Andrzej Lewandowski: Dama prosto z kąpieli

ECHA WYDARZEŃ: Polska-Portugalia 0:0. Warszawski stadion wreszcie spotkał się z piłką, choć smaku gola nie zaznał. Trochę za sprawą wspaniale usposobionych bramkarzy, trochę z winy napastników. Tyle dziesiątków tysięcy widzów, to dowód tęsknot za graniem, i trochę  pewnie z ciekawości otwarcia nowoczesnej areny.

Znów potwierdziła się stara jak piłka teza, że futbol – nawet niezależnie od jakości – jest największym w świecie, i najbardziej demokratycznym teatrem.

Pewnie były też w tle narzekania – na kolejną komplikację komunikacyjną na bardzo ważnych arteriach stolicy, ale cóż robić – dezorganizacja ma przyczyny tzw. obiektywne. Może z czasem, gdy organizatorzy (pod tym rozumiem też władze miejskie i siły porządkowe) uznają, że już szablon opanowały, to i gorset nie będzie tak uwierał. Stadion jest, zostanie na pokolenia, i przychodzi uczyć się także współżycia z  nim…

Felieton nie jest sprawozdaniem. Nie będę więc zastępował panów Szpakowskiego i Juskowiaka (TVP), ani też np. współkomentującego w studiu trenera Engela. Powiem tylko, że sprawozdawcy tym razem byli powściągliwi – w pochwałach i przyganach, lecz mecz słusznie pochwalili. A trener – dostojnik PZPN, podobnie jak pan Franciszek Smuda… niejako urzędowo musieli być bardzo zadowoleni.Remis z tak świetną, wysoko w rankingach i mistrzostwach lokowaną drużyną, to przecież sukces sam w sobie.

Zdaniem piszącego te słowa, i przeżywającego mecz otwarcia jakby siedział na trybunach (choć oglądal w TV) nie było ani źle, ani bardzo dobrze. Przepraszam, w jednej dziedzinie było znakomicie – że jedna z dwóch głównych aren EURO 2012 (mecz otwarcia u nas, finał w Kijowie) przestała – pewnie na jakiś czas – być tematem bojów wokół gigantycznych premii, sporów o płot, ministerialnych przebieżek dla kamer, lecz wreszcie zmieniła głównych aktorów – na sportowcówZnaków zapytania – znanych i tych, które może dopiero się pojawią – to nie wymazuje, ani nie osłabia Ale, że  wreszcie jest z dawna oczekiwana nowa jakość – fakt.

Mecz. Do tego odnoszę – ani bardzo dobrze, ani źle. Goście potraktowali występ honorowo, ale grali, jak można grać w spotkaniu towarzyskim. Luzik, popis opanowania sztuki władania piłką, ale bez szczególnej pasji. Może gdyby stracili gola, pasja by się znalazła, ale… nie stracili. Nawet  tuzów zmienili.

Naszego zespołu też nie przechwalmy, choć prawdą  jest, że się starał. No, i zremisował, to też się liczy na plus.  Ale jeśli patrzeć jak na sprawdzian przed EURO… Fakt, nie było w drużynie, z powodu kontuzji pierwszego snajpera (Robert Lewandowski), ale nie to -moim zdaniem – decyduje o obrazie. Wciąż widzę drużynę, która za długo stara się rywalowi dorównać, a nie może jeszcze próbować narzucić mu swoje warunki. Od początku, nie wtedy, gdy tamten się zmęczy, albo gra na zachowanie wyniku. Czyż dwie różne stylowo odsłony tego nie sygnalizują? Pierwsza, gdy perełkowo, (choć chwilami może nonszalancko, i dlatego mało skutecznie) grali Portugalczycy, a nasi tylko starali się przeszkadzać. I druga połowa- gdy było więcej agresywności, co szybko obraz zmieniło.

Podczas EURO owa „druga część” będzie obowiązkiem od pierwszego gwizdka. Na mur. Trzeba się nauczyć podejmować bój o inicjatywę. Klucz taktyczny może być różny – bo każdy rywal inny, ale zasada jest zasadą… Mamy jeszcze zespół podobny do niebrzydkiej damy, która właśnie wyszła z wanny. Wygląda wprawdzie atrakcyjnie, ale dopiero grzebień, makijaż i pachnidła mogą z niej zrobić zjawisko bombowe. Nasi kandydaci na EURO jawią mi się teraz jako dama tuż po kąpieli. Trzeba mówić, że ładna i zgrabna, ale piękna to dopiero będzie za pół godziny.

I teraz pytanie – da się na czas zrobić ten makijaż? W odróżnieniu od p. Janka Tomaszewskiego, który ostatnio suchej nitki na tej reprezentacji nie zostawił (w rozmowie z red. Olejnik), chcę wierzyć, że coś się jeszcze da zrobić. Żeby ta drużyna miała nie tylko aspiracje i ducha walki, ale też własną twarz…  Wyraźną, charakterystyczną. Taką nie tylko prosto z kąpieli…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com