Jacek Pałasiński: Ciężkie czasy w Watykanie

25.03.2012. Wyruszając w podróż do Meksyku i na Kubę, papież Benedykt XVI po raz pierwszy pokazał się publicznie, wsparty la lasce. Jak wiadomo, od kilku miesięcy porusza się po bazylice na ruchomej platformie, odziedziczonej po Janie Pawła II. Powołując się na osoby, mające dostęp do „Apartamentu” – jak nazywa się w watykańskim żargonie prywatne mieszkanie i gabinet papieski, dziennikarze zajmujący się Kościołem szepcą, że papież ma poważne kłopoty z sercem, z ciśnieniem i z trzustką…

Ale nie z umysłem. Odpowiadając na pytania dziennikarzy w samolocie, papież powiedział: „Kościół nie jest władzą polityczną, nie jest partią, ale rzeczywistością moralną, władzą moralną”. No, ale co tam jakiś papież może wiedzieć! W Polsce niektórzy księża i biskupi mają w tej sprawie całkiem inne zdanie.
Z powodu kłopotów z ciśnieniem 85-letniego papieża, w programie jego podróży nie znalazła się stolica – Meksyk Dystrykt Federalny, leżący zbyt wysoko – ale półtoramilionowe miasto Leon w centralnej części Meksyku, w stanie Guanajuato, najlepiej ponoć zorganizowane miasto w Ameryce Łacińskiej.

Na Kubie władze tymczasem przygotowywały się do tej wizyty usuwając przemocą z bazyliki Matki Bożej Miłosiernej w Hawanie 13 opozycjonistów, domagających się demokratyzacji, a potem aresztując 70 kobiet z organizacji “Damy w bieli” grupującej żony, siostry i matki uwięzionych dysydentów kubańskich.

Papież opuścił zapewne Watykan z oddechem ulgi. Odbywa się tam właśnie publiczne pranie wszelkich brudów. Raz po raz, zza spiżowej bramy do gazet przedostają się poufne listy pokazujące nieprzebrane pokłady intryg, przepychanek, nienawiści, afer finansowych i obyczajowych. Pierwszy z takich listów wystosował przed rokiem do sekretarza Stanu Tarcisio Bertone ówczesny gubernator Watykanu abp Carlo Maria Vigano’, explicite oskarżając jednego z dyrektorów muzeów watykańskich o malwersacje na wielką skalę i inne przestępstwa, w tym obyczajowe o podłożu homoseksualnym. W rewanżu abp Vigano odwołany został ze stanowiska gubernatora i „awansowany” na nuncjusza w Stanach Zjednoczonych.

W ostatnich zaś tygodniach prasa żyła konfliktem na najwyższych szczeblach hierarchii kościelnej. Oto bowiem, jak wyszło na jaw z poufnych listów, które nieznane osoby z Watykanu dostarczyły prasie, sam sekretarz Stanu Tarcisio Bertone usiłował usunąć arcybiskupa Mediolanu, lidera skrzydła postępowego w Kościele, wymienianego wśród kandydatów na papieża, kard. Dionigiego Tettamanziego, ze stanowiska szefa fundacji, zawiadującej wielkim uniwersytetem katolickim Sacro Cuore i Polikliniką Gemelli. Obie te firmy nazywane są złośliwie „kościelną skarbonką”, ponieważ państwo włoskie łoży na ich działalność ogromne sumy, a nie ma prawa kontrolować jak są one później wydawane. Tettamanzi usiłował zahamować odpływ tych funduszy w nieznanych kierunkach, a Bertone usiłował TEttamanziego stamtąd usunąć, powołując się w liście na wolę papieża. Benedykt XVI, potwierdził jednak kardynała Tettamanziego na stanowisku szefa fundacji, dezawuując tym samym swojego sekretarza stanu kard. Bertone.

Podczas podróży do Meksyku i na Kubę, papież zapomni zapewne także o ciążącej nad Watykanem aferze pedofilskiej w Kościele irlandzkim. W tych dniach w Dublinie i w Watykanie przedstawiono równocześnie raport specjalnej komisji kościelnej, która badała powszechne tuszowanie seksualnego molestowania dzieci przez księży. Komisja potwierdziła wszystko to, o czym pisała prasa i o czym mówił w ub. r. w Parlamencie nowy premier Irlandii Enda Kenny, a watykański sekretariat Stanu, w ramach retorsji, odwoływał z Irlandii nuncjusza. Przemoc księży-pedofilów i tuszowanie afer komisja nazwała działalnością kryminalną i zdradą Kościoła.

