mnie, jest naigrawaniem się ze zwyciężonych. Z bohaterów poległych w nierównej walce. Z miasta, którego kulturę, zaklętą w ulicach, budowlach, śladach pokoleń ludzkiej aktywności, starto z powierzchni ziemi. Wreszcie z ludności cywilnej, której nikt nie pytał o zgodę na śmierć, koczowanie po piwnicach, utratę dorobku swojego życia i przodków, na poniewierkę. Domy, muzea, archiwa, prywatne i państwowe kolekcje dzieł sztuki, ale także meble, naczynia, cały dobytek życiowy spalili Niemcy. To trzeba powiedzieć wyraźnie. Jak i to, że Powstanie wywołali Polacy, wojskowi-politycy.

powstanie 3Rok temu tu, w Studiu Opinii, pisałam: obchodzić należy nie rocznicę wybuchu powstania, lecz jego kapitulacji. Poległym należą się żałobny tren i modlitwy, a nie zuchowate piosenki i zafałszowane gesty. Zaduma nad losem miasta, startego z powierzchni ziemi. Szacunek dla bohaterstwa żołnierzy, często dzieci jeszcze. Sława im, ale nie chwała. A zwłaszcza chwała nie należy się decyzji o uwikłaniu warszawiaków – nie tylko żołnierzy, ale i mieszkańców potraktowanych jak karne wojsko – w nierówną walkę.

A sama walka? Chciałabym zwrócić uwagę na jeden jej aspekt. Bolesny. Walki nie toczyły się na jakimś pustkowiu, toczyły się w mieście. Mieszkańcy – nie sami młodzi zuchowaci mężczyźni, nie silni czterdziesto- czy pięćdziesięciolatkowie, nie starające się dorównać mężczyznom kobiety czy dziewczyny – ale młodzi rodzice dopiero co narodzonych dzieci (kuzynka mojej mamy powiła córeczkę w piwnicy), ich babcie i dziadkowie, dzieciaki kilku- i kilkunastoletnie (najmłodszy syn stryjostwa mojej mamy zginął jako cywil), gospodynie domowe i panie z towarzystwa – wszyscy jednakowo mieli się wykazywać szczególnymi cechami. Tego od nich oczekiwano. Miało nie być miejsca na ludzki strach o życie swoje i najbliższych. Liczono tylko na bohaterstwo, poświęcenie, zgodę na zagładę. I to zgodę bezwarunkową, bez słowa protestu.

Chcę przypomnieć pokrótce, na podstawie wyimków z prasy powstańczej, raz jeszcze

 

Artykuł podzielony na stony. Numery stron – u dołu – są aktywnymi odnośnikami.
Print Friendly, PDF & Email

13 komentarzy

  1. bisnetus 2013-10-01
  2. jacek2 2013-10-01
  3. Peirena 2013-10-02
  4. Stanisław Stupkiewicz sr 2013-10-02
  5. Andrzej Lewandowski 2013-10-02
    • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-10-02
  6. sławomir Popowski 2013-10-02
  7. Jerzy Łukaszewski 2013-10-02
  8. jotbe_x 2013-10-02
    • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-10-03
    • jotbe_x 2013-10-03
  9. Magog 2013-10-03
  10. borowicz bogumiła 2013-10-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com