Jacek Parol: Antoni do broni

macier2014-03-07. Czemu się temu nie dziwię? Czemu jeśli dzieje się jakaś tragedia, jeśli giną ludzie to natychmiast objawiają się ludzie, którzy gotowi są przy okazji pożogi zgrillować sobie swoje danko siedząc okrakiem na świeżych trumnach? Czemu każdorazowo okazuje się, że są to ci, którzy na ustach mają frazesy o miłości, Bogu i miłości bliźniego? Być może, im więcej Boga i bliźniego na sztandarach, tym mniej Ich w sercu…

Trzeba przyznać – wszyscy się starają. I lewica, i centrum, i nawet prawica mówią generalnie jednym głosem. Mało jest ostatnio indywidulanych szarż harcowników, nie ma frontalnych ataków na politykę zagraniczną niespełniających standardów reprezentowanych przez Annę Fotygę. Ale mniej nie oznacza wcale, a te pojedyncze perełki naprawdę zasługują na uwagę.

Z pełnym szacunkiem zacznijmy od Prezesa i jego wypowiedzi o patriotyzmie i gotowości umierania za ojczyznę. Trochę to przypomina debatę o wstrzemięźliwości seksualnej prowadzoną przez przykościelne koło emerytów i rencistów. Z całym szacunkiem – Prezesa temat nie dotyczy. Po pierwsze, dlatego że wygląda na faceta z tych, co są w stanie założyć hełm na lewą stronę, a po drugie, dlatego że Prezes wielokrotnie udowodnił, że obowiązki wobec swojego kraju jego nie dotyczą. Wielokrotnie demonstracyjnie ignorował RBN ze względu na nieodpowiednie dla niego towarzystwo i podważanie legalności Prezydenta Polski. Wielokrotnie podważał, krytykował i próbował prowadzić własną politykę zagraniczną, ostatnio nomen omen na Majdanie pozdrawiając Ukraińców banderowskim Sława Bohaterom. Jako postać historyczna i działacz niepodległościowy wsławił się brawurową akcją demonstracyjnego spania do południa w dniu 13 grudnia 1981 roku, tego samego dnia wykazując się odwagą równą żołnierzom wyklętym usiadł na mszy w pierwszej ławce. Podsumował te działania skromnym stwierdzeniem, w niedawnym wywiadzie, że był w gorszej sytuacji niż jacyś tam internowani, bo mógł zostać aresztowany. „A tego się nie robi kotu” cytując Szymborską. Podsumowując: czy chciałby umierać czy nie, pożytek byłby taki sam.

Drugą perełką błysnął nieoceniony Antonii Macierewicz. W ostatnich dniach jakiś wycofany i milczący, co samo w sobie powinno mocno zastanawiać i jego bezgranicznych wielbicieli jak i tych, którzy zastanawiają się czy szkody, które robi Polsce są przypadkowe czy celowe. Wszak wojna z Rosją powinna być chwilą pełnego rozpostarcia husarskich skrzydeł przez naszego dzielnego wojaka. Przecież to moment, gdy jego dostojna postać powinna niczym Gandalf Szary stać na rubieżach gdzieś za rogatkami Chełma i sokolim okiem wypatrywać ruskich zastępów.

Panie Antoni! „Ojczyzna w potrzebie – a ty na koń nie siadasz, szabli nie chwytasz, co się stało z tobą żołnierzu, zaliż żeś  przepomniał swej cnoty, że nas samych jeno w żalu i bólu zostawiasz”?

No… nie do końca. Bowiem Antonii myśląc o sobie jako o przyszłym szefie MON wezwał do powrotu powszechnego poboru. Pomysł ze wszech miar głupi i szkodliwy, ale za to rzucony w takim momencie, w którym nakręcanie lęku przed wojną i Rosją znów wygląda dwuznacznie.

I na koniec absolutny hit, miesiąca, roku a być może całej IVRP. To artykuł Tomasza Sakiewicza dla portaliku Niezależna.pl na temat konieczności powołania rządu obrony narodowej z Jarosławem Kaczyńskim na czele.

Można prawicowych kieszonkowych powstańców traktować z przymrużeniem oka. Można również z godnością znosić te wszystkie bajdurzenia o wielkości braci Kaczyńskich i ich wybitnym wpływie na wszystkie wydarzenia w dziejach Polski. Od szarży husarii pod wodzą Lecha na wojska krzyżackie pod Grunwaldem, przez szlak bojowy Jarosława z czołgiem Rudy, aż do historii współczesnej, gdy Lech zatrzymał zdradę łże- elit i podpisał porozumienia sierpniowe, a Jarosław zatrzymał tramwaje w Trójmieście. A na arenie międzynarodowej samodzielne zatrzymanie przez Lecha pancernego natarcia na Gruzję i pogrom Berkutu przez Jarosława. Można śmiać się z nich i znosić gigantyczny przemysł pogardy skierowany do wszystkich tych, którzy nie wielbią małego Wodza.

Można, ale ten tekst ociera się o zdradę stanu. Pomysł by  – w tak trudnym momencie dla naszego sąsiada i całej Europy – rzucać pomysły o zmianie władzy na lepszą, czyli taką, która nie może się przebić w demokratycznych wyborach, to najobrzydliwszy pomysł, jaki padł z tamtej strony. To wygląda jak sabotaż ruskich agentów wpływu i powinno być zapisane w podręcznikach, jako przykład – przestroga przed działaniami „niepokornego” dziennikarstwa.

Jacek Parol

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. Marian. 2014-03-07
  2. jotbe_x 2014-03-07
  3. Jerzy Łukaszewski 2014-03-07
  4. adam furtak 2014-03-07
  5. W.Bujak 2014-03-07
    • jotbe_x 2014-03-08
  6. bisnetus 2014-03-08
    • Jacek Rakowiecki 2014-03-09
  7. Qstan 2014-03-08
    • Krzysztof Łoziński 2014-03-15
  8. Juliusz Sumorok 2014-03-09
  9. Magog 2014-03-09
  10. Anna Malinowska 2014-03-09
    • A. Goryński 2014-03-10
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com