Cezary Bryka: Córka Polka

„Polacy nie oblali testu przed Euro, słynny rywal zatrzymany”. Po przeczytaniu tej notki, uświadomiłem sobie że to nadciągnęło: w mediach będą walić po oczach zdjęcia pomalowanych w barwy narodowe cielsk i szat, a po uszach – dźwięki brzydko i głośno  śpiewanych kibicowskich pieśni z Mazurkiem Dąbrowskiego na czele. Większość moich rodaków kocha piłkę nożną jak siebie samego, nie ma ucieczki dla nielicznych wyrodków, którym szaleństwo narodowe ją obrzydziło.

Poczuwszy nagły wzrost poziomu sprzeciwu obywatelskiego w organizmie, postanowiłem własnie dziś, w kontrze do piłkarskiego hałasu, wysnuć opowieść o subtelnej kobiecie, która dla ojca poświęciła pieniądze i honor.

Mam na myśli posłankę Annę Sobecką.

17 czerwca 2011r. zapadł wyrok w sprawie ojca posłanki, pana Tadeusza Rydzyka. Sąd ukarał go grzywną w wysokości 3500 zł. za to, że w 2009 r. prowadził publiczną zbiórkę pieniędzy na Telewizję Trwam, Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej oraz odwierty geotermalne w Toruniu, nie mając na to zgody MSWiA. Wyrok był niesprawiedliwy, ponieważ sąd nie wziął pod uwagę argumentu, że pana Rydzyka nie stać na zapłacenie grzywny. Jako zakonnik złożył śluby ubóstwa, czyli posiadania wyłącznie rzeczy osobistych. Ślubów dotrzymał.

We wrześniu 2011 r. pan Rydzyk został wezwany przez Sąd Rejonowy w Toruniu do zapłaty w ciągu 30 dni zasądzonej grzywny. W ostatnim możliwym terminie jego pełnomocnik przysłał do sądu wniosek o odroczenie płatności do czasu zbadania przez Trybunał Konstytucyjny zgodności przepisów o zbiórkach publicznych. We wniosku była też mowa o tym, że duchowny potrzebuje czasu na zebranie pieniędzy.

Sąd rejonowy oddalił wniosek. Termin wykonania kary upływał w październiku, jednak skrzywdzony zakonnik złożył zażalenie do Sądu Okręgowego w Toruniu. Ten w połowie stycznia  utrzymał decyzję sądu niższej instancji, co oznaczało, że jeśli pan Rydzyk nie wpłaci grzywny w ciągu kilku dni, sprawa zostanie przekazana do komornika. Tak też się stało, a kilka dni temu  komornik poinformował sąd, że ściągnięcie należności może być niemożliwe, gdyż pan Rydzyk przez miesiąc nie odbierał wezwań. Komornik poinformował również, że jest bezradny: pan Rydzyk nie posiada samochodu i zarabia w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej 1,5 tys. zł brutto, czyli kwotę wolną od potrąceń: egzekucji podlega wynagrodzenie powyżej 1,5 tysiąca zł brutto. Istnieje więc obawa, że nawet jeśli uda się pana Rydzyka odnaleźć, komornik nie zdoła wyegzekwować kwoty 4500 zł (do pierwotniej grzywny doszło 1000 z. kosztów sądowych). Jeśli tak się stanie, sprawa wróci do sądu, który może zamienić grzywnę na areszt lub prace społeczne.

Być może własnie wyobrażenie zmuszonego do pracy ojca tak wstrząsnęło wyobraźnią Anny Sobeckiej, że… to nie do wiary, ale zapłaciła za niego całe zasądzone 4500 zł.! Wprawdzie spłaceniem długu ojca wobec państwa dzielna córka groziła od razu po pierwszym wyroku, ale wtedy zasądzona kwota była  o 1000 zł. niższa.

Niezwłoczne wpłacenie całej kwoty być może zamknęłoby sprawę: komornik nie ma prawa badać skąd pochodzą pieniądze, jego obowiązkiem jest je zaksięgować i przekazać wierzycielowi, czyli w tym przypadku sądowi. Jednak rozkochana w publicznym głoszeniu prawdy córa ojca nie zawahała się przed kontynuowaniem jego obrony:

– Niegodziwością jest zabieranie pieniędzy z datków, które ludzie przeznaczają na rozwój TV Trwam i Radia Maryja, na grzywnę, która jest niezasłużona – powiedziała dziennikarzom, informując ich o swoim bezinteresownym czynie. 

