Janusz Wiertel: Wpadka

Spokojna dyskusja mogła odbyć się w jednym z najbardziej oglądanych programów, nadawanych w prime time w sobotni wieczór. Być może jednak  chodziło własnie o szoł, lansik i polowanie na czarownice. Jeśli tak, to rzeczywiście red. Katarzyna Kolenda-Zaleska sprawdziła się w roli inkwizytora, a jej spektakl wypełnił reguły inkwizytorskiej histerii. Program ten będzie przykładem dla adeptów dziennikarstwa, jak nie należy przeprowadzać wywiadów.

Po sobotnich Faktach po faktach (4 I 2012), posypały się na jej głowę zarzuty o nieprofesjonalizm, stronniczość i obrażanie gościa. I słusznie. Z otwartymi ustami oglądałem widowisko jakie jedna z czołowych dziennikarek TVN-u pokazała widzom. Zaproszeni goście zeszli na plan dalszy. Nawet kontrowersyjna postać detektywa, który nie jest detektywem, nie była w stanie przebić red. Kolendy-Zaleskiej.

Zaczęło się od jego okularów, które wyraźnie nie podobały się dziennikarce, bo jak dała do zrozumienia to one były elementem wizerunku detektywa (który nie jest detektywem), przezeń kreowanego, a który niespecjalnie się jej podoba. Brudny Harry? Jeśli Rutkowski to Brudny Harry, to kim jest Kolenda-Zaleska…?

Kolenda-Zaleska w dalszej części programu zarzuciła Rutkowskiemu, że „rozjechał psychicznie Matkę Magdy”. I zarzut taki mógłby jak najbardziej paść, gdyby nie to, że nie dawała „oskarżonemu” wyjaśnić, dlaczego tak postąpił. W konsekwencji przez kilka minut Rutkowski z Kolendą-Zaleską przekrzykiwali się wycieczkami osobistymi, w mniej lub bardziej otwarty sposób obrażając się nawzajem.

W całym tym zamieszaniu nie za bardzo wiedział jak ma się zachować drugi z gości programu, rzecznik Komendy Głównej Policji, Mariusz Sokołowski. Chciał łagodzić sytuację, która kompletnie wymknęła się spod kontroli, a jednocześnie musiał odpierać zarzuty stawiane Policji przez Rutkowskiego. Kolenda-Zaleska jedynie podkręcała atmosferę, zamiast ją łagodzić w rozmowie dotyczącej jednej z najtrudniejszych ostatnio i budzących wiele emocji spraw.

Z obowiązku jedynie warto podać, po co odbyło się całe to spotkanie. Chodziło o wyjaśnienia w sprawie zabójstwa dziecka (nieumyślnego?) przez Katarzynę W., nazywaną w mediach „matką Magdy”. Do przełomu doszło właśnie za sprawą detektywa (który nie jest detektywem), Krzysztofa Rutkowskiego, który doprowadził do zmiany zeznań przez Katarzynę W. Wcześniej przez niemal dwa tygodnie polska opinia publiczna żyła sprawą uprowadzenia dziecka w Sosnowcu, dramatycznymi apelami matki i jej rodziny.

Spór jaki pojawił się na linii Policja – Rutkowski nie miał szans wypłynąć i być jasny, a zrozumiale postawiony w programie Kolendy-Zaleskiej. Zarzuty, jakie stawia Policja Rutkowskiemu, są ważne – że przeszkodził w śledztwie, że nieprofesjonalnie wydobył zeznania, że psychicznie zniszczył Katarzynę W. i jej bliskich. Naruszył nie tylko godność swoich klientów, ale i Prawa Człowieka. Pomijam tu własną promocję Rutkowskiego, która, jak to ktoś powiedział, „przekroczyła granice śmieszności”.

Rutkowski bronił się nieskutecznością działania Policji, która, jego zdaniem, dawała się wodzić za nos Katarzynie W. i ulegała naciskom, kierując śledztwo w jednym, preferowanym kierunku – porwaniu. To kosztowało społeczeństwo grube miliony.

Argumenty z obu stron wydają się być warte rozważenia i przedyskutowania.

Poniżej: rejestracja wywiadu

Janusz Wiertel

Print Friendly, PDF & Email

10 komentarzy

  1. Anna Malinowska 2012-02-05
  2. Mazurkiewicz Ewa 2012-02-05
  3. narciarz 2012-02-05
  4. tommyarbi 2012-02-06
  5. Stefan 2012-02-06
  6. Guzik 2012-02-06
  7. Brzezinska 2012-02-07
  8. Mękarski 2012-02-08
  9. Żal mi Pani 2012-02-08
  10. Hanna 2012-02-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com