Jan Cipiur: Stadion Narodowy – w Studio Opinii andronów nie plecie się bezkarnie

20.03.2012. Poruszyły mnie bardzo negatywnie wywody dr. Pawła J. Dąbrowskiego na tych jakże gościnnych łamach. Pisał pan doktor mianowicie w tekście pt. Śmierć frajerom  o tym, że wygórowane płace menedżerów nie prowadzą prostą drogą do wyśnionych przez lud celów. Nikt oblatany w gospodarce i ekonomii tak sformułowanej tezie nie zaprzeczy. Jest natomiast wykroczeniem wielkim, żeby do jej obrony (przed kim? Przed czym?) wykorzystywać p. Rafała Kaplera, który za bardzo sprawne przeprowadzenie (w zarządczym sensie, panie doktorze zarządzania) niezwykle skomplikowanej budowy wziąć miałby (za nic, lub niemal za nic – jak uważa ów doktor) w przeliczeniu, góra, marne kilkanaście tysięcy premii za sukces miesięcznie.

Epistoła p. doktora mogłaby posłużyć adeptom za kanon fauli czynionych w wolnoamerykańskiej żurnalistyce, ale podaruję sobie ten wątek, bo te łamy nie służą nauczaniu amatorów zawodu.

Chwilę pomyślałem zanim siadłem do klawiatury (polecam tę czynność męczącą gorąco) i doszedłem do prześmiesznego zaiste wniosku, że wyczyn jakiego dokonał zespół „Kapler et consortes” dorównuje, a w pewnych względach zapewne przewyższa wiekopomne dokonanie budowniczych Pałacu Kultury i Nauki im. Józefa Stalina w Warszawie. Jeśli kto zapamiętał w historii ostatnich 60 lat Polski inny, lepszy przykład jakości i tempa w budowie, niech się odezwie. Patron i wódz nasz Bratkowski od razu wskaże port w Gdyni i COP w widłach Wisły i Sanu za cuda organizacji i fachowej determinacji, ale to było w lepszych – jak mówią – przed-przedwojennych czasach.

Pan Paweł J. Dąbrowski przywołał opinię architekta z Australii Edwarda Obiały. Ma ów inżynier na koncie niewąskie sukcesy przy budowie paru wielkich stadionów, lecz brak mu kindersztuby i klasy. Z manierami zaczerpniętymi od amerykańskiej Polonii specjalizował się przez wiele miesięcy w dezawuowaniu rodaków i osiągnięć polskich kolegów.

W wywiadzie dla PAP przedrukowanym w końcu czerwca 2011 r. przez Gazetę Wyborczą mówił z całkowitą pewnością siebie:

Edmund Obiała: – Muszę niestety stwierdzić, że zarówno w liczbach bezwzględnych jak i po przeliczeniu na dolary, budujemy rekordzistę – najdroższy stadion świata. A jeżeli brać pod uwagę dodatkowo koszt pracy robotników (w Polsce jest przecież znacznie niższy niż w krajach wysoko rozwiniętych), to Stadion Narodowy będzie rekordzistą jeszcze bardzo długo. (…) w końcu nie jest to żadne cudo techniki, żeby tyle kosztowało. Biorę pod uwagę koszt projektowania i realizacji tego typu obiektów na świecie. W Polsce często przytacza się w celu usprawiedliwienia tak wysokich kosztów, przykład Wembley czy Emirates Stadium. Dane bierze się wówczas z Wikipedii, ale wiele osób zapomina, że na koszt tych stadionów wpływa także koszt wykupu gruntów (np. w przypadku Wembley to 126 mln funtów) oraz inwestycji towarzyszących. No, ale dla poprawienia statystyki w wydaniu PL 2012 wszystkie chwyty są dozwolone.

W przeciwieństwie do pana doktora zadałem sobie trud (a w rzeczywistości – trudzik) elementarnej weryfikacji opinii wszystkowiedzącego i wszystkokrytykującego (podobnie, a właściwie dokładnie tak samo i w takim samym tonie wypowiadał się m.in. o stadionie we Wrocławiu) inżyniera Obiały. I nie ograniczyłem się, chroń Panie Boże – do Wikipedii.

Wkurzająca jest już inwokacja – Budujemy – Obiała rzecze. Nie słyszałem, żeby inżynier Obiała brał w niej udział fizycznie, intelektualnie, bądź swymi podatkami.

