Andrzej Lubowski: Skąd tyle żółci i agresji?

Anger 22014-03-01.

Gdy ponad 5 lat temu zacząłem pisać na łamy Studia Opinii, powodowała mną po części sympatia dla Zespołu Studia, a po części wiara w to, że grono czytających  składa się głównie z ludzi wykształconych, kulturalnych i ciekawych otaczającej nas rzeczywistości,  oraz ocen niekoniecznie zgodnych z ich własnymi,  ale jasno i sensownie wyłożonych. I że dialog autorów z Czytelnikami, którzy współtworzą Studio, będzie wolny od agresji, żółci i frustracji, zalewających lawinowo przestrzeń tak zwanego dyskursu publicznego.  Ostatnio zaczynają dręczyć mnie obawy, czy nie ustawiłem poprzeczki zbyt wysoko, i czy aby ogólny ton naszych mediów nie zaczyna się drobną strużką wdzierać na łamy Studia. Mogę zrozumieć, że emocje ponoszą czytelnika, gdy styka się z OPINIĄ  diametralnie różną od jego widzenia świata, i w odpowiedzi górę bierze nawet złość . Trudniej mi zrozumieć, gdy tekst przedstawia FAKTY, a autora spotyka złośliwa krytyka, czasem w sosie szyderstwa, lub poczucia wyższości.

Przykład najświeższy: napisałem króciutki, parozdaniowy tekst o statusie prawnym Sewastopola Andrzej Lubowski: Czyj jest Sewastopol?. Status jest, jaki jest. Powołałem się akurat na amerykański dziennik, bo miałem go pod ręką, ale dokładnie tak samo te FAKTY przedstawiają liczne inne źródła, bo takie są FAKTY. Wydawać by się mogło, że komentarze, jeśli jakieś będą, odniosą się do implikacji wynikających z tych faktów, ale nie będą podważać samych faktów, a już na pewno intencji autora, ani jego kwalifikacji do przywoływania faktów.  Tymczasem jeden z Czytelników faktom nie wierzy, bo nie lubi dziennika, z którego skorzystałem (to trochę tak, jakby nie wierzył w wynik meczu piłkarskiego bo dowiedział się o nim np. z Nowego Dziennika, albo Gazety Wyborczej), a inny mówi, że to co  napisałem to „guzik prawda” i protekcjonalnie pyta, czy kumam, czy ma mi to jaśniej wyłożyć.

Piszę te słowa z nieśmiałym apelem: czytajmy to, co komentujemy.  Nie powielajmy postaw tych, którzy krytykuję film, którego nie widzieli, lub program polityczny, którego nie znają.  Nie dajmy się z góry ponieść emocjom, zwłaszcza gdy sprzeczamy się z faktami.  Można sobie życzyć, aby stolicą Polski był dziś Kraków lub Zbąszynek, ale jest nią Warszawa, więc twierdzenie, że tak nie jest to niepotrzebne nadymanie się i  auto-ośmieszanie w oczach ludzi myślących.

Andrzej Lubowski

Print Friendly, PDF & Email

23 komentarze

  1. BM 2014-03-01
    • Bender 2014-03-01
  2. Jerzy Łukaszewski 2014-03-01
  3. Humanożerca 2014-03-01
  4. W.Bujak 2014-03-01
  5. J.F. Sebastian 2014-03-01
  6. Skalski 2014-03-01
  7. Marian. 2014-03-01
  8. bisnetus 2014-03-02
  9. Hazelhard 2014-03-02
    • BM 2014-03-03
      • hazelhard 2014-03-04
        • BM 2014-03-04
        • Hazelhard 2014-03-04
        • etern4l 2014-03-09
        • BM 2014-03-09
  10. Warszawiak 2014-03-02
  11. Marek Twardowski 2014-03-03
  12. J.F. Sebastian 2014-03-03
  13. obirek 2014-03-04
  14. adam furtak 2014-03-10
  15. Andrzej Koraszewski 2014-03-12
  16. adam furtak 2014-03-13
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com