Andrzej Lewandowski: Kto pęka z dumy, kto – ze złości

ECHA WYDARZEŃ: Nie da się dnia spokojnie przeżyć… Za sprawą sportu, choć rzadziej teraz, niestety – sportowców. Teraz jest sprawa nagród dla tych, którzy podobno stworzyli w Warszawie stadion światowych możliwości. Z tym, że owo „podobno” dopiero będzie – oby – wymazane.  Anglicy podobno mają zasadę, że „dżentelmeni o pieniądzach nie mówią”. W domyśle… bo po prostu je mają, a fiskus i wymiar sprawiedliwości cicho czuwają, by wszystko było jak należy.

To my proszę Państwa, nad Wisłą i Odrą, takimi dżentelmenami nie jesteśmy, jako że sprawy wielkiej kasy bez przerwy muszą bulwersować najszersze kręgi. No, i z płcią jakoś inaczej. Wyspiarski dżentelmen nie tylko słowem kojarzy się z mężczyzną. A u nas ostatnio pierwsze skrzypce w tej orkiestrze gra Pani Minister, czyli – dama. Przystojna, jak widać, ale tu użyję przenośni szoferskiej – jakby zapaliła prawy kierunkowskaz, a kierownicą dzielnie kręci w lewo…

 Co dzieje się z Narodowym Centrum Sportu już jest skandalem. Wymiernym materialnie i stanem nastroju społecznego. Ani Narodowe, ani Sportu. Nawet, jeśli na oko bardzo, bardzo efektowne… I świeci się energii elektrycznej nie szczędząc.

Politycy, którzy są najbliżsi miejsc w lożach honorowych, zarzucają krytykom malkontenctwo. Będzie piękny stadion, goście się zachwycą, będzie to nasza wielka duma… Oby była, ale to wróżba. Zaś rzeczywistość mamy taką, że sportu to jeszcze na stadionie nie było. A imponująca podobno powierzchnia pod dachem zawiera nie np. siedziby związków sportowych, sale treningowe dla różnych sportów, specjalistyczną placówkę medyczną, lecz wszystko jest „pod wynajem”. Podobno to opłacalne i już powynajmowane. Więc nie wmawiajmy sobie i bliźnim, że na ostatnich metrach finiszu jest powstawanie centrum sportu. Do tego – narodowego. Takiego, jakiego zgoła świat nie widział… Tu sceptyk powie: bo prawdziwie zamożnych i dbających o rozwój sportu na to nie stać. Im się musi wszechstronnie bilansować… Nie w gadaniu.

 Czyli – poczekam z tą dumą i ja. Chętnie nią napęcznieje, ale nie teraz. Zadziwię się za to – jak wiele tysięcy rodaków – że szef owego Centrum, gdy podał się do dymisji (lub został zmuszony przez Panią Minister, tak ćwierkają wróble) dostanie jeszcze nagrody – prawie sześćset tysięcy. Finału nie ma – kasa jest. Nie z UEFA, nie od sponsorów, lecz z ogólnonarodowej ściepy, czyli – budżetu.  Nagrodzony za to, czego nie sfinalizował – to prawo do pękania z dumy…

Pani Minister głosi, że taka była umowa, więc… Inne ogniwa władzy administracyjnej są jakby bardziej zażenowane. Szef „od sprawiedliwości” sugeruje: nagrodzony (zbyt hojnie) mógłby część przeznaczyć na cele humanitarne…

Jeszcze wyżej” – na szczęście – po medialnych alarmach słychać, że taką umową to powinni się zająć prawnicy. Oczywiście,  powinni, a władza jest zobowiązana do reakcji. Nawet to, co tak długo ukrywane przed społeczeństwem pod pretekstem „tajemnicy handlowej” może podlegać rewizji i renegocjacji. Poza tym, każda umowa to dwie strony. Każda musi mieć imię oraz nazwisko. Jeszcze pewnie pieczątki. Z Orłem. Jednej z tych stron, ma przysługiwać tak zawrotna suma – przed zakończeniem przyjętego do wykonania zadania, a strona druga ma pozostać anonimowa? I gdzie się podział cały system kontrolny? Nikt niczego nie widział i nie wiedział? Czy – raczej uznał, że nie ma się,czym interesować, bo i tak będziemy mieć z czego być dumni…

Dziś Pani Minister zafirmowała coś, co jest rezultatem złej „pracy zespołowej”. Ze zbyt małą, na mój gust, dozą osobistego krytycyzmu. Na szczęście, zrobiło się tak głośno, że nim wrzawa przycichnie pewnie coś się jeszcze wydarzy. W ramach prostowania dróg, co stadionu już do ideału nie doprowadzi, ale EURO to on przyozdobi, a gdy „Europa” wyjedzie, to… władcy sportu będą już mądrzejsi i ostrożniejsi oraz lepiej kontrolowani…

Pani Minister zafirmowała jeszcze coś związanego z kasą. Oto czytam, że postanowiła bardzo hojnie nagrodzić finansowo ludzi sobie podległych. Wedle tak dyskusyjnych kryteriów, że w innych resortach napotkało to protest. Otóż- ponoć wykreślono z zarządzenia kryterium czasu zatrudnienia nagradzanego oraz ocenę skutków materialnych jego działalności.  Motyw nawet rozumiem: O sporcie mam jeszcze mało do powiedzenia, ale jeśli będę dobrą panią, to łatwiej pójdzie…

O sumach już nie piszę. Postaram się zostać… dżentelmenem.  Ja pamiętam, że mieszkam w państwie wprawdzie pnącym się ku górze, ale wg. rządu waloryzującym np. renty i emerytury tak, że odbiorca ma miesięcznie dostać netto więcej aż o niespełna 60 złotych. A tu publiczne dysputy o sumach zza Księżyca… Ale ze świata naszego, nie wirtualnego, I z przykrością konstatuję, że właśnie ostatnie przykłady jakby mnie informowały, że zapominalskich mamy w umownej władzy coraz więcej, a wrażliwi są grupą przegrywającą… Odwrotnie niż w życiu społecznym.

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. Baczyński 2012-02-15
    • czechowski 2012-02-15
  2. Magog 2012-02-15
  3. Andrzej Lewandowski 2012-02-15
  4. PAX 2012-02-16
  5. PAX 2012-02-16
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com