Adam Szejnfeld : Jest lepiej, długo jednak jeszcze nie będzie dobrze

szejnfeld2013-10-21.

Nie trzeba wyglądać za okno, by zauważyć, że jesień nam wypiękniała. Nie mam jednak na myśli pogody, lecz sytuację w gospodarce. Jak podał ostatnio GUS, produkcja przemysłowa we wrześniu wzrosła o 6,2 proc. rok do roku, a w porównaniu z poprzednim miesiącem wzrosła o 9,6 proc. Choć spodziewaliśmy się wyniku jeszcze lepszego, to jednak jest z czego się cieszyć. Wzrost, to wzrost. W części przynajmniej za te dobre informacje odpowiada wysoki popyt na polskie towary w strefie euro.  Ożywienie widać także w budowlance, uważanej przez długi czas za branżę niemającą szerokich perspektyw w najbliższym czasie. I szkoda tylko, że niektórzy politycy o zacięciu kabareciarzy, zajmując się wyłącznie sztuczną mgłą oraz teoriami spisu i zamach, skutecznie odwracają naszą uwagę od tego, co teraz najważniejsze.

Bez wątpienia najważniejszą natomiast informacją ostatniego czasu jest ta pochodząca z Brukseli. Mianowicie ok. 4,3 mld euro trafi do Polski na budowę europejskich korytarzy transportowych. “Powstanie potężna europejska sieć transportowa w 28 państwach, która będzie sprzyjać wzrostowi gospodarczemu i konkurencyjności. Umożliwi ona transformację połączeń wschód – zachód, a dzisiejszą transportową mozaikę zastąpi prawdziwie europejska sieć połączeń” – tak zapowiedział nową unijną politykę infrastruktury transportowej komisarz ds. transportu Siim Kallas. Te niemal 20 miliardów złotych pozytywnie wpłynie na całą polską gospodarkę i pozwoli na rozwój wielu naszych  firm. Skorzystają te duże ale również i te średnie oraz małe przedsiębiorstwa. I podczas realizacji inwestycji na prowadzonych budowach i potem, przesyłając towary oraz dostarczając usługi z wykorzystaniem tranzytowych połączeń.

Co bardzo ważne, poprawia się również sytuacja na rynku pracy. Już siódmy miesiąc z rzędu spada bezrobocie. Firmy zgłosiły we wrześniu do urzędów pracy nowe zapotrzebowanie na ok. 73 tys. etatów. Wraz z poprawiającą się sytuacją gospodarczą bezrobocie w ujęciu ogólnym wciąż powinno powoli spadać, więc teraz wyzwaniem staje się walka z demograficznymi dysproporcjami w strukturze osób pozostających bez pracy. Obecnie spośród 2,1 mln bezrobotnych nieco ponad milion to osoby poniżej 35 roku życia. Wśród nich jest aż 385 tys. osób, które nie skończyło 24 lat.

Żeby pomóc młodym Polakom wchodzącym na rynek pracy rząd wyda tylko z Funduszu Pracy w przyszłym roku ponad 1,5 mld złotych. Nowelizacja ustawy zatrudnieniowej przewiduje możliwość udzielenia bezrobotnym na korzystnych warunkach pożyczki w wysokości ok. 70 tys. złotych na założenie przedsiębiorstwa, zwolnienie firm zatrudniających młodych z konieczności odprowadzania składek do Funduszu Pracy; wprowadzenie bonów szkoleniowych – bezrobotny otrzyma ok. 4 tys. złotych na szkolenie mające podnieść jego kwalifikacje. Ponadto, zakłada się wprowadzenie bonów stażowych, dzięki którym młody pracownik otrzyma stypendium, jeśli uda mu się znaleźć firmę na sześciomiesięczny staż. Z kolei firma, która go przyjmie na staż dostanie 1,5 tys. złotych premii. W dodatku pojawią się dotacje na zasiedlenie – bezrobotny otrzyma nawet 8 tys. złotych, jeśli zdecyduje się podjąć pracę poza miejscem dotychczasowego zamieszkania. Są i będą też nadal pożyczki, nawet do 300 tys. zł i to na niebywale preferencyjnych warunkach.

Bez wątpienia mijający powoli rok był i jest  trudny dla pracodawców.  Z jednej strony owszem, mogli pozyskać specjalistów za pensje niższe niż z czasów prosperity, jednak brak pewności jutra nie dawał im komfortu w prowadzeniu działalności gospodarczej. Tak niestety będzie jeszcze dwa, trzy lata. Miejmy jednak nadzieję, że przy ciągłym wzroście gospodarczym i poprawiającej się sytuacji na rynku.

Ciekawe zmiany następują również na wspomnianym, trudnym rynku pracy. Polacy, zwłaszcza młodzi, coraz rozważniej bowiem dobierają sobie zawodowe zajęcie. Wyraźnie rozgraniczają tę tymczasową, często na kilka miesięcy i bez skrupułów zamieniają ją na coś atrakcyjniejszego. Wielu przedsiębiorców skarży się, że ich pracownicy potrafią rzucić pracę bez żadnego wypowiedzenia, po prostu nie przychodząc do pracy. Ale jeśli już znajdą coś na stałe, to niechętnie tę pracę zmieniają, nawet kuszeni lepszymi warunkami. Jeszcze w 2010 roku nowego pracodawcy chciało szukać 600 tys. pracowników, obecnie zaledwie 400 tys. Mimo tego dla wielu pracodawców może to być ostatni dzwonek, by pozyskać wartościowych pracowników, bo wraz z postępującym ożywieniem gospodarczym, w wielu specjalizacjach rynek pracy znów będzie rynkiem pracobiorców.

Oczekiwania pracodawców i osób szukających nowej lub innej pracy muszą się spotkać. Udało się nam zatrzymać wyjazd specjalistów z wielu branż, jak choćby medycznej, informatycznej czy budowlanej, ale nie oszukujmy się. Bez wahania wszyscy oni wsiądą w samoloty, jak tylko sytuacja gospodarcza na Zachodzie się poprawi a warunki w kraju będą znacząco odstawały od tych, jakie zaoferują im zagraniczni pracodawcy. Kryzys nie wygasił aspiracji Polaków, ale jestem przekonany, że coraz większa liczba osób czynnych zawodowo będzie mogła i chciała je realizować u nas, w Polsce.

Adam Szejnfeld

Poseł na Sejm RP

www.szejnfeld.pl

www.kobiecastronazycia.pl

 

 

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. MaSZ 2013-10-21
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com