Andrzej Lewandowski: Preludium olimpijskie

kowalczyk2013-12-01.

ECHA WYDARZEŃ: Zaczęło się fantastycznie, a sezon – olimpijski …

Justyna Kowalczyk ruszyła z impetem. Zwycięstwa, a tempo w fazach finiszowych niebywałe. Jest znakomicie przygotowana i głodna rywalizacji. Pierwsze – daje możliwość wygrywania, drugie – pcha ciało i umysł do boju…

Jest pięknie, a czy będzie pięknie? Może być, i powinno, ale zostańmy też przy prawdzie, że przyjść muszą też biegi trudne. Rywalki nie przestały być przecież znakomitościami na nartach, a tzw. szczyt formy nie zawsze u wszystkich pojawia się równocześnie. Wszystkie mają jeden cel – IGRZYSKA i tak kombinują, by w Soczi było najlepiej… Sądzę, że panna Justysia ma jeszcze w magazynie sporo energii „ na potem”…

Czyli – radośnie, lecz ostrożnie. Bez miażdżących rywalki zwycięstw, pogromów, nokautów – w relacjach i komentarzach. Panna K. i pan Wieretielny wiedzą jak się TO robi, i już umieścili punkt startowo – sezonowy wysoko, ale nie przestają mówić, że w ważnych kwestiach nic jeszcze nie jest rozstrzygnięte. Dziś radość jest po naszej stronie – fakt, zmartwienie po stronie rywalek naszej gwiazdy, ale będzie jutro, a potem pojutrze… Z nadzieją nadal malowania takiego obrazu, ale też ze świadomością, że klucz do magazynu z farbami nie ma jednego właściciela… Zresztą niedzielny bieg tę prawdę jednak przypomniał. Nie moje słowa… A w portalachznów bzdurne tytuły, od ścianydo ściany… Aż głupio za takich fachowców…

Skoczkowie. Początek wielce obiecujący. Młodzian Biegun – szczęśliwy, ale przecież zasłużony zwycięzca loteryjnego konkursu otwarcia. Hula, który w drugim skoczył najdalej nim konkurs przerwano i wymazano ze statystyki… Mają klasę, siłę, energię i ochotę… Nie w pojedynkę, w zespole. A – ukłuję paru komentatorów – nie tak dawno były dni sugerowania, że trzeba się rozstać z trenerem Łukaszem Kruczkiem, bo „nie daje rady”… I co? I dobrze, że „porady” zostały grochem rzucanym w ścianę Temat zimowo – olimpijski z nami w tle. Posłużę się innymi:

„Gazeta Krakowska” przeanalizowała preliminarz i zsumowała niezbędne wydatki. Oto jak przedstawiają się wyniki: organizacja zimowych igrzysk olimpijskich w Krakowie w 2022 r. będzie kosztowała dokładnie 21 mld 316 mln 180 tys. 137 zł. Jeśli projekt organizacji igrzysk olimpijskich w Słowacji i Polsce zostanie zatwierdzony, to sam Kraków będzie musiał wyłożyć 803, 9 mln złotych. Szacuje się, że spośród 21 „olimpijskich” miliardów, aż 16 będzie pochodzić z budżetu państwa. Na razie jednak brak jakichkolwiek gwarancji ze strony rządu. – Takie zapewnienia będą w drugiej fazie kandydowania, na jesieni 2014 roku – zapewnia Jagna Marczułajtis-Walczak, przewodnicząca Komitetu Konkursowego Kraków ZIO 2022 i małopolska posłanka.

Jeszcze – nadal cytuję – zanim zostanie ogłoszony ostateczny werdykt o organizacji igrzysk, polska strona zmuszona będzie zapłacić 209 milionów złotych na wydatki związane ze staraniami. Lwią część tej sumy poniesie Kraków, a będzie ona wynosić – 153, 6 miliona złotych. Nie komentuję…

Piłka. Po pierwsze lekcja skromności, która wciąż jakoś jest nam i PZPN – owi raczej obca. Reprezentacja Polski spadła z 69. na 78. miejsce w najnowszym rankingu FIFA. To najniższa pozycja biało-czerwonych w historii. Po drugie – klubowa lekcja skromności: Legia poniosła kolejną porażkę w Lidze Europejskiej. Piąty mecz – zero punktów, zero goli. Teraz na Łazienkowskiej wygrało włoskie Lazio – 2:0. Po trzecie – dowód, że nie tylko my mamy kłopoty z tzw. kibolami. Jeśli włoscy, w Warszawie zrobili awantury „na półtorej setki” zatrzymanych przez policję…  Ale dobrze, że ta się tak sprawiła. Nie… listownie…

Są pytania o CV p. Andrzeja Biernata, nowego ministra sportu. Każdy w sieci może znaleźć, więc nie cytuję w szczegółach, tylko w zarysie: 53 lata. „Jako wiceprzewodniczący sejmowej komisji sportu często krytykował minister sportu Joannę Muchę. Łamiąc zwyczajową partyjną lojalność, mówi, że Mucha jest słabym ministrem, a lepszym byłby Ireneusz Raś, jego przyjaciel i szef sejmowej komisji sportu…” „Jest posłem od trzech kadencji. W tej kadencji Sejmu zabrał głos zaledwie cztery razy w mało istotnych sprawach. Najdłuższe wystąpienie dotyczyło prezydenckiej ustawy wprowadzającej obowiązek występów reprezentacji sportowych z godłem narodowym na piersi.”,,, „ Zanim trafił do polityki, był nauczycielem wuefu w szkole w Konstantynowie Łódzkim, a potem zarządzał Centrum Sportu i Rekreacji, także w Konstantynowie.”Nie miałem okazji ani przyjemności poznać, więc swoimi komentarzem nie śmiem uzupełnić, posługuję się wyłącznie wypisami z „mądrości internetowej”…

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. BM 2013-12-01
  2. Marek Szafrański 2013-12-02
  3. Leszek 2013-12-02
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com