Jerzy Łukaszewski: Tusk, ty sk… łonny do rozmów partnerze!

zwiazki2013-11-10. Związkowy Parteitag, jaki odbył się ostatnio w Gdańsku dostarczył kilku przykładów na to, jak bardzo związki zawodowe nie pasują do obecnej rzeczywistości. Słuchając liderów poszczególnych central dało się zauważyć, że wszyscy oni są wytłoczeni z jednej, archaicznej sztancy, niezależnie od wyznawanych na co dzień poglądów.

Sam wiec wypadł mało ciekawie. Mało, że wiece na Długim Targu zawsze jakoś dziwnie przypominają najmniej ciekawe momenty w historii tego miasta, to do niedoścignionych wzorów z lat 30-tych wciąż trudno się zbliżyć. Nie ten tłum, nie ten entuzjazm. 3 tys. ludzi na tak wielkiej przestrzeni zamiast wzmagać poczucie siły, wygląda żałośnie. Szczególnie, że  szefowie związkowców to nie gwiazdy rocka i nie potrafią nawet pobudzić publiczności do wspólnych okrzyków, którą to umiejętność opanowała dziś byle doda.

Brak pomysłów na wizualny efekt spektaklu to pół biedy. Gorzej, że tak na dobrą sprawę nie wiadomo, po co się owo zbiegowisko odbyło.

To, że pan Duda nie lubi pana Tuska wszyscy już wiedzą i mało jest chyba osób, którym trzeba by to co chwila przypominać. A więc?

Nie usłyszałem w Gdańsku ani jednego nowego postulatu, ani jedna nowa myśl nie przyozdobiła czół związkowych bossów, może poza wyraźnie zwiększającym się samozadowoleniem działaczy, któremu niewiele już brakuje do samouwielbienia. Pan Duda coraz mniej przypomina Che Guevarę, a coraz bardziej „duce” Krzaklewskiego, który po każdym udanym wygłoszeniu z trudem zapamiętanego zdania jaśniał tak, że można było wyłączyć oświetlenie bez szkody dla widoczności w najbliższej okolicy.

Przepraszam, że wspominam tego pana, ale swego czasu byłem wielbicielem jego występów i nigdy nie czułem się przezeń zawiedziony. A to usłyszałem, że w 966 roku nie było chrztu Polski bo… Polski wcale nie było, a zaczęła się dopiero z ową wiekopomną chwilą, a to o prawie naturalnym, które w całym świecie uznawane jest za ważniejsze od stanowionego itp.

Niestety, dziś przywódcom ludu pracującego daleko do tej klasy myślicieli.

Bo jak porównać rewolucyjne paramyśli „duce” z zamachem na matematykę na poziomie szkoły podstawowej w wykonaniu pana Guza, który domagał się płacy minimalnej … w wysokości  50% średniej krajowej?

Cóż, „nie każdy weźmie po Bekwarku lutniej…”, jak pisał ten gość spod lipy.

„Będziemy walczyć” nie brzmi już groźnie, raczej przypomina skecz z „Dudka”, w którym  Jan Kobuszewski tłumaczył PRL-owską rzeczywistość zagubionemu w ’39 roku na grzybach Bronisławowi Pawlikowi  „buduje się, pracuje się, walczy się…”.

Aż chciałoby się zrobić zrzutkę na kalendarz dla związkowców głoszących powrót do walki o … 21 postulatów sierpniowych, ew. przypomnieć im je, bo założę się, że dawno ich nie czytali. Osobiście nie jestem za wprowadzeniem kartek na mięso i jego przetwory, a emerytura w wieku 50 lat dla kobiet i 55 dla mężczyzn może dziś rozśmieszyć nawet Prezesa.

Kilka wszakże momentów zaciekawiło mnie ze względów technicznych.

Związkowcy zgodnie oświadczyli, że chcą rozmów, ale… na nie nie przyjdą. To cenna inicjatywa, szczególnie w dobie kryzysu. Oszczędza się na dojazdach, kawie i ciasteczkach serwowanych w trakcie rozmów itp. Należy się pochwała.

Wyjaśniono także dlaczego nie przyjdą. Nie przyjdą, bo „rząd ich nie słucha i nie realizuje ich postulatów”. Proste. Pomyślałem, że jednak coś mnie ze związkami łączy. Moich pomysłów rząd też nie realizuje i z tego powodu nie spotykam się z panem Tuskiem.

Pewna nowością w wystąpieniu pana Dudy było oświadczenie, że ”słucha głosów”. Z początku byłem trochę zaniepokojony, ale z czasem dało się ustalić, że chodzi o głosy ludzi krzywdzonych śmieciowymi umowami i tym wszystkim co czyni życie pracownika „gorszym, niż w PRL”. Po 21 postulatach to kolejny przejaw tęsknoty za „znienawidzoną komuną”, na dodatek uzasadniony.

To co mnie zdziwiło, to fakt iż pan D. jedynie słucha tych głosów zamiast próbować cokolwiek zdziałać w konkretnym zakładzie pracy, który jak sądzę pod groźbą strajku byłby bardziej skłonny do ew. negocjacji, niż wredny, antypolski rząd opłacany przez światową żydomasonerię, który przecież „się wyżywi”.

Trochę to dziwne, że pan D. , który mówi, że spotyka się ze związkowcami z supermarketów nie pyta ich, co zrobili u siebie w sprawie warunków pracy, które z tego co się słyszy, rzeczywiście wypadałoby poprawić. Nie, pan D. od razu jedzie z grubej rury. Rząd ma załatwić!