Bez wchodzenia w szczegóły – budżet budowy nowego Wembley ustalono na ówczesnych 757 mln funtów, które dziś byłyby warte nie mniej niż 820 mln funtów. Po kiepskim dla Brytyjczyków kursie 5 zł za funta, daje to 4,1 mld zł, czyli więcej niż dwa razy warszawski Stadion Narodowy. W zgrzebnym przeliczeniu na miejsca siedzące, których w Warszawie jest 58 tysięcy, a w Londynie 90 tysięcy, koszt jednego stadionowego krzesła kształtuje się jak 34,5 tys. zł w Polsce do 45 tys. zł w stolicy Wielkiej Brytanii. Mówił inżynier Obiała o różnicy kosztów robocizny – niech mu będzie. Przyjmijmy zatem, że oba stadiony kosztowały w przeliczeniu na jedno miejsce tyle samo, co czyni je prawie najdroższymi budowlami sportowymi na świecie. Byłby to jakiś powód do chwały – wznieśliśmy coś niebywale drogiego i Polska nie legła z tego powodu w gruzach.

Tyle, że to ułuda i niewczesne marzenie. Jest wiele szacunków ostatecznych kosztów budowy Wembley, przy czym rachunki nie zostały jeszcze zamknięte. Ostrożnie wymieniane są kwoty od 800 mln do 1 mld funtów (łącznie z kosztami finansowymi) i ta druga kwota bliższa jest zapewne prawdy, o czym pan Obiała i jego australijski patriota dr Dąbrowski nie wspominają.

W lutym 2006 r. serwisy BBC powiadamiały, że wykonawca Wembley może zakończyć przygodę w Londynie bankructwem. Cytat z BBC News z 23 lutego 2006 r. – Australijska firma budowlana ogłosiła, że jej straty ponoszone w związku z budową Wembley wyniosły w pierwszym półroczu jej roku finansowego 106 mln funtów (184 mln dolarów. Firma Multiplex, która notuje opóźnienia na gigantycznym londyńskim projekcie, przyznała, że jej straty są „niezwykle rozczarowujące”.

W przyjmowanych na Wyspach raczej z niesmakiem staraniach o zmniejszenie rozmiarów tych strat Multiplex (obecnie Brookfield) wplątuje kogo się da w sprawy sądowe. Wątpliwą sławę przyniósł Australijczykom pozew wobec firmy Mott Macdonald o 253 mln funtów rekompensaty za rzekome błędy w doradzaniu. Eksperci, prawnicy i sam sędzia zajmujący się sprawą wytykają, że Multiplex/Brookfield szafuje pieniędzmi na ekspertyzy i prawników (tylko do końca 2009 r. 28,5 mln funtów) w sprawie z Mott Macdonald.

Z jakiegoż to powodu Brytyjczycy są spółce Multiplex/Brookfield niechętni? W tej samej wiadomości BBC czytamy: – Nic nie zmieniło się od stycznia, kiedy mówiliśmy, że jest 70 proc. szans, żeby finał piłkarskiego Pucharu Federacji (FA Cup) odbył się w planowanym terminie, w maju na Wembley – stwierdził rzecznik wykonawcy.

Finał przeniesiono w końcu do Cardiff i była to porażka nieporównywalna z incydentem w postaci odwołania tzw. Superpucharu Polski, który miał zostać rozegrany przed sezonem przy 15-stopniowym mrozie. Jaka jest różnica między FA Cup a polskim Super (ha, ha, ha) pucharem pokazuje historia ze sportowego otwarcia starego Wembley 28 kwietnia 1923 roku. Piłkarze Bolton Wanderers pokonali West Ham 2 : 0, ale to nie ten wynik przeszedł do annałów.

Stary Wembley mógł pomieścić 126 tys. widzów jednak debiut kolosa przyciągnął znacznie więcej kibiców. Według jednych relacji na stadion weszło tego pamiętnego dnia „jedynie” 200 tys. widzów, wg innych obserwatorów było ich 240 tys., ale byli też tacy sprawozdawcy, którzy widzieli tam 300 tys. ludzi. Finał ten zapisany został w historii angielskiego futbolu jako White Horse Final. Nazwa wzięła się od maści konia, któremu było Billy. Z tego białego rumaka dowodził oddziałem policji konnej George Scorey. Dopiero bowiem pod naporem policyjnych koni tłum nie mieszczący się na trybunach zszedł z płyty boiska i dał się jakoś poupychać wśród widowni.

