Lilia Szewcowa: Nowa doktryna Putina i duch Monachium

lilia_szewcowa2014-03-03. Agresja Kremla wobec Ukrainy i rozpoczęta właśnie okupacja tego kraju na pierwszy rzut oka wyglądają na zaskakującą niespodziankę. W istocie jednak mamy do czynienia z niespodzianką, której należało oczekiwać. Na naszych oczach w ostatnich dniach zaczęło działać żelazne prawo samodzierżawia.

Czemu świat nie zwrócił uwagi na to, że w ostatnich dwu latach w Rosji zapanował nowy ustrój? Tak, przywódca, Władimir Putin jest ten sam co przedtem. I jego otoczenie też. Ale reżim mamy nowy.

Przed rokiem 2011, kiedy setki tysięcy ludzi wyszły u nas na ulice i doszło do naszej kolorowej, białej rewolucji, Kreml mówił światu i swoim poddanym, że Rosja jest częścią Europy, a nasz kraj jest partnerem państw zachodniej części kontynentu.

Dziś fundamentem doktryny Putina jest już zupełnie inna filozofia. Zgodnie z nią Rosja jest nie tylko odrębnym państwem, ale i odrębną cywilizacją – i jej zadaniem jest powstrzymywać ekspansję Zachodu.

Co więcej, Rosja chce odgrywać rolę wcielenia i nosiciela „wartości tradycyjnych” oraz ośrodka, wokół którego skupi się Unia Eurazjatycka.

Gołym okiem widać, że jest to powrót do dawnej sowieckiej matrycy i do wymazywania ze świadomości, kultury, historii krótkiego, ale przecież niedawnego postsowieckiego okresu historii narodu rosyjskiego.

Wydawało się, że retoryka związana z nową doktryną Putina jest tylko pustosłowiem i czczymi pogróżkami, że to kolejna chimera naszych niezbyt dojrzałych i niezbyt wykształconych, skupionych wokół władzy elit. Teraz okazuje się, że Putin gotów jest realizować swoją doktrynę na Ukrainie. Dlaczego?

Ponieważ Ukraina jest jego osobistym kompleksem, dotkliwie bolącym miejscem. On ją uważa nawet nie za niepełnowartościowe państwo, dla niego Ukraina jest „niedopaństwem”, częścią Rosji. Mówił o tym George’owi W. Bushowi już w 2008 r.

A Majdan jest ciosem celnie zadanym miłości własnej przywódcy Rosji i ogromnym zagrożeniem dla jego własnej władzy. Jest dla niego policzkiem i wywołuje strach. Bo Majdan daje zły przykład Rosjanom.

I tak właśnie wydarzenia na Ukrainie przyjmują elity putinowskie. A one poprzez oficjalne media przekazują masom Rosjan obraz Majdanu i Ukrainy jako strasznej, bezmyślnej tragedii.

Strach, mania wielkości zmieszane z kompleksami sprawiły, że dążenie do rzucenia Ukrainy na kolana oraz przymuszenie jej do posłuszeństwa wszelkimi sposobami stały się na Kremlu główną ideą, za pomocą której chcą mobilizować naród do oporu przeciw wrogom i skłaniać poddanych do podporządkowania się swojej władzy. Mobilizując Rosjan za pomocą kampanii kłamstw, Kreml tak rozjątrzył atmosferę w kraju, że już nie można było nie zaatakować Ukrainy.

Co będzie dalej? Powinniśmy zrozumieć, że właśnie rozpoczynają się nowa epoka i nowe życie. Na świecie pojawiło się państwo, które niszczy międzynarodowy porządek i bez skrupułów depcze własne zobowiązania, takie choćby jak porozumienie budapeszteńskie, zgodnie z którym Rosja od 1994 r. jest jednym z gwarantów integralności tej samej Ukrainy, którą chce właśnie rozczłonkować.

Oznacza to, że i w kraju rozpoczyna się nowa faza brutalnych represji.

Dlaczego to wszystko okazało się możliwe? Odpowiedź jest prosta. Putin i jego ludzie rozzuchwalili się, bo Zachód milczy i udaje, że nic szczególnego się nie dzieje; należy tylko nakłaniać gospodarza Kremla, by się opamiętał.

Skąd my to znamy? Duch Monachium – prawie 80 lat po haniebnej i zgubnej dla świata konferencji – wciąż jest żywy.

not. Wacław Radziwinowicz

Lilia Szewcowa jest ekspertem moskiewskiego biura Fundacji Carnegie

Cały tekst tutaj.

 

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. Jerzy Łukaszewski 2014-03-03
  2. Aleksy 2014-03-03
  3. bisnetus 2014-03-03
  4. elkaem 2014-03-03
  5. jmp eip 2014-03-03
  6. Incitatus 2014-03-03
  7. Jerzy Łukaszewski 2014-03-03
  8. SAWA 2014-03-05
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com