Nie pyta pan D. jak to się dzieje, że w przypadku likwidacji placówek związkowcy po cichu otrzymują intratne propozycje (znam konkretne dwa przypadki w Trójmieście) i nie walczą jak te lwy i tygrysy o zwalnianych pracowników.

Wspierany na każdym wiecu przez posła PiS Śniadka, który mimo całej swojej nieudolności jako działacz wie, co to PR i nie przepuści okazji do pokazania się publicznie, pan Duda ględząc coś niewyraźnie (u nas na podwórku mówiło się na to „faflunić”) oświadczył, iż „rząd zamierza zlikwidować związki zawodowe”. Cwaniaczek faflunił na tyle niewyraźnie, by nie można go było oskarżyć o kłamstwo, ale powiedział to co chciał.

Zapowiadane zmiany w ustawie o związkach zawodowych, wzorowane na zachodnich bolą go już na etapie dyskusji, co można zrozumieć.

Przejście na etaty składkowe  nie jest tym, o czym marzą zastępy dud (dudów? dudków?).

Dziś etaty związkowe w państwowych spółkach kosztują 110 mln rocznie. Rekordzistą jest Jastrzębska Spółka Węglowa płacąca 16 mln.

KGHM na 47 związków i 41 etatów płaci 8.

Jak to wyskrobać ze składek? No i to nieznośna ewentualność, że członkowie związku płacąc na utrzymanie bossów będą ich chcieli rozliczać z konkretnych efektów, a nie z politycznych przedstawień. Zgroza.

Porzucając żartobliwy ton trzeba powiedzieć, że wszystko to jest tym bardziej smutne, że problemy pracownicze są problemami prawdziwymi i wymagającymi załatwienia.

Nie załatwi jednak tego sam rząd, PRL mamy już za sobą. Dziś ze strony związków potrzeba więcej współpracy, niż kiedykolwiek. Nie „działalności” ograniczonej do prymitywnego wymuszania, a współpracy na poziomie eksperckim przy znajdowaniu rozwiązań, które poprawiając sytuację jednej grupy nie zburzą całego gmachu gospodarczego.

W takiej sytuacji związki nie robią nikomu łaski tym, że przyjdą rozmawiać. Gówniarskie strzelanie fochów nie zastąpi rzetelnej i – nie da się ukryć – trudnej współpracy z rządem (każdym rządem). Zachowania celebryckie ujdą panience w telewizji, ale nie ludziom, którzy mogą decydować o przyszłości innych ludzi.

Mamy XXI wiek i przez ostatnie 200 lat trochę się na świecie zmieniło. Nie da się metodami z XIX wieku rozwiązać współczesnych problemów. Rozwiązać, a nie chwilowo zagłuszyć taką czy inną podwyżką, czy ulgą.

Pan D. kandydując na szefa  Solidarności obiecywał odpolitycznienie związku, co w porównaniu z jego żałosnym poprzednikiem dawało pewną nadzieję na normalność.

Dziwne, ale pan D. dziś nie uważa się za oszusta, która to cechę tak chętnie przypisuje innym. Może zapomniał?

I na koniec uwaga czysto techniczna.

Wiązanie się z jakąkolwiek partią polityczną jest, szczególnie dziś i szczególnie w Polsce, rzeczą niewybaczalną z punktu widzenia interesów pracowniczych. Naprawdę nie trzeba dużo wyobraźni, by rozumieć, że dzisiejszy sojusznik objąwszy rządy będzie miał ograniczone rozumem pole manewru i jeśli zechce tego rozumu słuchać, to większość postulatów, które dziś wspiera pozostawi niezałatwione. I co wtedy? Udać się po pomoc do niegdysiejszego przeciwnika, wręcz wroga, którego przez lata opluwało się bez skrępowania i zahamowań?

I to jest druga uwaga. Jeśli się ma na celu interes grupy, którą się reprezentuje, warto czasem pohamować nawet najbardziej świerzbiący język mając świadomość, że prędzej czy później trzeba będzie z oplutym siąść do stołu i rozmawiać. Na pewno będzie łatwiej, gdy partner w negocjacjach nie będzie miał pamięci zaśmieconej brutalnym językiem z przeszłości. Może to i małe, ale bywa, że ludzie mają pamięć lepszą, niż słonie.

Jerzy Łukaszewski

 

Print Friendly, PDF & Email

29 komentarzy

  1. cheronea 2013-11-10
    • Alina Kwapisz-Kulińska 2013-11-10
  2. otoosh 2013-11-10
  3. PIRS 2013-11-10
  4. Anna 2013-11-10
  5. Marian. 2013-11-10
  6. Aleksy 2013-11-10
  7. Marek Twardowski 2013-11-10
    • Aleksy 2013-11-10
    • karolasek 2013-11-11
      • Qstan 2013-11-11
  8. Dąbrowski 2013-11-11
    • Krzysztof Łoziński 2013-11-11
      • Aleksy 2013-11-11
        • Incitatus 2013-11-12
        • Aleksy 2013-11-13
      • Dąbrowski 2013-11-12
  9. karolasek 2013-11-11
  10. Marek Popiel 2013-11-11
    • Qstan 2013-11-11
  11. Jerzy Łukaszewski 2013-11-11
    • Aleksy 2013-11-11
      • Qstan 2013-11-11
      • Incitatus 2013-11-12
        • Aleksy 2013-11-13
  12. PIRS 2013-11-11
    • Qstan 2013-11-11
  13. sugadaddy 2013-11-11
    • Qstan 2013-11-11
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com