Piotr Kuczyński: Bez strachu w 2014 r?

piotr kuczynski2013-10-29.

Niedawno brałem udział w dwóch imprezach firmowych. Jedną z nich by Kongres Xelion, gdzie fetowaliśmy 10. lecie firmy, w której pracuję już 7,5 roku. W obu tych imprezach była okazja do wymiany poglądów przez profesjonalistów na temat sytuacji na rynkach finansowych w tym i w przyszłym roku. W zasadzie skupiano się na kilku czynnikach: na sytuacji gospodarczej w Polsce i na świecie, na polityce amerykańskiej w kontekście limitu zadłużenia i budżetu USA oraz na polityce Fed w kontekście zmiany szefa rezerwy i przyszłej polityki monetarnej.

Prelegenci i dyskutanci przedstawiali właściwie jedynie optymistyczne prognozy. Czasem zbyt optymistyczne. Nie będę podawał nazwisk, ale powiem, że jeden z przedstawicieli funduszy był takim optymistą, że budził w części widowni (w tym i u mnie) potężne zdziwienie. Według niego wszystko jest na dobrej drodze, gospodarka światowa będzie się szybko rozwijała, kryzysu już nie ma, a Fed zrobi wszystko, żeby było już tylko lepiej. Nieco się naśmiewam, ale ta prezentacja rzeczywiście była hurraoptymistyczna.

A przecież tak naprawdę wiele się nie zmieniło. Instytucje finansowe zbyt duże, żeby upaść stały się jeszcze większe, zadłużenie państw wzrosło, nie wrócono do ustawy Glass-Steagalla, a przecież jej anulowanie w 1999 roku było jednym z powodów kryzysu. Nic się nie zmieniło, bo lobby finansowe jest zbyt mocne. Wpływ lobbystów widać zresztą nie tylko na rynku finansowym sensu stricto.

Reforma zdrowia przeprowadzona przez prezydenta Obamę też przez lobbystów pozbawiona została zębów. I nie mówię o bublu, jakim był system informatyczny opracowany na potrzeby tej reformy, chociaż kompromitacja tak zaawansowanego technologicznie kraju jest też zastanawiająca. Wpływ lobbystów widać było w tym, że nie zgodzono się na utworzenie państwowego ubezpieczyciela, który konkurowałby z prywatnymi. Zbyt dużo ci prywatni i instytucje ochrony zdrowia na tym by stracili. Zyskaliby ludzie i państwo jako całość, ale kto działał tam w interesie państwa?

To był jednak tylko wtręt. Wróćmy na rynki i do naszych prelegentów/dyskutantów. Nie będę streszczał wystąpień. Zarysuje tylko tematy. Jeśli chodzi o polską gospodarkę to w jednym ze swoich poprzednich wpisów wyraźnie nakreśliłem scenariusz, w którym będzie się ona w przyszłym roku i przynajmniej do wyborów w 2015 roku szybko rozwijała. Gospodarka europejska rozwija się ślamazarnie i nie liczyłbym zbytnio na duże przyśpieszenie, ale nie widzę też na razie kryzysu, bo ECB nadal ma możliwości, których nie musiało użyć (skup obligacji) i wkroczy w razie potrzeby.

Oczywiście szybszy rozwój Polski (liczę na około 4% w drugim półroczu 2014) jest możliwy tylko przy założeniu, że w globalnej gospodarce nie zagości znowu kryzys. Zakładam, że nie zagości o ile nie dojdzie (wreszcie) do kolapsu w Chinach. Tego jednak nie da się przewidzieć. A propos Chin to w listopadzie odbyć się ma plenum Komunistycznej Partii Chin, na którym to plenum mają zostać podjęte bardzo ważne decyzje zmieniające, reformujące finanse i gospodarkę Chin. Ma to doprowadzić do wygenerowania potężnego impulsu wzrostowego. Warto to wydarzenie obserwować, bo jeśli rynki uznają, że reformy rzeczywiście Chinom pomogą to rynki finansowe zareagują kończącą rok euforią.

