Andrzej Lewandowski: Kompromitacje na własne życzenie

stadion_narodowy122014-03-29.

ECHA WYDARZEŃ: Ale się porobiło! Złożyliśmy aplikację (po polsku: wniosek) do MKOl, że chcemy (ze Słowakami) organizować kiedyś Zimowe Igrzyska Olimpijskie – są dokumenty, podpisy, gwarancje rządowe i…

Prezydent Krakowa, też będąc „za” – mówi, że ma zamiar zapytać naród w referendum, czy wniosek popiera. Pisałem o pomyśle, wyrażając wątpliwość w kwestii kolejności: dlaczego najpierw decyzja, a potem pytania, zamiast – najpierw pytania, potem decyzja…

Są grzmoty dyskusyjne. Pani rzecznik rządu pomysłu nie podzieliła; nie słyszałem by premier coś własnymi usty rzekł, ale ma tyle na głowie, że rzeczniczka wystarczy. Coś tam powiedział minister sportu – rewelacji z konkretami raczej brak. Bardziej o dobrych duchach, o tym, że Kraków miał decydować, niż o wydatkach i zobowiązaniach...

Ale pan Andrzej Kraśnicki, prezes PKOl, człowiek dla sportu zasłużony i w wypowiedziach zazwyczaj mądrze stonowany, teraz też zagrzmiał. Musiał. W wywiadzie, który – za sprawą internetu – jest bardzo szeroko dostępny. Czyli – zdanie prezesa – też.

Wkleję fragmenty:

„Jesteśmy już na zaawansowanym etapie, wydano określone pieniądze, podjęto decyzje i nagle chcemy się wycofać. Zaangażowały się w to rządy Polski i Słowacji, oba komitety olimpijskie. Jeżeli zrezygnujemy w tym momencie, to w oczach MKOl na pewno nie wypadniemy najlepiej. Już raz przecież wycofaliśmy się z organizacji młodzieżowych igrzysk olimpijskich w Poznaniu. Dla mnie ważne jest, byśmy się nie skompromitowali, zaprzeczając temu, co chcieliśmy zrobić… jeszcze kilka miesięcy wcześniej.

Dziennikarz: Dwa miasta już się wycofały i nikt nie mówi o kompromitacji.

Prezes: – Ale one nie złożyły aplikacji, a my tak. Jesteśmy na innym etapie. To nie stawia nas w dobrym świetle i takie są moje obawy. Jest takie powiedzenie, że jeżeli możemy sobie zaszkodzić, to sami zrobimy to najlepiej.

Dziennikarz: – Może gdyby wcześniej zrobiono referendum, to dziś nie byłoby takiego problemu?

Prezes: – Były przeprowadzone badania sondażowe, 66 procent mieszkańców Krakowa i 76 procent Małopolski opowiedziało się za igrzyskami. Bo dla Krakowa to jest wielka szansa. Nie tylko na pozyskanie środków krajowych, ale także z Unii Europejskiej. Dlatego mam nadzieję, że przed referendum, o którym mówił prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, zostanie przeprowadzona kampania, pokazująca pozytywne wartości tego przedsięwzięcia. W Tokio na początku liczba zwolenników igrzysk nie przekraczała 50 procent, ale dzięki dobrej pracy ze społeczeństwem zmieniło się to na lepsze. Takiej właśnie pracy potrzeba i u nas. Liczę, że opinia publiczna w Krakowie będzie pozytywnie nastawiona, a jeżeli negatywnie, to trzeba będzie się z tego wycofać.

Dziennikarz: – Więc negatywny wynik w referendum powinien skutkować wycofaniem naszej kandydatury?

Prezes: – Trudno działać przeciwko społeczeństwu i uzasadniać, że wy nie chcecie igrzysk, ale my mamy rację….”

I tak dalej. Rozumiem, PKOl wsparł i dał pieczęć, więc ma obowiązek stawać twardo. Nawet, jeśli – jak ja – widzi, że kolejność ( o niej w pierwszym akapicie) nie jest taka, jak być powinna. Pada słowo „kompromitacja”, bo prawdą jest, że tego rodzaju zaprzeczenie sobie trudno inaczej skwitować. Co prawda, raczej, „autokompromitacja”.

Kiedyś, bardzo dawno temu był pomysł igrzysk letnich w Warszawie. Za pomysłem mocne nazwiska ze świata sportu ( po dziś mocne w PKOl), projekty architektoniczne, nawet… powieść olimpijsko – warszawska dla młodzieży, którą mam na półce… Ale wtedy jednak nikt nie odważył się „aplikować”… Zostało tylko w pamięci, w książce, w rysunkach. A dziś – MKOl ma zgłoszenie – dokument, ludziska, wydatki są; w dyskusjach o akceptacji znaków zapytania wiele.. Włącznie z tym, który ma płynąć z tabeli rejonów o najbardziej zanieczyszczonej atmosferze. Kraków na trzecim miejscu w zagrożeniach! I że na przeciwdziałanie oraz naprawę potrzeba środków, a nie na igrzyska… Czyli – jest burza. Grzmi i błyska. Odnotowuję, sam raczej „pod drzewem” nie stając…

Autokompromitacja numer dwa. Finał piłkarskiego Pucharu Polski, na „Narodowym”.

Znów wklejka:

… „Wielkie problemy mają z tym przedstawiciele policji. 26 marca wezwali oni związek m.in. do przekazania informacji dotyczącej infrastruktury stadionowej, umożliwiającej sprawne i bezpieczne poruszanie się kibiców po obiekcie sportowym, jak również w jego pobliżu.

…Na tym stadionie reprezentacja narodowa rozegrała już dziewięć spotkań, odbyły się tam mecze piłkarskich mistrzostw Europy w 2012 roku. Teraz nagle okazuje się, że nie wszystko jest w porządku.”

„Boniek – dalej cytuję – jest tym bardzo zdegustowany i uważa, że całe zamieszenie bardzo psuje wizerunek polskiej piłki za granicą. – Jestem na zjeździe UEFA i ludzie z europejskiej federacji pytają mnie, co jest nie tak ze Stadionem Narodowym. Pytają, czy będziemy w stanie rozegrać tam finał Ligi Europy za rok. To jest nienormalne – mówi prezes PZPN w rozmowie z “Przeglądem Sportowym”. – Przecież na zewnątrz my wszyscy się kompromitujemy. Idzie w świat sygnał, że mamy obiekt za 2 miliardy złotych, który jest naprawdę fajny, ale nie można na nim grać? Niech ktoś to wreszcie rozwiąże, bo widzę, że inni kopią się po tyłkach, a mnie boli najbardziej…

Fakt, coś w tym jest dziwnego. Obiekt podobno najbardziej nowoczesny z nowoczesnych, sprawdzony w EURO ( przed i po –też), mający organizować imprezy, o jakich się nie śniło, a tu takie gry bez piłki… Pani Prezydent, Panie Wojewodo – to jak to rzeczywiście jest z „Narodowym”?

Andrzej Lewandowski

Print Friendly, PDF & Email

14 komentarzy

  1. BM 2014-03-29
    • Andrzej Lewandowski 2014-03-29
  2. adam furtak 2014-03-29
  3. MaSZ 2014-03-29
  4. J.F. Sebastian 2014-03-29
  5. wejszyc 2014-03-29
  6. Sroka 2014-03-30
  7. J.F. Sebastian 2014-03-30
  8. adam furtak 2014-03-30
    • J.F. Sebastian 2014-03-30
  9. Magog 2014-03-30
    • J.F. Sebastian 2014-03-30
  10. adam furtak 2014-03-31
    • J.F. Sebastian 2014-03-31
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com