Andrzej Lewandowski: Kajakiem przez Atlantyk, słowem przez sport

kliczko2014-04-27.

ECHA WYDARZEŃ: Oj, nazbierało się, nazbierało…

…Kliczko starszy przeszedł do świata polityki, Kliczko młodszy wciąż jest na ringu. Zakoncertował, broniąc tytułu. Wygrał przed czasem, a wcześniej pokazał boksowanie, które zachwycało wszechstronnością. I zadał kłam tym, którzy gadają, ze Kliczkowie „zanudzają” swoim stylem walki…

”67 – letni Olek Doba, który od października samotnie płynął z Lizbony kajakiem przez Ocean Atlantycki, dobił w czwartek wieczorem do brzegów Florydy, szczęśliwie pokonując trasę ok. 9 tys. km – poinformował PAP jego przyjaciel, także kajakarz Piotr Chmieliński….”

“67 – letni Aleksander Doba, emerytowany inżynier mechanik z Polic koło Szczecina i kajakarz z pasji, zmierzył się z Atlantykiem po raz drugi. W 2011 r., jako pierwszy człowiek samotnie przepłynął Atlantyk kajakiem, wykorzystując jedynie siłę własnych mięśni.”

Pozazdrościć? Chyba tylko pasji i wytrwałości, bo nie sławy… średni piłkarz łatwiej się do niej przebije. Pogratulować? Szczerze. Podziwiać? Z wykrzyknikami…

PZPN zaskoczył nawet premiera, choć minister sportu i prezydent stolicy ponoć wiedzieli; a u premiera telefonu nie odbierali… PZPN zrezygnował z udziału w rywalizacji o EURO 2020. Jasno powodów nie wyłożył, ale… pewnie są. Choćby ten, że nie mamy gotowego stadionu z widownią na 65 tysięcy widzów, a ponieważ jeszcze śnią się igrzyska zimowe i drogie inwestycje, pakować kasę w kolejne cudo piłkarskie może się okazać czymś ponad odporność i wytrzymałość…

Toż jeszcze nie ma porządnego rozliczenia EURO 2012! NIK kontrolowała np. Narodowy i mówi, że wprawdzie nie znalazła uchybień na miarę wołania o prokuratora, to wiele wydatków uznała za przesadne. I – tu cytat: „Prezes NIK powiedział, że z formalnego punktu widzenia budowa nadal trwa, bo Skarb Państwa jest w sporze z wykonawcami. – Dzisiaj Skarb Państwa pozostaje w sporze z głównym wykonawcą o 460 mln zł, a w ramach sporu jest także dyskusja o 150 mln zł tzw. gwarancji – wyjaśnił.”

…Damska reprezentacja tenisowa pokonała Hiszpanki i awansowała do Grupy Światowej. Sukces! A że wygrał właściwie nie zespół, lecz p. Agnieszka Radwańska? Fakt. Tym razem bez reszty spełniła się dla mnie w roli gwiazdy i przywódczyni. Grała wybornie, i … uśmiechała się wdzięcznie… Tu wejdę w sprzeczkę z senatorem AP, który kiedyś był moim kolegą po zawodzie, a w dzisiejszym sporcie wciąż ma dużo do powiedzenia. „Rzekł był” na Facebooku: „ Wszystkim, którzy nie zawsze dopingowali Agnieszkę Radwańską z różnych dziwnych czasami powodów, po dzisiejszym wspaniałym Wielkanocnym występie dla Polski, nie pozostaje nic innego jak posypać głowę popiołem…”

Wezwanie przyjmę, głowy popiołem posypać nie myślę. Bo poczucie sprawiedliwości oraz obiektywizm zawodowy jasno jednak podpowiadają normę: gdy zawód i „nie tak” – ocenić krytycznie, gdy wspaniale – bić brawo… Jedno – Panie Senatorze – nie wyklucza drugiego… Podczas igrzysk było kiepściutko, teraz same zachwyty… Jedno i drugie – sama prawda!

Przy okazji: hokeiści też awansowali do wyższej grupy mistrzostw świata. Nareszcie! Koszykarze Legii wrócili do pierwszej ligi. Tej, w której kiedyś latami dyktowali styl i tempo. Widziałem jak radują się młodzi fani, zdaję sobie sprawę z rozmiaru radości, która rozpiera Andrzeja Pstrokońskiego. Przyjaciela, kiedyś jednej z wielkich gwiazd legijnej i reprezentacyjnej koszykówki, dziś działacza niezwykle aktywnego w sieci…

…Tworzenie sensacji i fascynacja tłem życia gwiazd sportu medialnie wciąż jest w cenie. Nie będę rozwijał, bo mało mnie obchodzi, jakie auto kupił sobie (zwłaszcza – za ile) piłkarski snajper, albo, co może oznaczać, że chciał strzelać „11” a ktoś mu zabrał piłkę i sam zdobył gola… Nie chcę zaglądać do opowieści wakacyjnej mistrza skakania na nartach – narobił się, zasłużył, dajmy mu odpocząć bez zaglądania przez dziurkę od klucza… Nie poddam się fascynacji wieścią, ze skoczek 19-latek pewnie będzie wkrótce tatą… I tak dalej.

Specjalizacja pt.: Zaglądanie za kulisy za bardzo mnie nie emocjonuje. Za to wymiana poglądów – tak. Dlatego zacytuję Justynę Kowalczyk analizującą ciągoty kolegów po sporcie – do polityki:

„Władza jest być może największą namiętnością dzisiejszego świata. Otwiera wiele drzwi, leczy kompleksy, daje poczucie siły. Zarabia. Stawia pomniki (niektórym twardsze niż ze spiżu, innym słomiane niestety). Polityka zaś jest najszybszą i najbardziej dostępną drogą do jej osiągnięcia. Kuszące. Dla wszystkich. Dla sportowców również. Jednak to sportowcy – ci najbardziej cenieni i kochani, mimo że mają za sobą elektorat fantastycznych i wiernych kibiców, ryzykują najbardziej”…

Czyli taka podpowiedź: rób, co chcesz, ale , jeśli publicznie, to najpierw pomyśl, co zrobić możesz, bo już potrafisz…Nie tylko na bazie już osiągniętego sukcesu sportowego; TAM liczą się nie medale i gole…

Andrzej Lewandowski

 

Print Friendly, PDF & Email

2 komentarze

  1. emde 2014-04-27
  2. emde 2014-04-27
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com