Niepokorni PiS-macy rzucili się na Rońdę, zrobił on bowiem rzecz w ich oczach absolutnie haniebną. Nie, nie, nie idzie o to, że Rońda kłamał. A skąd, z tym nasi patriotyczni, chrześcijańscy, prawdomówni niepokorni żadnego problemu nie mają. Oni mają problem z tym, że Rońda raz powiedział prawdę i przyznał, że skłamał.Od niepokorniątek od lat słyszymy, że zamachu być może nie było, że oni wersji o zamachu wcale nie forsują, ale jako umysły otwarte nie mogą wykluczać żadnego wariantu i domagają się badań oraz analiz, by w sprawie Smoleńska dojść do prawdy.

Dzięki kolejnym manipulacjom pana Macierewicza i jego “ekspertów” smoleńska sekta powoli zbliżała się do z góry założonej tezy, mianowicie takiej, że zamach był. A tu ten cholerny Rońda otwarcie mówi, że występując w telewizji otwarcie okłamywał kilka milionów ludzi sugerując, że zamach był. Toż to rozwala całą tę ordynarną PiS-owsko-niepokorną propagandę.

Niepotrzebna wypowiedź Rońdy – pisze redaktor Gmyz. Nieszczęśliwa – stwierdza redaktor Lichocka. Ale która to wypowiedź jest niepotrzebna i nieszczęśliwa? Ta, w której kłamał? Nie, ta w której mówił prawdę. Wypowiedź kłamliwa była potrzebna i szczęśliwa, prawda zaś była niepotrzebna i nieszczęśliwa.

O co tu miłośnikom prawdy idzie? Ano o to, że robienie w trąbę Polaków będzie teraz znacznie trudniejsze. Red. Ziemkiewicz narzeka, że propagandowy aparat wroga dostał argumenty do ręki. Propaganda wroga będzie polegała oczywiście na mówieniu prawdy, czyli na stwierdzaniu, że Rońda kłamał, co sam przyznał. No to absolutnie niewybaczalna propaganda. “Trzeba być idiotą”, ewentualnie prowokatorem, by dać drugiej stronie takie karty, rozdziera szaty red. Warzecha.

Rozszerzmy to. Trzeba być skończonym idiotą, żeby przestać kłamać i przyznać się do kłamstwa. Rońdzie tego nie zapomną. Mogli dalej przez lata bezkarnie kłamać, a teraz każdy będzie mógł zapytać już nie o to czy to kolejny eksperyment myślowy, ale czy to kolejny blef, czyli w praktyce kłamstwo.

Niepokornym nie przeszkadza, że Rońda jest wyjątkowo rozbawiony, gdy przyznaje się do kłamstwa. Od ucha do ucha roześmiany, aż mu się z radości uszy trzęsą. Im nie przeszkadza, że Rońda de facto jaja sobie robi z wielkiej narodowej tragedii. Z tym żadnego problemu nie mają.

Oni, całkiem słusznie, mają problem z czymś innym. Z tym, że coraz wyraźniej widać w jakiej wrednej, odrażającej, propagandowej robótce przez lata sami brali udział.

Już czekam na te wpisy zwolenników PiS-u pod moim tekstem. Piszcie co chcecie. Zachęcam. Nie zagłuszycie kretynizmów Macierewicza, nie zagłuszycie kompromitującego występu Rońdy, nie zagłuszycie totalnie kompromitujących komentarzy tzw. niepokornych.

Rydzyk nadaje na Kaczyńskiego, Gliński na Hofmana, Rońda przyznaje się do kłamstwa, Macierewicz ośmiesza się ze Skypem, niepokorni zdejmują maski. Trudno uznać ten tydzień za nieudany, a przecież finał zeszłego tygodnia też nie był zły. 🙂

Nie mam złudzeń, okołosmoleńskie halucynacje się nie skończyły, brednie będą jeszcze powtarzane, wielu nadal będzie w nie wierzyć. Ale krople drążą skałę. Komisja Laska zaczęła ujawniać manipulacje Macierewicza i jego ludzi. Macierewicz zaś i jego ludzie sami postanowili pokazać kim są naprawdę.

Teraz już wyłącznie ślepcy z wybory nie widzą jak wygląda Macierewicz, kim są jego eksperci oraz kim są wspierający ich propagandyści. Panie profesorze Rońda, dobra robota!

Tomasz Lis

NaTemat.pl