Cezary Bryka: Oddech wolności

o_wolnosc

2014-04-22.

Możemy tu odetchnąć wolnością. Spotykamy się tu raz w miesiącu, by obejrzeć zakazany film dokumentalny.

To zdanie zostało wygłoszone przez organizatorkę pokazu nowego filmu znanej prozamachowej dokumentalistki – nigdy nie podaję nazwisk kobiet, które mi się nie podobają lub podobają mi się nieprzystojnie. Tu zachodzi ten pierwszy przypadek i, żeby czytelnicy się nie umęczyli zgadywaniem, dorzucam że imię owej  mistrzyni paradokumentu powstało z hiszpańskiej zdrobniałej formy imienia Anna, choć istnieje też teza, że jest skróconą formą Juanity.

Pokaz odbył się w sali, wynajętej w Legionowie pod Warszawą. Jego uczestników, jak sądzę, można było rozpoznawać po maskach tlenowych, które złożyli po wyjściu, żeby nie oddychać zniewoleniem (więcej czasu spędza się nie na pokazie niż na pokazie, więc bez maski można się poważnie zatruć).

Gdyby organizatorka pokazu wygłosiła zdanie na temat zwolenników antyspiskowej teorii dziejów: „To ludzie nieidentyfikujący się z polskością. To pokłosie naszych matek i ojców, ukształtowanych przez czterech pancernych i psa dowodzonych przez Hansa Klossa” nie w pomieszczeniu zamkniętym, tylko poza siedzibą klubu, zostałaby pobita na miejscu, lub wrzucona do kazamatów.

Tak wynika ze słów, które zacytowałem na wstępie. Dwa pozornie niewinne zdania, raptem 15 wyrazów w tym jeden powtórzony, a dwa kłamstwa.

Od lat nie zajmuję się działalnością opozycyjną, więc nie jestem na bieżąco. Mam jednak wrażenie, że jeśli wdrapię się na iglicę Pałacu Kultury i stamtąd będę głosić że władza jest be, to mogą mnie spotkać przykrości raczej za wspinaczkę, niż za głoszenie. Więc nie muszę jechać aż do Legionowa, żeby w klubowej salce odetchnąć wolnością.

Cytaty znalazłem w z „Gazecie Wyborczej”, która poinformowała też: „Film miał debiut tuż przed czwartą rocznicą katastrofy smoleńskiej. Autorzy pokazują go, gdzie tylko się da. Można go było kupić z »Gazetą Polską«, nadała go Telewizja Republika”.

Ta informacja może oznaczać, że się mylę: organizatorka pokazu użyła sformułowania „zakazany film” nie jako „zabroniony”, tylko w takim sensie, jak mówimy „zakazane typy” lub „zakazane mordy”.

Bardzo przepraszam i okropnie się wstydzę, ale teraz będzie całkiem serio.

Szlag mnie trafia. Nie trafia mnie, kiedy słyszę o „obozie zdrady narodowej”, bo wieje od tego łatwą do wyłapania propagandą. Jesteśmy o krok od wysłuchiwania, że zakazane dzieła wraz z ich niezależnymi twórcami są palone na stosach – wiarygodność podobna, tylko o przykłady trudniej. Ale byłoby jeszcze śmieszniej.

Szlag trafia mnie o „zakazany film dokumentalny”, bo przestajemy zwracać uwagę na łgarstwo, a to uważam za groźniejsze od wszelkich obelg.

Zakazane dzieła w PRL-u nie miały nigdy, w żadnej formie zostać przedstawione publiczności. Kiedy powstały media drugiego obiegu – publikujący w nich autorzy narażali się na represje, od „zapisu” na nazwisko (czyli oficjalną śmierć zawodową), po utratę wolności. 

Określenia „drugi obieg” i „cenzura” również są bezczelnie wykorzystywane dla przekłamywania rzeczywistości. To przywłaszczanie sobie zasług dawnych odważnych twórców, którzy wiele ryzykowali dla szerzenia źle widzianych przez władzę poglądów i prostowania kłamstw ówczesnej propagandy. Dziś jeśli jedno medium nie zechce opublikować dzieła – opublikuje je inne, zaś autorowi z tego powodu żadna krzywda się nie stanie. O to walczyli tamci dzielni ludzie. I w końcu wygrali.

Dla nas, starszych, to wszystko jest oczywiste. Jednak wchodzi już w dorosłe życie pokolenie, urodzone w kraju bez cenzury. Mądrość ludowa głosi że pseudowiedza, systematycznie wbijana młotem w mózgownicę, w końcu zagnieżdża się w niej i pozostaje na wieki – co w tym przypadku uważam za prawdziwe zagrożenie dla prawdziwej wolności.

Więc chciałbym, żeby skończyło się odpuszczanie tego typu zwrotów. Żeby za każdym razem, kiedy padają, ktoś wznosił okrzyk „BZDURA!” „NONSENS!” lub ze staropolska: „HUCPA!” Nawet, gdyby go miał nikt nie usłyszeć. Ot tak, ku pamięci.

Nade mną zabzykała pierwsza tegoroczna mucha. Wiosna, Panie, Panowie i Wy, Małolaty! Spełniwszy obywatelski obowiązek,  idę odetchnąć zakazaną wolnością, rozpościerającą się poza legionowskim klubem czego i Czytelnikom życzę.

Cezary Bryka

Cezary Bryka to pseudonim naszej nieżyjącej autorki i przyjaciółki, świetnego fachowca telewizyjnego i utalentowanej dziennikarki, Joanny Jurandot, córki aktorki i satyryczki Stefanii Grodzieńskiej i poety i satyryka, Jerzego Jurandota. Ostre pióro Joanny zachwyca do dziś.

Tu są jej felietony
Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. A.K-B 2014-04-22
  2. Jerzy Łukaszewski 2014-04-22
  3. Cezary Bryka 2014-04-22
  4. Jerzy Łukaszewski 2014-04-22
  5. Cezary Bryka 2014-04-22
  6. Jerzy Łukaszewski 2014-04-22
  7. andrzej Pokonos 2014-04-23
  8. alicja maria 2014-04-24
  9. Cezary Bryka 2014-04-24
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com