Andrzej Lubowski: Cyrk nie opuszcza Waszyngtonu

usa_flaga2013-10-17. Na kilka godzin przed porozumieniem w Kongresie, rzecz jasna tymczasowym, Martin Wolf, główny komentator ekonomiczny„Financial Times” wezwał do usunięcia z amerykańskiego prawodawstwa limitu długu i napisał, że jest to legislacyjny odpowiednik bomby nuklearnej, jaką Ameryka wymierzyła sama w siebie, przy czym reszta świata jest w zasięgu rażenia.

Wylądowałem kilkanaście godzin temu w San Francisco, i właśnie dostałem z Warszawy trzy pytania:

  1. czy to zapowiedź sanacji budżetu USA?
  2. czy na tym kryzysie wygrali rywale Ameryki, i czy jego zażeganie to sukces sojuszników?
  3. czy teraz, gdy świat odetchnął z ulgą, nadejdzie ożywienie gospodarcze?

Poniżej z grubsza odpowiedź:

1. Świata nie niepokoją rozmiary amerykańskiego długu, ale tempo, w jakim on pęcznieje. A pęcznieje, bo szybko rosną koszty trzech wielkich programów, którymi steruje automatyczny pilot, a nie coroczny proces budżetowy. Blisko 60 proc. wszystkich wydatków rządu przypada na: Social Security – czyli renty i emerytury, Medicare – program opieki zdrowotnej dla emerytów i rencistów, i Medicaid – system opieki spolecznej i zdrowotnej dla najuboższych. Zmiany tych programów  wymagają nowych uregulowań prawnych i są politycznie arcytrudne.  Nawet 70 proc. popleczników Partii Herbacianej jest przeciwko okrawaniu Medicare i Medicaid. Teatr polityczny zastępuje więc realistyczne drogi sanacji. Czy ktoś chce pożyczać bankrutowi? Tymczasem świat ochoczo pożycza rządowi USA i to bardzo tanio – za dziesięcioletnie obligacje Waszyngton płaci dziś mniej niż 2.7%.

Dług jest zatem skazany na wzrost w najbliższym dziesięcioleciu. Więc jeśli nie podniesie się radykalnie jego pułapu, albo nie ustali go w proporcji do PKB, to awantury o limit czekają Amerykę regularnie. Ten cały bałagan w którymś momencie zmusi do poważnych debat. Wątpię, czy stanie się tak w nadchodzących tygodniach.

2. Na kryzysie nikt nie skorzystał, a o niewypłacalność bardziej bali się wierzyciele, niż sami Amerykanie. Jeśli jesteś winny bankowi 50 tysięcy złotych, to twój problem; jeśli jesteś mu winien 5 milionów, to jego problem. Niepokoili się głównie najwięksi wierzyciele: Chiny i Japonia.  Polityczny cyrk nie zmienia niczego w układzie globalnych sił.  Jeszcze długo Ameryka nie będzie mieć nikogo sobie równego pod względem technologicznym i militarnym.

W przewrotny sposób fiskalna nieodpowiedzialność Ameryki uzależniła resztę świata od Ameryki w większym niż kiedyś stopniu. To jej wydatki ponad stan jej kieszeni pozwalają reszcie świata, głównie Chinom i Indiom, rozwijać się szybciej, niż byłoby to możliwe, gdyby Amerykanie oszczędzali i inwestowali u siebie albo spłacali stare długi. Stany Zjednoczone stają w obliczu wyzwań, których większość polityków unika jak diabeł święconej wody. Ale Ameryce nie grozi rychłe bankructwo, a dolarowi nie grozi rychła detronizacja.

3. Samo przyklepanie budżetu nie jest jakąkolwiek wróżbą na wyraźne ożywienie gospodarcze. Póki co, mimo że pieniądz jest w Ameryce bardzo tani, ani firmy nie kwapią się do inwestowania, ani ludzie do kupowania. I jedni i drudzy wciąż liżą rany, a sytuacja na rynku pracy jest nadal mizerna.

Andrzej Lubowski

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. PK 2013-10-17
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com