Dr Paweł J. Dąbrowski: Przedsiębiorczość biurokratyczna

make your choice2013-11-11. Efektywne wdrażanie programów wspierania przedsiębiorczości czy innowacji nie jest łatwe… Niedawne studium Fundacji Kauffmana, przeprowadzone przez Aziza Gilaniego, firmy  dyrektora venture capital DFJ Mercury  nad 29 amerykańskimi  inkubatorami akademickimi zwanymi tam „Startup Accelerator” przyniosło zatrważające wyniki.  Ponad 45% z nich nie dało ani jednego absolwenta, który przeszedłby do fazy pozyskiwania finansowania.  Gdy próbowano ocenić i porównać ich funkcjonowanie, konkluzja była brutalna: wyniki są zbyt kiepskie, żeby dawało się je sensownie analizować.

Podobnie, dużo wcześniej, na innym krańcu świata, w Australii podjęto próbę wzmocnienia współpracy pomiędzy nauką i biznesem przez stworzenie w roku 1991 Cooperative Research Centres (CRS).    Przez 11 lat swojej działalności wiele spośród 123 ośrodków „zniknęło bez śladu, pośród opowieści o bezsensownych kłótniach, arogancji i ignorancji związanej z procesem komercjalizacji.” – Tak pisano w prestiżowym czasopiśmie biznesu „BRW” pod znamiennym tytułem „Świetny pomysł, żałosne wyniki”.   W ciągu pierwszych 11 lat ośrodki te pochłonęły oszałamiającą sumę 7,2 miliarda dolarów.. (Proszę wziąć poprawkę na inflację.)   W roku 2001 pisano: „w tym roku 19 ośrodków zostanie zamkniętych, a 19 innych powstanie.    Systematyczne badania nad ich efektywnością pokazały, że 70% nie dały satysfakcjonującego „rate of return” (zwrotu na inwestycji) – nawet według własnych kryteriów..”  Autor badań, Chris Dowson, na co dzień prowadzący firmę komercjalizującą badania mówi: „gdyby ośrodki te oceniać według normalnych kryteriów, to powiedział bym, że 99% z nich nie dało satysfakcjonujących efektów”. 

Co ważne, był jednak jeden-jedyny z owych CRS-ów, który odniósł sukces.  Różnica pomiędzy nim, a wszystkimi innymi była taka, że rządy w nim objął człowiek z doświadczeniem biznesowym – nie naukowiec, nie działacz samorządowy, nie polityk, ale przedsiębiorca.

Niestety, w Polsce, w spółkach powoływanych przez samorządy  czy uczelnie dla rozwoju innowacyjności i tworzenia miejsc pracy trudno uświadczyć kogoś z przedsiębiorczym doświadczaniem.

Z całym szacunkiem dla doświadczenia politycznego, do dorobku naukowego.. Ale prowadzenie innowacyjnej firmy to przede wszystkim  zdolność do identyfikacji szans rynkowych, wrażliwość na zmiany otoczenia, gotowość do podejmowania decyzji w warunkach niepewności i braku informacji, docenianie znaczenia szybkości działania.. Tego wszystkiego nie nauczy nawet najbardziej kompetentne funkcjonowanie w zaciszu gabinetów. Tych umiejętności nabiera się zabiegając o klienta, użerając się z dostawcami i nie zawsze solidnymi pracownikami.

Podobnie rzecz ma się gdy chodzi o szkolenia.  W systematycznych badaniach nad programami wspierania przedsiębiorczości Korsching i Allen stwierdzili, że: instruktorzy, którzy odnoszą sukcesy, mają kwalifikacje akademickie do nauczania, ale też mają osobiste doświadczenie w prowadzeniu firmy, a przynajmniej pracowali w świecie biznesu.”[i]

Tymczasem.. Politechnika lubelska, ogłaszając konkurs na prowadzenie  dla studentów w programie „ABC Przedsiębiorczości” wymaga, by trenerzy mieli (oprócz kursu trenerskiego lub coachingowego, oraz doświadczenia w prowadzeniu szkoleń):

„co najmniej 36-miesięczne doświadczenie w pracy w instytucji rynku pracy lub dziale HR”.

Więc – nie rozumienie specyfiki prowadzenia firmy, ale znajomość uprawnień urlopowych czy świadczeń dla bezrobotnych? I wcale nie potrzebujemy wiedzieć jak się robi biznesplan i jakie znaczenie ma płynność finansowa? (Nie mówiąc już o tym, że księgowość i marketing obecne w programie ABC Przedsiębiorczości to bardzo różne kompetencje i nie powinno się ich powierzać jednemu wykładowcy.)

I najważniejsze.  Przyszłym przedsiębiorcom – czy młodszym, czy starszym, nie jest najbardziej potrzebna wiedza o umiejętności rejestrowania firmy.  To, czego najbardziej potrzebują to umiejętność identyfikowania i oceny szans rynkowych, które byli by w stanie, przy swoich indywidualnych talentach i umiejętnościach przekuć na swój własny sukces.  Mając dobry pomysł – odpowiadający zarówno jemu samemu jak i potrzebom rynku dowie się łatwo, jak dopełnić formalności. W drugą stronę to już nie działa…

Już jakiś czas temu opracowałem warsztaty „pomysł na biznes, pomysł na rozwój”, gdzie przez wykorzystanie technik twórczego myślenia oraz narzędzi strategicznego marketingu pomagam ludziom – tak przyszłym jak i aktualnym przedsiębiorcom – „wyostrzyć” ich spojrzenie na rynkowe szanse i na własny potencjał.   Zostały one ocenione wysoko tak w Australii, jak i w Danii a i również tu, w Lublinie.  A powadziwszy przez wiele lat firmy i w Polsce i w Australii, posiadam też spore doświadczenie jako przedsiębiorca i chciałby to doświadczenie udostępnić lubelskim studentom.  Tylko jak?  Mam najpierw starać się o trzyletni staż w urzędzie pracy?

Pora, by uczelnie – i samorządy – rzeczywiście otworzyły się na współpracę z przedsiębiorcami, wykorzystując ich doświadczenie i kapitał społeczny.

 Dr Paweł J. Dąbrowski

 


[i]               Korsching Peter F. and Allen John C. Locality based entrepreneurship: A strategy for community economic vitality.  Community Development Journal Vol 39 No 4 © Oxford University Press

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Marcel 2013-11-11
  2. P.J. Dąbrowski 2013-11-12
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com