Stefan Bratkowski: Nieco inna historia Polski (9)

herman2014-04-02.

9. JAK RODZIŁA SIĘ POLSKA

Wedle mojego dzisiejszego rozeznania, Polska jako tożsamość, poczucie tożsamości, rodziła się właśnie wtedy, z końcem XI wieku i na jego przełomie z wiekiem XII – w czasie, kiedy nic się właściwie u nas nie działo. I trudno przypisać Hermanowi, o słowiańskim imieniu Włodzisława, jakiekolwiek zasługi w tym względzie. Gorzej, nie ma nawet komu przypisać tych zasług. Nie wiemy, jak to się stało, kto i co w tej mierze zdziałał. 

Europejskie tło niczego nie wyjaśnia. Wiek XI dla tak wielkiego mediewisty jak francuski uczony, Georges Duby, był wiekiem postępu. Trudno jednak w ówczesnej Europie ten postęp znaleźć. Kościół zdołał trochę powstrzymać, bo nie opanować!, niszczące, ciągnące się latami na Zachodzie, zwłaszcza we Francji, wojny prywatne, czyli wojny między rodami możnych. W takiej prywatnej faktycznie wojnie książę Normandii, Wilhelm, żaden już Norman, bo mówił tylko po francusku, w 1066 r. wylądował ze swymi ludźmi w Anglii, pobił jej króla i został ojcem dynastii właścicieli Anglii, którzy do XIV wieku nawet nie nauczą się po angielsku! Czytamy kapitalne kryminały o przygodach zakonnego detektywa z XII wieku, braciszka Cadfaela, weterana wojen krzyżowych, dzieła pióra Ellisa Petersa, czyli cudownej historyczki brytyjskiej, Edith Pargeter, Cadfael działa w „państwie” angielskim, które próbują posiąść różni pretendenci. Otóż nie, nie było żadnego „państwa angielskiego”, lecz własność spadkobierców Wilhelma „Zdobywcy”, który po prostu obrabował następcę Edwarda Wyznawcy.

Z końcem wieku rycerstwo Zachodu Europy, zwłaszcza – Francji, rozmnożyło się ponad możliwy upływ krwi w tych prywatnych wojnach. I w roku 1095 papież Urban II, były francuski przeor Cluny, zainicjował krucjaty. Wybuchł w odpowiedzi szczery entuzjazm chciwości – zapowiadało się, że w szlachetnej walce o grób Chrystusowy będzie można dosięgnąć legendarnych bogactw Saracenów. Kiedy pobożni, ambitni straceńcy ruszyli, każda okazja do awantury była dobra – w Nadrenii, czyli w Lotaryngii, pierwsi krzyżowcy w roku 1096 napadli… dzielnice Żydów jako „niewiernych”. Obronili je zbrojni miejscowych biskupów. Historyk wypraw krzyżowych, Steven Runciman, nie wątpił o gorących religijnych zapałach niewypłacalnych dłużników. Z Pragi po takich awanturach muzułmańscy kupcy żydowscy, nadal zresztą handlujący niewolnikami, przenieśli się ze swymi pieniędzmi na Węgry i do Polski. Dwór polski odstraszało od krucjaty doświadczenie Kolomana Uczonego, władcy Węgier po znakomitym stryju, Laszlu I. Przed krzyżowcami zorganizowanymi szły ziemiami węgierskimi pełne zapału, awanturnicze, pobożne zbieraniny Piotra Pustelnika i Waltera-bez-Mienia, rycerze pomniejszych rodów i – po prostu – uzbrojony lud. Też chciał mieć coś z tego. Dwa razy poskramiał ich Koloman, reszta zginie już za Bosforem, pod Niceą, w bitwie z Seldżukami, Turkami, którzy przywędrowali z głębi Azji.

[box title=”UWAGA” border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”solid” align=”center”]Tekst podzielony na strony, numery stron poniżej są aktywnymi odnośnikami.[/box]

Krzyżowcy w zdobytym Lewancie tworzyli własne państewka, walczyli w nich o władzę intrygami, wiarołomstwem i okrucieństwami. Późniejszy apostoł krucjat, Bernard z Clairvaux, próbował rzekomo poddać tych rozbójników kulturze „rycerskiej”, ale wystarczy poczytać jego pisma, by stracić złudzenia: wzywał do mordowania pogan bez pardonu.

