Robert Walenciak: Media i polityka

walenciak2013-11-07. Tu wyrozumiałości nie ma, tu wali się obuchem. W cieniu wojny Kaczyńskiego z Tuskiem, w sposób niemal niezauważony, dokonała się w Polsce znamienna rewolucja. Rewolucja mediów. W początkach III RP, gdzieś dwadzieścia lat temu dominował obraz mediów, jako czwartej władzy, która bezstronnie patrzy politykom na ręce, i na zimno feruje wyroki. W ten sielski obrazek, prosto z liberalnych czytanek, uwierzyły miliony. Polska dzisiejsza jest inna – jeżeli przyjrzymy się mediom, to widać jak na dłoni, że romantyczny czas pierwszych złudzeń dawno minął. Wystarczy popatrzeć, jak dziennikarze traktują dziennikarzy.

Pierwszy przykład z brzegu: tygodnik „W Sieci” wydawany przez Karnowskich zamieścił na okładce zdjęcie Tomasza Lisa, ubranego w mundur SS, i porównał go do Goebbelsa. Czy można bardziej brutalnie? Wojna między dziennikarzami toczy się nie tylko na okładki i nie tylko na inwektywy. Jedni i drudzy sięgają głębiej, próbują odrzeć rywali z godności, ale i z wiarygodności. Ci, prawicowi, nazywają tych z „Gazety Wyborczej”, „Polityki”, „TVN” – reżimowymi i cynglami. Sami zaś określają się mianem „niepokornych”. „Reżimowi” nie pozostają dłużni. Skrupulatnie wypominają „niepokornym”, że są „żołnierzami PiS-u”, gdyż są finansowani przez PiS. Przykładów ku temu nie brakuje. Kierowany przez Lisa „Newsweek” grzebie w finansach „Gazety Polskiej” i pisze, że PiS-owska spółka Geranium przejęła większościowy pakiet w wydającej gazetę i tygodnik spółce Forum. „Zeszłoroczne pojawienie się ludzi z PiS we władzach wydawcy >>Gazety Polskiej Codziennie<< było warunkiem, od którego Kaczyński uzależnił wpompowanie w pismo milionów z kontrolowanych przez siebie firm” – podaje „Newsweek”. Dziennik sprzedawał się poniżej oczekiwań, długi w drukarni rosły, a wydawnictwo przynosiło coraz większe straty (na koniec 2012 roku już prawie 5 mln zł.). Trzeba było na gwałt szukać inwestora. Chętny znalazł się przy Nowogrodzkiej.

Wspomina poseł PiS: – Kluczową rolę w tych rozmowach odegrał Antoni Macierewicz, przyjaciel Sakiewicza i ojciec chrzestny jego dziecka. To on namówił prezesa do wejścia w „Gazetę Polską Codziennie”. Z kolei „Gazeta Wyborcza” wylicza dziennikarzy, którzy brali pieniądze z kasy PiS, wypomina też, że partia Kaczyńskiego dała 140 tys. zł kierowanemu przez Krzysztofa Skowrońskiego, obecnego szefa SDP, „Radiu Wnet”. „PiS dofinansował naszą stację, ponieważ mamy podobne poglądy na to, jak media powinny funkcjonować” – odpowiadał wiceprezes „Radia Wnet” Andrzej Kensbok, komentując doniesienia „Gazety Wyborczej”. „Reżimowe” media wypominają też, że tygodnik „W Sieci” i portal „wPolityce” finansowane są przez SKOK-i, czyli przez senatora PiS, Grzegorza Biereckiego. „Niepokorni” nie pozostają dłużni. Oni z kolei pokazują na transfer milionów do mediów sprzyjających Platformie z państwowych firm. „Gazeta Polska Codziennie” w taki sposób odwija się „Wyborczej”: „Gabinet Donalda Tuska wydał w minionym półroczu miliony złotych na ogłoszenia, reklamy i programy – w gazetach, Internecie, radiu i telewizji – promujące jego działalność. Najwięcej spośród tytułów prasowych zarobiła na rządowych zamówieniach „Gazeta Wyborcza”. I podaje: „kwota, która w ciągu ostatniego półrocza poszła na autoreklamę rządu z różnych ministerstw, to przeszło 15 milionów złotych”. Prawicowcy liczą reklamy państwowych fi rm w „Wyborczej” i wołają – na trzydzieści tylko cztery zamówienia były z fi rm prywatnych, reszta z samorządów i państwowych spółek! I to takie, jak ogłoszenie o sprzedaży złomu, czy całokolumnowe – o sprzedaży małego mieszkania.

