Andrzej Lewandowski: Przepraszamy za usterki?!

ECHA WYDARZEŃ: Przedmecz piłkarski Polska – Portugalia dał wynik korzystny. Władza pozwoliła, by zagrać w Warszawie. Zastrzega, że to i tamto załatwiono prowizorką, ale przyzwolenie dała. Brawo!

Wiedziałem dawno, że tak się stanie. Nie z racji tylko wiary w debiut bezdyskusyjny, także z przyczyn natury polityczno-pijarowskiej. Jak  bowiem długo można tak przeciągnąć linę?  Naród i najwyższa władza rządowa w końcu się wkurzą!

Słuszność powyższego rozumowania wydaje się potwierdzać finał. Gdy Ratusz mówił NIE – wypowiadał to urzędowymi ustami dyrektorów. Gdy Ratusz wytykał niedoróbki – też usta były – jak wyżej. Gdy powiedziano TAK, ogłosiła nam to sama Pani Prezydent. Tylko werbli i hejnału mi zabrakło… Jak władza władzą – zawsze kocha robić nam dobrze…

Najważniejsze jednak, ze już po przedmeczu – czas na pierwszy mecz. A w tle – na kolejną podpowiedź w sprawie: Co reprezentuje oraz ile jest warta drużyna, z którą stanie piłka do EURO? I co zdziałał przez zimę dyrygent przygotowań, trener Franciszek?

Polana Jakuszycka zauroczyła gości. Organizatorzy wychodzili ze skóry, nie dosypiali, byle Puchar Świata biegaczek był prawdziwie światowy. I wykonali program tak wspaniale, że jest szansa trwałej pozycji w kalendarzu FIS. Z tym, że jeśli federacja zostanie przy takim zamiarze – MY musimy to i owo zrobić jeszcze lepiej. Mimo, iż było wspaniale. Bo twórczą „improwizacją” (stawiam cudzysłów, bo wiem, że latami zbierano wiedzę i doświadczenie,  baza do improwizacji była wspaniała) – tak wejść na szczyt da się raz. Powtórki wymagają porządnego systemu. Innego podziału zadań, zaplecza finansowego – w wymiarze nie Jakuszyc, Szklarskiej, lecz ogólnosportowym. Kasa, sponsorzy, inwestycje… I telewizja!

A tu- w ostatnim z wymienionych działów –  niespodzianie dla mnie – problem ogromny. Prasa skandynawska wytknęła „gospodarzom sygnału” daleko posuniętą indolencję. Marne pokazywanie szczegółów rywalizacji, przewaga tła (krajobraz – natury i barwnej rzeszy kibicowskiej) nad jądrem, kiepska jakość techniczna itp. Fakt, cudownie nie było.  Nawet – dobrze.

Telewidzowie rodzimi też nie szczędzili słów krytyki. A organizatorzy – zameldowali, że owszem, były zagraniczne oferty przeprowadzenia transmisji na wysokim poziomie, ale TVP owe propozycje zlekceważyła. Teraz także ze środowiska TVP, niejako zza kulis wyziera opinia, że było żle. Że nie mamy telewizji tak technicznie wyposażonej, by zadaniu porządnie sprostać. Kamery jakiejś tam generacji i we właściwej liczbie. Jeszcze to, tamto- nie wymieniam, bo to nie podwórko mojej wiedzy. Jeśli tak – to znaczyć by mogło, że zdarzyła się kolejna bolesna porażka filozofii „jakoś to będzie”- a to już nie tylko przegrana techniki, lecz też ludzi… Oni stają z koncepcją, oni wybierają, oni sterują, oni sygnał produkują i myślę, ze sprzedają. No, i oni mają imiona oraz nazwiska i wykaz obowiązków w umowach o pracę… Publicznego „Przepraszamy za usterki” nie odnotowałem. Przeoczyłem?

Nie dzielę włosa na czworo. Przyłączam się do sygnału po to, by go nie zlekceważono. Bo świat – w tym sportowy- jest tak urządzony, że gdy komuś daje szansę gospodarzenia, to stawia też wymagania. I niedoróbka telewizyjna może nam wychodzić bokiem. Niezależnie od doskonałości organizacyjnej i sportowej…

I jeszcze jedno, drobiażdzek. Niech już mi teraz podczas biegania przewspaniałej Panny Justyny na pucharowym finiszu redaktor Marek i jego urocza współkomentatorka nie narzekają na realizatorów telewizyjnych. Ze kamery źle rozstawione, że wybór pokazywanego obrazu nie taki, jak być powinien, że… Dziś zostańmy w nastroju lekcji pokory oraz mądrego wyciągania wniosków… Kto wywalczył prawo do radości – niech się raduje, ale kto się ma  martwić, niech się za kurtyną sukcesu nie chowa!

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Cezary Bryka 2012-02-24
  2. TadeuszK. 2012-02-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com