Pozostają problemy amerykańskie. Ostatnio politycy zawarli porozumienie, które odsuwa tylko problemy w nieodległą przyszłość. Finansowanie rządu zapewnione jest do 15.01, a limit zadłużenia USA zostanie przekroczony 7.02. Większość dyskutantów na Kongresie Xelion uważała, że w styczniu i lutym może czekać rynki finansowe trudny okres, bo powtórka z paraliżu rządowego i obaw o (chwilową) niewypłacalność USA będą szkodziły posiadaczom różnych aktywów.

Na pozór to rzeczywiście tak wygląda, ale ja mam wrażenie, że politycy dogadają się jeszcze w tym roku. Powołanie dwupartyjnej komisji Kongresu niczego nie przesadza, bo Tea Party będzie przeciwna porozumieniu bez zanegowania podstaw reformy ochrony zdrowia. Jednak Republikanie już wiedzą, że ostatni klincz polityczny zaszkodził im zdecydowanie bardziej niż Demokratom. Poza tym (na szczęście dla Amerykanów) poparcie dla ideologów z Tea Party słabnie.

Republikanie wiedzą, że w ich interesie jest szybkie dogadanie się z Demokratami w sprawie limitu zadłużenia i budżetu po to, żeby w jesiennych wyborach do  Kongresu nie dostać sromotnego lania. Boją się wiosennych prawyborów i tego, że przegrają je na rzecz kandydatów z Tea Party. Im niższe będzie poparcie dla Tea Party tym bardziej skłonni będą Republikanie do zgody i tym lepszy będzie wynik obrad komisji dla rynków finansowych. Gdyby jednak nie udało się w końcu roku porozumieć, to i tak przecież wszyscy wiemy, że w końcu politycy dogadać się muszą. Nawiasem mówiąc coraz silniejsze jest w USA przekonanie, że Tea Party powinna się wydzielić z Partii Republikańskiej i pójść swoją drogą. Ja też uważam, że byłoby to korzystne dla USA.

    Zostaje jeszcze zmiana na stanowisku szefa Rezerwy Federalnej i kwestia redukcji skupu aktywów (redukcji QE). Jak wiemy Janet Yellen, która w lutym obejmie fotel szefa Fed jest bardziej gołębia niż Ben Bernanke, obecny szef Fed. Pamiętać jednak trzeba, że jest też bardzo niezależna, działa ściśle w zgodzie z przepisami i potrafi wyprzedzać wydarzenie gospodarcze – podobno wielokrotnie okazywało się, że lepiej oceniała zagrożenia dla gospodarki niż Allan Greenspan czy właśnie Ben Bernanke.

Prawdziwym zagrożeniem dla rynków byłoby, gdyby Janet Yellen doszła do wniosku, że USA grozi zbyt duża inflacja, bo wtedy zaskoczyłaby inwestorów swoją „jastrzębiością”, co znalazłoby potężne, negatywne przełożenie na rynki. Na razie jednak takiego zagrożenia na horyzoncie nie widać. Można założyć, że w marcu Fed zacznie zmniejszać skup aktywów. Być może wywoła tym ruchem w okolicach maja typową, dużą korektę. Jeśli jednak reakcja rynków będzie bardzo negatywna, a to zaszkodzi realnej gospodarce to co zrobi wtedy Fed? Oczywiście wznowi zakupy i to być może na wyższym poziomie.

Z tego, co napisałem powyżej wynika, że w okresie kolejnych 12. miesięcy tylko prawdziwy czarny łabędź może wykoleić giełdy. I to jest najbardziej niepokojące. Prawdziwa hossa jest wtedy, kiedy indeksy wspinają się po ścianie strachu. Kiedy tego strachu nie ma, to znaczy, że czegoś nie bierze się pod uwagę…

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. jmp eip 2013-10-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com