Stefan Bratkowski: Nieco inna historia Polski (11)

mieszko4252014-04-29.

11. BOGATA BULANIJA

Bogaty był to kraj. I to nie jakąś zamożnością od wczoraj. Jak dawno, ukazuje luksusowy… skórzany damski pantofelek, znaleziony w warstwach z pierwszej połowy XII wieku w Opolu; otwory na wierzchu pantofelka, wymyślne, a wykwintne, sposób zamocowania tasiemki, dopasowanie kształtu pantofla do stopy, jakość wyprawienia skóry, to na pewno nie prymitywne szewstwo biednego kraju…

Mamy też obiektywnego, żywego świadka: jest nim najznakomitszy geograf średniowiecza, słynny arabski podróżnik i geograf, al-Idrisi. Urodzony w muzułmańskiej Hiszpanii, zwiedził on Europę, Bliski Wschód i Azję Mniejszą, a w połowie XII wieku osiadł w pięknym Palermo na dworze Rogera II, normańskiego króla Sycylii, który w pojęciu Arabów był – „ochrzczonym sułtanem”, dla chrześcijan – „królem półpogańskim”. Zasłynął jako „Księga Rogera” traktat al-Idrisiego z połowy XII wieku, prawdopodobnie z roku 1152, pod iście arabskim, na pół poetyckim tytułem „Odpoczynek tęskniącego za wędrówką po świecie”. Jest w nim i Polska. Już nie państwo Gniezdna ani Krakowa, a „Polania”, tyle że w arabskim zapisie, który nie zna litery „p”.

„Co się tyczy ziemi B(u)lanija, która jest krajem wiedzy i mędrców rumijskich (…) jest to kraj o pięknej ziemi, urodzajny, obfitujący w źródła i rzeki, o ciągnących się bez przerwy prowincjach i dużych miastach. Do miast jego (należą): (I)kraku, G(i)nazna, r(a)t(i)slaba, S(i)rad(i)ja, N(u)grada, S(i)tnu. Wszystkie one są sławnymi stolicami i silnymi centrami, w których zebrane są dostatki rozmaitych krajów. Prócz tego zażywają one szacunku, ponieważ (są) w nich uczeni wykształceni w dziedzinach nauki i religii rumijskiej. Rzemieślnicy ich są zręczni i obznajmieni ze swym zawodem. Co się tyczy (I)kraku, miasta G(i)nazna i reszty jej (Bulaniji) wspomnianych miast, są to miejscowości o blisko siebie stojących budowlach i szeregu dóbr przyrodzonych; zbliżają się do siebie swą wielkością, a opisy ich i wygląd są identyczne. Bliskie są (one) sobie także swymi licznymi wyrobami” (tłum. Tadeusz Lewicki).

[box title=”UWAGA” border_width=”2″ border_color=”#dd3333″ border_style=”solid” align=”center”]Tekst podzielony na strony, numery stron poniżej są aktywnymi odnośnikami.[/box]

Kiedy prof. Lewicki udostępnił Polsce przekład powyższy, historycy nasi brali te opisy za arabską przesadę – póki sami nie odkryli obfitości zbiorów w samych tylko bibliotekach katedralnych, mnóstwa bezcennych, drogich rękopisów, czasem o niezwykłym dla dziejów kultury Europy znaczeniu!

„Uczeni rumijscy” al-Idrisi’ego, całe ich zakony, mnisi, rzeczywiście napływali tu dziesiątkami – na ziemie pełne „dostatków rozmaitych krajów”. Tych dostatków będą przysparzali tu, na miejscu, od połowy stulecia, nowi po benedyktynach pionierzy cywilizacji. Inaczej niż benedyktyni, z których kręgu wyszli, zakonem pracy nie byli – wbrew dzisiejszemu ich mitowi. Bogactwo, choć rodem z pracowitości, wykoleiło i żyjące tak skromnie zakony reguły Cluny, więc konwenty benedyktynów burgundzkich w Molesmes i Citeaux, Sistercium w łacinie, postanowiły w ślad za swym założycielem, Robertem z Molesmes, wrócić do pierwotnej czystości moralnej. „Cystersi” jako nowy zakon nie mieli teraz nawet prowadzić szkół, ani zajmować się duszami wiernych. Jedynie – własnymi duszami, oczy kierując wyłącznie ku Bogu. Bez zaprzątania sobie głowy sztuką czy architekturą: Bernard z Clairvaux, pogromca herezji, karcił mnichów, że chętniej studiują marmury niż rękopisy, że delektują się rzeźbami, rozpamiętując ich najdrobniejsze, umykające oku amatorów szczegóły, szukają zatem przyjemności, a nie Boga. W 1157 r. zakazano cystersom wznoszenia grzesznych wysokością wież przy swoich kościołach!

Print Friendly, PDF & Email

Jedna odpowiedź

  1. A. Goryński 2014-04-30
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com