Azrael: Spłata rachunku

28.03.2012. Sprawy więzienia CIA w Polsce, w bazie polskiego wywiadu w Starych Kiejkutach, nie da się przemilczeć, ani zamieść pod dywan. Od roku 200, kiedy to nasi przyjaciele Z CIA “sypnęli”, czego efektem był artykuł Diany Priest w “Washington Post”, problem dla Polski zawęża się do tego, czy czy polscy politycy wiedzieli, że są w nich dokonywane tortury. A tej informacji nie jesteśmy wstanie zweryfikować w żaden sposób. Wiemy natomiast, że ze względu na “ważny interes polityczny” polski rząd, a także prezydent, wyrazili zgodę na działanie obcych służb specjalnych na terytorium naszego państwa. To jest jakby uzupełnienie aktu oskarżenia, jaki został przedstawiony ówczesnemu szefowi Agencji Wywiadu, Zbigniewowi Siemiątkowskiemu. Te zarzuty, to przypomnijmy – zarzut przekroczenia uprawnień oraz naruszenia prawa międzynarodowego poprzez “bezprawne pozbawienie wolności” i “stosowanie kar cielesnych” wobec jeńców wojennych. Ostatni element wskazuje, że prokuratura dotarła do dowodów i materiałów do tej pory nieznanych. Sprawa jest poważna, ponieważ dotyczy łamania praw człowieka, które są fundamentem działania Unii Europejskiej, a także łamania zapisów Konstytucji RP. Jeżeli więźniowie byli w Polsce przetrzymywani i torturowani – oznacza to złamanie artykułu 3 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, której nasz kraj jest sygnatariuszem, która zakazuje nie tylko tortur, ale także wszelkiego “nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania”. Podobnie mówi artykuł 7. Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych ONZ oraz Konwencja w sprawie zakazu tortur. To nie są błahe zarzuty i nic nie zwolni Leszka Millera, nawet tajna klauzula bezpieczeństwa Unii Europejskiej, przed koniecznością złożenia w tej sprawie zeznań.

Fakt istnienia więzienia CIA ma jednak nie tylko wymiar prawny, ale również polityczny i moralny. Polska jest młodą demokracją i być może demokratyczne władze Polski pozwoliły na przetrzymywanie i torturowanie na swoim terenie, z wyłączeniem terytorialności, obywateli innych państw, bez wyroku sądowego. Udostępnienie obcym służbom polskiego terytorium do działań niezgodnych z prawem jest nadużyciem władzy i stawia Polskę w bardzo złym świetle wobec innych państw Unii Europejskiej.

Polska prokuratura podjęła czynności dochodzeniowe, ponieważ taki jest jej obowiązek w sytuacji podejrzenia popełnienia przestępstwa. Już raz, w roku ubiegłym, próbowano sprawie ukręcić łeb i kiedy zebrany materiał dowodowy zbliżał prokuratora prowadzącego, Jerzego Mierzewskiego z warszawskiej Prokuratury Apelacyjnej, do postawienia konkretnych poważnych zarzutów, został on odsunięty od tajnego śledztwa. Mierzewski zebrał dowody, że tajny ośrodek CIA w Polsce działał poza kontrolą władz, choć na podstawie ich zgody i że przetrzymywano w nim osoby uznane przez amerykańską agencję za członków Al-Kaidy i, co najważniejsze w tym wszystkim, mogło dojść w nim do stosowania tortur, zwanych eufemistycznie „metodami specjalnymi”. Następcy Mierzewskiego, prokuratorzy Waldemar Tyl i Robert Majewski, nie ugięli się pod naciskami i postawili pierwsze zarzuty, przygotowując się do następnych. Efektem tego było zatrzymanie postępowania w Warszawie i odesłanie sprawy do prokuratury krakowskiej, na czele której stoi przyjaciel prokuratora generalnego, Andrzeja Seremeta. Takie postępowanie musi budzić poważny niepokój. 

Toczy się dyskusja, czy media ujawniając i monitorując tę sprawę działają zgodnie z interesem publicznym i interesem społecznym, szczególnie w sytuacji, kiedy ujawnienie tego rodzaju sprawa może narazić nas na domniemany odwet terrorystów. To sztuczna dyskusja, ponieważ rolą mediów jest dochodzenie do prawdy, a nie interpretowanie moralnych aspektów tak złożonych problemów. Polskie władze podjęły w roku 2002 decyzję o zgodzie na działania obcych służb w Polsce i jeżeli zostało to ujawnione – muszą się z tego rozliczyć. Nie ma tu mowy o tym, czy relatywnie była to słuszna decyzja, czy nie. Dziś przychodzi czas na rozliczenie. Jeżeli Leszek Miller żąda (słusznie) rozliczenia sprawy winnych śmierci Barbary Blidy, musi również poddać się osądowi – może przed Trybunałem Stanu – za sprawę więzienia w Starych Kiejkutach.

Mogę zrozumieć jego postawę, kiedy zaprzecza doniesieniom i przedstawianym faktom i broni , we własnym imieniu, ale również w imieniu Aleksandra Kwaśniewskiego, wszystkich decyzji, jakie podjęto w latach 2002 i 2003, kiedy Amerykanie poprosili nas o pomoc w walce z terroryzmem, co zakończyło się interwencją nie tylko w Afganistanie, ale również w Iraku. Ale  odpowiedzialność wobec prawa – polskiego i międzynarodowego – dla wszystkich obywateli jest jednakowa. To, że więzienie w Polsce zostało zainstalowane i że dochodziło w nim do przestępstw – obciąża nie tylko Amerykanów, ale również polskie władze, służby specjalne i urzędników. I to nie tylko w wymiarze politycznym.

Azrael 

Print Friendly, PDF & Email

11 komentarzy

  1. Roman Czubiński 2012-03-28
  2. Aleksy 2012-03-29
  3. TadeuszK. 2012-03-29
  4. Marian . 2012-03-29
  5. Anna Malinowska 2012-03-29
  6. Angor 2012-03-29
  7. Kazimierz Kurz 2012-03-30
  8. KAW 2012-03-31
  9. Angor 2012-03-31
    • Angor 2012-03-31
  10. Magog 2012-04-01
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com