“Podczas pobytu w Irlandii wizytatorzy mogli sami przekonać się, jak wiele uchybień z przeszłości przyczyniło się do niewłaściwego zrozumienia i reakcji na straszliwe zjawisko wykorzystywania nieletnich, także ze strony różnych biskupów i przełożonych zakonów – czytamy w raporcie komisji. – Z wielkim bólem i wstydem trzeba uznać, że wewnątrz wspólnoty chrześcijańskiej młodzi ludzie byli wykorzystywani przez duchownych i zakonników, których opiece zostali powierzeni, podczas gdy ci, którzy powinni zachowywać czujność, nie zdołali czynić tego skutecznie”

Jak napisał papież Benedykt XVI w liście do irlandzkich katolików „ci, którzy dopuścili się skandalu pedofilii zadali rany ciału Chrystusa”.

Komisja przytoczyła także wypowiedź JP II z 2002 roku: “W kapłaństwie i życiu zakonnym nie ma miejsca dla tych, którzy krzywdzą młodzież”.

No ale papieski odpoczynek od watykańskich intryg nie był kompletny, ponieważ nad jego pobytem w Meksyku kładła się cieniem postać Meksykanina, b. ksiedza Marciala Maciela Degollado, założyciela ultrareligijnych i ultraprawicowych Legionu Chrystusa i ruchu Regnum Cristi. Maciel to jedna z najbardziej wpływowych i jednocześnie najobrzydliwszych postaci kościelnych z II połowy XX w. Naciągacz staruszek, notoryczny pedofil, który nie wahał się gwałcić nawet własnych dzieci, był najefektywniejszym „fund raiserem” w Kościele, człowiekiem, którzy potrafił wycisnąć mamonę nawet z kamienia. Był przy tym niezwykle wspaniałomyślny, przynosił do Watykanu całe worki tych pieniędzy. Jak napisało czasopismo – nie antyklerykalne, ale stricte religijne – „National Catholic Reporter”, głównymi odbiorcami tych brudnych pieniędzy w Watykanie byli najbliżsi współpracownicy papieża Jana Pawła II – jego sekretarz Stanu kard. Angelo Sodano, dziś dziekan Kolegium Kardynalskiego, który będzie przewodniczyć przyszłemu konklawe, oraz osobisty sekretarz papieża ks. Stanisław Dziwisz, dziś kardynał i arcybiskup Krakowa. Dzięki kard. Sodano ukręcano łeb wszystkim kościelnym śledztwom przeciw Macielowi, nim Benedykt XVI nie usunął go ze stanu kapłańskiego, zaś dzięki kard. Dziwiszowi Maciel Degollado miał zawsze dostęp do apartamentu papieskiego, organizował wszystkie 6 papieskich podróży do Meksyku i pozyskiwał dla swoich organizacji kolejne przywileje. Z wdzięczności, na pożegnanie kard. Dziwisza po śmierci papieża, Legion Chrystusa, wydał ogromne przyjęcie na półtora tysiąca osób…

Niestety, przywileje, jakimi cieszył się Marcial Maciel Degollado w Apartamencie watykańskim, kładą się cieniem na procesie kanonizacyjnym Jana Pawła II, którego niechętni mu ludzie (niesłusznie) uważają za wielkiego protektora meksykańskiegeo łajdaka w sutannie…

Jacek Pałasiński

Print Friendly, PDF & Email

17 komentarzy

  1. hazelhard 2012-03-26
  2. Federpusz 2012-03-26
    • Hazelhard 2012-03-26
      • Federpusz 2012-03-26
        • Hazelhard 2012-03-26
        • Federpusz 2012-03-27
  3. Warszawiak 2012-03-26
    • Hazelhard 2012-03-26
  4. wejszyc 2012-03-26
  5. Pałasiński 2012-03-28
    • Roman Czubiński 2012-03-31
  6. Warszawiak 2012-03-28
  7. hazelhard 2012-03-28
  8. wejszyc 2012-03-29
  9. Baczyński 2012-03-30
  10. Magog 2012-03-31
  11. RomanP 2014-07-08
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com