Pisze o tym prawicowy portal „wPolityce”: „Aż TRZY ogłoszenia zamieszcza w tym jednym numerze najbardziej prorządowego ze wszystkich prorządowych mediów Agencja Mienia Wojskowego. Wszystko to zmieściłoby się w jednym małym, ale wtedy popłynęłoby do Agory mniej pieniędzy. Więc rozdyma się ogłoszenia o sprzedaży zwykłej działki do rozmiarów niebotycznych. Albo na prawie całą stronę informuje naród o sprzedaży odpadów: zużytych urządzeń elektrycznych i elektronicznych, złomu stalowego, złomu różnego, złomu akumulatorowego, oleju przepracowanego”.

Prawicowi blogerzy pokazują też inną formę wspierania zaprzyjaźnionych mediów. Tym razem poprzez transfer z budżetu Warszawy: „Maj 2012. Zamówienie z wolnej ręki dla spółki Agora S.A: Przeprowadzenie wspólnej z Miastem Stołecznym kampanii promocyjnej dotyczącej organizacji III edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego, polegającej na częściowym pokryciu kosztów promocji, reklamy i informacji o Nagrodzie. 182 000 zł.”. „Styczeń 2012. Przetarg nieograniczony. Publikacja ogłoszeń prasowych dla Urzędu m. st. Warszawy w latach 2012–2014. Część nr 2 ogłoszenia o zasięgu stołecznym. Oferent wybrany: AGORA Spółka Akcyjna. Wartość wybranej oferty: 870 000 zł.”.

To są sumy oszałamiające. Pokazują nie tylko tę prostą prawdę, że niezależna, obiektywna „czwarta władza” już nie istnieje, ale też brutalnie uzmysławiają, że media zblatowane są z biznesem i z polityką, i że wszystko ogranicza się do wojny dwóch wrogich armii. Z jednej strony mamy więc media liberalne, cały establishment, na czele z TVN-em, Polsatem, Gazetą Wybroczą, Radiem Zet, Polityką, oraz odbitymi PiS-owi – TVP i „Rzeczpospolitą”. A z drugiej tytuły zbudowane przez prawicę – imperium księdza Rydzyka, czyli „Radio Maryja”, „Telewizja Trwam” i „Nasz Dziennik”, oraz dorobek „niepokornych” – portal „wPolityce”, tygodniki „W Sieci”, i „Do Rzeczy”, Radio „Wnet”, „Gazeta Polska” i „Gazeta Polska Codziennie”. Te armie nie znają pardonu. Gdy PiS przejął TVP wyczyścił tę instytucję z wrażych dziennikarzy i obsadził wszystko swoimi, Tak samo było w „Rzeczpospolitej”, gdy jej redaktorem naczelnym był Paweł Lisicki. Gdy media „odbiła” Platforma – „niepokorni”, czy też „najeźdźcy” – poszli na bruk.

Prawicowcy wołają, że miliony z państwowych instytucji pompowane są w sprzyjające PO media, ale przecież nawet się nie zająkną, że z kasy IPN poszło do „Gazety Polskiej” co najmniej 140 tys. zł, a gdy prezesem NBP był Sławomir Skrzypek, to bank nie tylko zamawiałn ogłoszenia i wkładki w „zaprzyjaźnionych” gazetach, ale i zatrudniał prawicowych dziennikarzy. Efekt, jaki jest, każdy widzi – debata publiczna w Polsce od lat kręci się wokół PO i PiS, i nikt już nie ukrywa, że gra odbywa się znaczonymi kartami.

Daleki jestem od mówienia, że jedni dziennikarze są na usługach Tuska, a drudzy na usługach Kaczyńskiego, bo rzecz jest chyba większej wagi. Oni stają za Tuskiem lub za Kaczyńskim, dlatego że takie są ich przekonania i subiektywne poczucie dotyczące dobra Polski. A że dzięki publicznym pieniądzom, transferowanym przez partie, mogły rozkwitnąć ich talenty?… Tak to już jest, że wielkie formacje tworzą swoje struktury – polityczne, finansowe, naukowe, medialne… I one – niczym dobry gospodarz – dbają o swój stan posiadania. Także o armię niezbędną w bitwach o rząd dusz, o bojowników o „prawdę”.

Robert Walenciak

Nr 20/2013  PAŹDZIERNIK Tak po prostu

 

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. SAWA 2013-11-07
  2. Marek T. Wlodarczyk 2013-11-08
  3. Qstan 2013-11-12
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com