Po tym wyznaniu Fundacja Wolnej Myśli związana z serwisem Racjonalista.pl złożyła do Prokuratury Okręgowej w Toruniu zawiadomienie o możliwości złamania prawa przez Annę Sobecką: „Zgodnie z art. 57 Kodeksu Wykroczeń – kto nie będąc osobą najbliższą dla ukaranego uiszcza za niego grzywnę lub ofiaruje mu albo osobie dla niego najbliższej pieniądze na ten cel, podlega karze aresztu lub grzywny”. Prezes Fundacji, Marcin Agnosiewicz, uznał, że doszło do wykroczenia określanego jako poplecznictwo. „Szeroko rozumiane poplecznictwo polega na próbie udaremnienia lub udaremnieniu celu i funkcji kary” –  wyjaśnił sens przepisu prezes Agnosiewicz.. „Żadna kara z kodeksu karnego lub wykroczeń nie może być odbywana lub realizowana za inną osobę, gdyż stanowi to formę sabotażu wymiaru sprawiedliwości. Jeśli sabotażu tego dokonuje osoba z mandatem do współtworzenia prawa w Polsce, to jej działalność jest nadzwyczajnie demoralizująca dla społeczeństwa”.

Tak więc pieniądze wpłacone przez szlachetną córkę  mogą ulec przepadkowi, a jej samej grozi grzywna lub areszt. Jeśli jest dostatecznie uboga, może zostać skierowana do pracy społecznej gdzie przy odrobinie szczęścia mogłaby się spotkać z ojcem, panem Rydzykiem.  I może własnie o to chodziło?

Cały problem w tym, że z powodu zbyt sztywnego stanowiska Kościoła Katolickiego w sprawie celibatu księży, pan Rydzyk (który jest księdzem) nie mógł oficjalnie uznać Anny Sobeckiej za swoją córkę. Gdyby to uczynił, jako „osoba najbliższa ukaranemu”  (cytowany pkt 57 KW), mogłaby uiszczać za niego  dowolną liczbę grzywien. Jakby przyszło co do czego, to proszę pamiętać, że to ja pierwszy skojarzyłem: Cezary Bryka.

13 lutego (przypadkiem trzy dni po ogłoszeniu ostatecznego wyroku ws. pana Rydzyka) portal wPolityce.pl dokonał miażdżącej krytyki ustawy o zbiórkach publicznych. Dzięki tej krytyce poznaliśmy pożałowania godne korzenie restrykcyjnego prawa:   

„W Polsce obowiązuje nadmiernie restrykcyjna ustawa o zbiórkach publicznych – ocenia Forum Obywatelskiego Rozwoju. Ustawa została wprowadzona w okresie rządów sanacji w roku 1933. Wtedy to każda działalność społeczna w oczach autorytarnej władzy stanowiła przejaw zagrożenia wobec rządzących. (…) Celem formalnym ustawodawcy wprowadzającego ustawę o zbiórkach publicznych była ochrona interesu społecznego rozumianego jako ochrona woli ofiarodawców oraz odbiorców ofiarności publicznej. To paternalistyczne uzasadnienie w istocie maskowało cel polityczny ustawy, którym było ograniczenie działań obywatelskich przez autorytarne władze sanacji. Obecnie ustawa szkodzi adresatom akcji charytatywnych i tworzeniu społeczeństwa obywatelskiego. Konieczne jest więc jej całkowite uchylenie.”

Gdyby nie przypadkowa zbieżność dat wyroku i publikacji, należałoby uznać że krzyżowa droga pana Rydzyka wstrząsnęła podstawami polskiej, patriotycznej miłości do II RP.

Jednak tę przypadkową linię obrony przełamała posłanka Sobecka, wyjaśniając podczas swojego coming outu w sprawie grzywny pana Rydzyka:

 – Jest takie polskie przysłowie: jak się chce psa uderzyć, to zawsze się kij znajdzie. No i oczywiście znalazła się osoba, która skierowała do sądu pozew w sprawie zbiórki publicznej, która miała tyle wspólnego z publiczną, co zeszłoroczny śnieg.

Dodatek kulturalny

Lubię literacką formę ronda, więc na zakończenie z satysfakcją wracam do pierwszych słów  tego tekstu.

W czasach, kiedy wszyscy wszystko wszystkim zawłaszczają, pozwalam sobie zawłaszczyć ulubioną pieśń kibiców, żeby, przypomniawszy tekst Wojciecha Młynarskiego, ofiarować ją zwolennikom krzywdzonego pana Rydzyka. Niech szlagwort pieśni stanie się ich hymnem:

Zaś podziwiającym  – jak ja – czyn Anny Sobeckiej polecam balet „La fille bien gardée”. Chyba nic nie pomyliłem?

Cezary Bryka

Nienalzezna.pl 

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. Kryst 2012-03-05
  2. Anna Mosiewicz 2012-03-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com