Cezary Bryka: Przeciwko jaju

partner_dody2013-11-04.

Jajem, przeciwko któremu protestuję, nie jest tajemniczy partner Dody: nic o nim nie wiem, poza tym nie interesują mnie partnerzy Dody i, szczerze mówiąc, sama Doda niespecjalnie mnie obchodzi. Zacytowałem to zdanie wyłącznie jako przykład walki o prymat, jaka panuje na stronach internetu. I to nie walki międzyportalowej która wydaje się naturalna, tylko walki poszczególnych portali z własnymi ulubieńcami.

„Wiemy, kim jest tajemniczy partner Dody!”. Doda nieważna. Partner nieważny. Liczymy się MY, bo wiemy. Nieważne że inni też wiedzą, ważne że my wiemy. My. Redakcja. Mamy tajne dojścia dzięki którym wiemy kim jest tajemniczy partner Dody. Nic się przed nami nie ukryje. Jesteśmy wszechpotężni i wszechobecni: o, proszę, na przykład wiemy kim jest tajemniczy partner Dody.

Do poniedziałku 28 października 2013r. rządzącą internetowymi tytułami sztampę uważałem za prostą głupotę, jednak tamtego dnia wszedłem na wysokie obroty. Był to dzień śmierci Tadeusza Mazowieckiego i, pogrążony w czytaniu komentarzy i wspomnień, boleśnie potknąłem się o tytuł:

tytul-1

To Onet się popisał, ale nie pozostał jedyny. Portal RMF FM czyniąc z siebie bohatera notki, jednocześnie zdeprecjonował własny sukces wywiadowczy, z dezynwolturą zdradzając źródło przecieku:

tytul-2

Rys historyczny

W jednej z książek, porównując telewizyjne i radiowe obyczaje, Stefania Grodzieńska napisała:

„Pierwsza telewizyjna informacja o śmierci danej osoby wygląda tak, że nagle nad ramieniem prowadzącego pokazuje się twarz pisarza, aktora, uczonego lub polityka. Przez chwilę zastanawiamy się, czy facet skończył siedemdziesiąt lat, czy dostał nagrodę, czy umarł. Na szczęście prezenter, zaczynając mówić, od razu przybiera uroczysty, radosny lub smutny ton.

Nie było takich wątpliwości w erze sprzed telewizji. W radiu następowała przydługa cisza, po której specjalnie wybrany, obdarzony grobowym głosem spiker obwieszczał:

– Zmarł Stalin.

Następnie znów odczekiwał moment i dodawał:

– Szczegóły za chwilę.”   

Książka powstała w czasach przedinternetowych. Dziś w internecie poraziłby nas tytuł: „Rzucamy pytanie: zbrodniczy zamach czy śmierć naturalna?” – zaś po otwarciu notki dowiedzielibyśmy się: „Zmarł Stalin”. Redakcja zniknęłaby błyskawicznie, a najdogłębniej zniknąłby autor tekstu, ale co by się nacieszyli liczbą wejść na stronę – to ich.

Dobry kierunek

Red. Bogdan Miś we wczorajszym artykule ukazał szambo, jakie wylewa się po każdej wiadomości nie dotyczącej ulubionej przez szambiarzy partii, do których przyłączają się bezpartyjne pluje. To, moim zdaniem, najgroźniejsze w dzisiejszej Polsce zjawisko.   Mnie skłoniła do protestu bezczelność, z jaką dziennikarze pchają siebie na pierwszy plan. Bezczelność, która w dodatku staje się sztampą, nie budzi lęku, tylko obrzydzenie. A ja bardzo nie lubię się brzydzić.

Jeśli ktoś uważa, że obrazek przy nagłówku tego tekstu wprowadza potencjalnych czytelników w błąd, to ma rację: tak to się teraz robi. Inaczej ilu wielbicieli Dody zajrzałoby do tekstu o Tadeuszu Mazowieckim?

Tak to się robi, dynamicznie. A skutki bywają nieprzewidywalne. Oto dynamiczny tytuł relacji z pogrzebu naszego premiera:

tytul-3

Mniej dynamicznym umysłom wyjaśniam, co się pod nim kryje: tysiące (lekkie niedoszacowanie?) Polaków smuciły się w czasie pogrzebu Tadeusza Mazowieckiego. Podczas mszy odczytany został list papieża.

W końcu nikt niczego nie zrozumie, a internauci cytowani przez red. Misia stracą widownie.

Wycofuję protest.

Cezary Bryka

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2013-11-04
    • Cezary Bryka 2013-11-04
  2. Jerzy Łukaszewski 2013-11-04
  3. Goławiecki 2013-11-04
  4. Cezary Bryka 2013-11-04
  5. A.K-B 2013-11-05
    • Cezary Bryka 2013-11-05
  6. wejszyc 2013-11-05
  7. otoosh 2013-11-06
  8. Incitatus 2013-11-07
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com