Na marginesie, stary Wembley, czyli – z grubsza – wielkie wały ziemne, urządzono w 300 dni kosztem 750 tysięcy funtów. Porównując wg udziału tej kwoty w ówczesnym PKB, byłoby to 245 milionów dzisiejszych funtów, a więc wcale niemało.

Wróćmy jednak do nowego Wembley. W świetle ocen E. Obiały i niedawnych krzyków w Polsce niezwykle pociesznie brzmią słowa brytyjskiego ministra Sportu Richarda Caborna. W październiku 2005 roku, kiedy już niemal pewne było, że stadion będzie gotowy, ale bardzo długo po terminie, tenże minister komuś odparował: – Mówią, że (13 maja 2006 r.) finał Pucharu Federacji się odbędzie, o ile nie spadnie 6 stóp (180 cm) śniegu, albo coś innego w tym guście się nie wydarzy.

Pierwotnie, Wembley miał być gotowy 31 marca 2006 r. Oddany został 9 marca 2007 roku. Po wątpliwościach z zewnętrznymi schodami Kapler i ekipa spóźnili się o 5-6 miesięcy. Pożal się Boże Superpuchar nie odbył się (z powodu mrozu – na szczęście), bo w garażach wybudowanych dla kibiców nie działały krótkofalówki policyjnych radiowozów. Mało kto chciał usłyszeć i przyjąć do wiadomości, że działać nie mogły, bo nie było tego w projekcie i planach, jako że w normalnym świecie pogromcy stadionowych Hunów nie lokują się w podziemnych garażach.

Pan Dąbrowski nie ujawnia również, ze pan Obiała jest w kwestii stadionu na Wembley interesowny, ponieważ w spektakularnej porażce, jaką było dla jego firmy Multiplex nowe Wembley, od początku i bardzo głęboko maczał ręce. The Observer z 10 grudnia 2000 r.: – Ed Obiala – senior manager budowniczych z Multiplex właśnie rozpoczął prace na Wembley. Potem się wycofał, żeby kilka lat później znowu wrócić na plac budowy.

Pan Obiała błysnął w 2007 r. w wywiadzie dla sport.pl swą wiedzą przewidując, że stadion w Warszawie będzie gotowy w czerwcu-sierpniu 2011 r. Wywróżył lepiej niż udało mu się z Wembley. Zaraz jednak po tej przepowiedni cofnął się na z góry upatrzone pozycje, mówiąc co następuje: – Ale to przy założeniu, że wszystko idzie jak z płatka, a zimy w czasie budowy będą łagodne. W Europie margines błędu na wypadek srogiej zimy, strajku kierowców ciężarówek itp. to 15 proc. Czyli dodatkowe siedem miesięcy! A więc realnie: gdyby dziś rozpoczęto wybór zespołu projektowego, stadion byłby gotów w kwietniu, może w marcu 2012 r.

Dlaczego wcale nie ukrywamy, że go nie lubimy? Zaraz bowiem potem odezwał się w te słowa:

– To nie koniec. Potem trzeba przeprowadzić próby. W Wielkiej Brytanii sprawdza się krytyczne punkty przy wypełnieniu jednej trzeciej trybun, przy 60 proc. i przy pełnej widowni. I poprawia się usterki.

W Polsce – zdaje się – zrobi się kilka światełek, założy kilka toalet, ludzie przyniosą kanapki i będzie fajnie. A np. Wembley jest przystosowany do wydania 10 tys. obiadów w ciągu godziny. I dla tych ludzi są miejsca siedzące, aby te 10 tys. obiadów zjedli przy stole.

Chce się powiedzieć coś o polskich małpach na drzewach i angielskich stadionowych dżentelmenach, ale chyba nie wypada panie Dąbrowski, nieprawdaż?

Jan Cipiur

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. Dąbrowski 2012-03-20
  2. andrzejPokonos 2012-03-20
  3. Andrzej 2012-03-20
  4. Dąbrowski 2012-03-21
  5. Andrzej 2012-03-21
  6. Jan Cipiur 2012-03-21
  7. Dąbrowski 2012-03-22
  8. TVR 2012-03-27
  9. Dąbrowski 2012-04-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com