Dobrobyt pozbawił cywilizację arabską sił żywotnych, a wykończył ją nawrót muzułmańskiego fundamentalizmu. Potem przyjdą owi Turcy Seldżucy. Kraje byłych arabskich kalifatów pod władzą Seldżukidów będą nadal górowały nad krzyżowcami odzyskaną cywilizacją i kulturą. To one ambitnych, a zachłannych europejskich zbójów, zwanych „Frankami”, uczyły rycerskich obyczajów. W pamięci Europy jako legendarny symbol rycerskości przetrwa muzułmański sułtan Egiptu, Saladyn, Kurd z pochodzenia, sunnita z wyznania. Kiedy Saladyn umrze, walczący z nim,  równie legendarny rycerz, Ryszard Lwie Serce, zabierze się do domu… Zabrakło mu przeciwnika jego miary. Europa zapamiętała ten gest, choć nie umiała go sobie wytłumaczyć.

Na półwyspie Pirenejskim resztki kalifatu Kordowy, rozsypanego w małe państewka, podbijali od XI wieku pół-dzicy jeszcze w porównaniu z nimi hiszpańscy chrześcijanie. Będą wreszcie oglądali mauretańskie, sięgające chmur „alkazary”, zamki, w Segowii i Sewilli, z ich nie do uwierzenia pięknem. To one, niedostrzegane w historii, zrodzą zapewne późniejsze strzelistości gotyku.

Z ziem przyszłej Polski nie odnotowaliśmy żadnego krzyżowca. To nie przypadek. Upokorzonego Canossą cesarza Henryka IV zwalczał i następca Grzegorza VII, papież Urban II, tymczasem siostrę cesarza, Judytę Marię, wdowę po węgierskim Salomonie, pojął za kolejną, trzecią żonę – Herman, władca snadź dostatecznie potężny, by wart był cesarskiej siostry. Wolno przypuszczać, że na ziemiach przyszłej Polski pamięć rozprzężenia budziła lęk, dlatego nie wierzyłem w wojnę domową przeciw Bolesławowi Śmiałemu; Laszlo I przysłałby z Węgier swojemu opiekunowi chętną pomoc. Czy za panowania spokojnego Hermana jego wojewoda,  Sieciech, próbował to państwo rozbić, jak to się działo na Zachodzie? Był z pewnością bardzo ambitny, bił własne denary. Denar Sieciecha, w otoku z imieniem Zeteh, jak to zapisywano po łacinie, waży ok. 1 grama, średnicy ma 18 mm, nie ustępuje więc rozmiarami denarom Bolesława Chrobrego, a jest znacznie większy i cięższy od denarów samego Hermana. Nie wierzę jednak w potęgę Sieciecha: wygnano go, a gdy wrócił, oślepiono. Wśród puszcz tego „państwa” panował zatem spokój. Z końcem XI wieku mądry mnich z Bambergu, Otton, znający zapewne jak wielu ówczesnych Sasów język serbski tamtejszych sąsiadów, świetnie opanował polszczyznę i prowadził szkołę przy dworze, a do niej, co zanotował jego saski biograf, „rycerze i możni tego kraju na wyścigi oddawali na naukę swoich synów”. Wychował spory procent przyszłej elity kraju, podobnie jak szkoła katedralna w Krakowie. Na dworze polskiego księcia uczył się, jak wiemy, i czytał księgi przyszły węgierski Koloman Uczony, stąd go wezwał do współrządów starzejący się stryj, Laszlo I, w Polsce znany jako Włodzisław. Czy szkoła Ottona przygotowała proces przemian? 

Print Friendly, PDF & Email

5 komentarzy

  1. uryga 2014-04-03
    • BM 2014-04-03
  2. A. Goryński 2014-04-03
    • Pałasiński 2014-04-04
  3. Jerzy Łukaszewski 2014-04-06
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com