Ks. Wojciech Lemański: Do zakrystii?

2012-04-22. Redaktor naczelny tygodnika ”Idziemy”  ogłosił publicznie swój zamiar uczestnictwa w manifestacji w obronie Telewizji Trwam. Trafnie przewidział ksiądz redaktor reakcje niektórych obserwatorów takiego zachowania: ”Znów powiedzą niektórzy, że mieszam się w politykę. I niech sobie gadają. Oskarżenie o politykowanie stało się bowiem pejczem służącym zaganianiu duchownych do zakrystii”.

Jestem właśnie świeżo po lekturze opowieści o innym księdzu katolickim, z równie katolickiego jak Polska kraju. Już od lat seminaryjnych głęboko i aktywnie angażował się w sprawy dotyczące swojej Ojczyzny. Nie zaniedbywał bynajmniej duszpasterskich obowiązków i nikt go ani pejczem ani nawet słowną zachętą nie musiał nakłaniać do odwiedzania zakrystii. W najtrudniejszych nawet chwilach swego życia, obarczony obowiązkami głowy państwa, naczelnego wodza i szefa największej partii, znany był z tego, że swoje kapłańskie obowiązki spełniał w tym samym czasie sumiennie i przykładnie.

Działalność publiczna tego księdza wzbudzała życzliwą przychylność u wiernych, u innych księży, u biskupów, których hierarchicznej władzy podlegał, a nawet w Watykanie. Ksiądz rzymsko-katolicki mógł brać tak aktywny udział w życiu politycznym jedynie za zgodą swego ordynariusza, ten z kolei o zezwolenie musiał prosić w Watykanie. Z biegiem lat prospołeczna i propaństwowa działalność tego księdza zataczała coraz szersze kręgi i z lokalnej stała się krajową, a nawet w jakimś wymiarze międzynarodową. Obejmowała obok kapłańskiej, rozbudowaną działalność publicystyczną, partyjną, polityczną, niepodległościową.

Za swoją działalność trafił na jakiś czas ten ksiądz do więzienia, co tylko ugruntowało go w przekonaniu o słuszności drogi, po której kroczy. Z więzienia trafił w poselskie ławy, a potem do rządu, by wreszcie objąć najwyższe stanowiska w państwie. Z takiego stanowiska mógł już nawet wzywać biskupów “do ostrożności wobec próśb osób wyznania mojżeszowego proszących o chrzest”. Antyżydowskie przekonania, które mu zawsze towarzyszyły, z biegiem lat przekształciły się u tego księdza w antyżydowskie rozporządzenia rządu, którym kierował i osiągnęły punkt kulminacyjny w rozwiązaniu kwestii żydowskiej we współdziałaniu z “wielkim przyjacielem jego kraju”, Adolfem Hitlerem. Wtedy przedstawiciel Watykanu pisał do Rzymu: “Postawa tego księdza na czele państwa, jak również postawa jego biskupa i wielu członków kleru w rządzie i w parlamencie, zaczyna oznaczać poważny uszczerbek dla Kościoła”.

W tych dniach minęło 65 lat od daty wykonania wyroku śmierci na słowackim księdzu Józefie Tiso. Może warto, by z tą historią zapoznali się na nowo polscy księża redaktorzy, ksiądz dyrektor, księża biskupi, a nawet księża proboszczowie. Nie żebym straszył, ale tak ku opamiętaniu.

ks. Wojciech Lemański

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. narciarz2 2012-04-22
  2. wejszyc 2012-04-22
  3. Roman Strokosz 2012-04-22
    • kuba 2012-04-23
      • Roman Strokosz 2012-04-23
  4. Skalski 2012-04-22
    • narciarz2 2012-04-23
  5. lupus71 2012-04-23
  6. kuba 2012-04-23
  7. sabrina 2012-04-23
  8. Angor 2012-04-23
    • narciarz2 2012-04-23
  9. Angor 2012-04-24
    • narciarz2 2012-04-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com