Jerzy Klechta: Na wschodzie bez zmian

stalin2014-04-07.

Aneksja Krymu nie jest ostatnim słowem Putina. Na razie obserwujemy ruchy przygotowawcze w miastach wschodniej Ukrainy. Prowokacje oraz aktywność V kolumny rosyjskiej na obcych terenach, wspieranej przez wyspecjalizowane moskiewskie jednostki militarne, występujące w maskujących uniformach (jak to miało miejsce podczas wydarzeń na Majdanie) – to jedynie przygrywka. Putin czeka na stosowny moment do kolejnego uderzenia; na razie kalkuluje, przy tym bacznie obserwuje zachowanie Zachodu. Ma tam zresztą kilka sprzyjających mu ośrodków. Np. sceptycznie na wojskowe wzmocnienie granic wschodnich państw Unii Europejskiej (w tym polskiej granicy), patrzą nawet niektórzy politycy niemieccy i francuscy. Daleko od zaostrzenia stosunków z Rosją, od jej bojkotu, są Holandia, Hiszpania, Włochy, Grecja oraz kraje latynoskie z Meksykiem na czele. W przypadku tych krajów dominuje kalkulacja ekonomiczna i jak sądzę, całkowita nieznajomość „duszy rosyjskiego niedźwiedzia”.

Bogata jest tradycja podbojów moskiewskich. Pod koniec 1939 r. Związek Sowiecki napadł na Finlandię, zaanektował południową Karelię i nie oddał jej po dzień dzisiejszy, podobnie jak miasto Viipurii. Do dziś Estonia nie ma co liczyć na zwrot zagrabionego, ponad 10 tysięcznego Iwanogrodu i kilku innych miejscowości. Kuryle zostały zagrabione Japończykom. Chiny straciły na rzecz Moskwy wyspy na Amurze, po latach negocjacji Rosjanie zatrzymali cześć wyspy Bolszoj Ussurijskij (u zbiegu rzek Amur i Ussuri).

Rosja stalinowska i putinowska mają wiele z sobą wspólnego. Odwołam się do doświadczeń polskich. W Jałcie przywódcy Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Związku Sowieckiego dokonali zmian na mapie Europie. Polska straciła ziemie wschodnie, koniec, kropka. Chciałbym jednak zwrócić uwagę na nieco inny aspekt. Oto bowiem zanim doszło do ustaleń granicznych w Jałcie w 1945 r., Stalin bez oglądania się na kogokolwiek, sam dokonał podboju części terytorium Polski.  Najpierw 17 września 1939 r. podzielił z Hitlerem Rzeczpospolitą. Gdy już Związek Sowiecki został przez Hitlera napadnięty i tym samym znalazł się w obozie antyhitlerowskim, a więc tam gdzie Polska była już od 1939 r.,  Stalin bynajmniej nie cofnął grabieży ziem polskich. Zmienił jedynie jej szyld.

5 stycznia 1942 r. skierował do rządu gen. Władysława Sikorskiego oświadczenie, że ziemie zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi zostały włączone  do Związku Radzieckiego na „podstawie dobrowolnej woli ludności”. Najpierw włączone zostały na podstawie paktu z hitlerowcami, potem z woli ludu. 17 stycznia 1942 r. – czytamy w zapiskach Stanisława Cata-Mackiewicza – spotkało nas jeszcze brutalniejsze oświadczenie Sowietów, w którym –  stwierdzał Kreml – żadna dyskusja na temat Lwowa i innych miast zagrabionych nie jest możliwa, ani teraz, ani w przyszłości.

Stalin i Putin – to odległe epoki. Ale nić wspólna je wiąże.

O dziwo, jak na razie, stosunkowo „delikatnie”, Putin stara się obchodzić z Tatarami krymskimi – prawowitymi mieszkańcami półwyspu. Obiecuje im złote góry. Znany z czasów radzieckich dysydent Władimir Bukowski pisze, że Putin chce Tatarów obrzucić przywilejami, w obawie przez wynikiem zapowiadanego przez Tatarów referendum. Tatarzy krymscy, jako rdzenni mieszkańcy półwyspu krymskiego (tzw. INDIGENOUS  PEOPLES – rdzenni mieszkańcy, pierwsze narody)  objęci są specjalnym międzynarodowym parasolem ochronnym ( ONZ-owska deklaracja praw ludów tubylczych z 2007 r.). Rosja zaś jest jej sygnatariuszem. Putin szuka więc gorączkowo kontaktów z przywódcami politycznymi i duchownymi Tatarów krymskich. Czy 15-procentowa społeczność tatarska – a ma ona solidarne wsparcie zagraniczne – zdoła przeforsować swoje żądania?

Doktryna Putina zmierza do odrestaurowania koncepcji rosyjskiego świata (ruskij mir) – polega ona na tworzeniu podstaw rosyjskiej dominacji na obszarze dawnego ZSRR. Liczy przy tym na zmiękczanie Zachodu. Politykę agresji ubiera w szaty idei federacyjnej , co bywa w niektórych kołach zachodnich przyjmowane przychylnie. A przecież trudno postawić znak równości między wspólnotą europejską, jaka wyraża się w ramach UE a wspólnotą państw pod przywództwem Moskwy.  Na razie Putin nie bawi się  w niuanse. Podbój Krymu i  uprawiana przez Kreml demagogia polityczna dowodzą, że gotowy jest do kolejnego blitzkriegu. W prasie zachodniej jako cel najbliższych ataków wymienia się Mołdawię i miasta wschodniej Ukrainy.

Jerzy Klechta

 

Print Friendly, PDF & Email

21 komentarzy

  1. bisnetus 2014-04-07
  2. W.Bujak 2014-04-07
  3. Less 2014-04-08
  4. Georges53 2014-04-08
  5. Georges53 2014-04-08
  6. Georges53 2014-04-08
  7. Magog 2014-04-08
  8. Jerzy Łukaszewski 2014-04-08
  9. jotbe_x 2014-04-08
  10. Wrubel 2014-04-08
    • andrzej Pokonos 2014-04-10
      • de mowski 2014-04-10
  11. Marian. 2014-04-09
    • de mowski 2014-04-10
      • Marian. 2014-04-10
  12. J.Klechta 2014-04-09
    • Marian. 2014-04-09
  13. Magog 2014-04-09
  14. Jerzy Łukaszewski 2014-04-10
    • Marian. 2014-04-10
  15. WAM 2014-04-12
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com