Anna Mosiewicz: „Podobna lwowi, mając skrzydła orle…”

Danielowi, znanej starotestamentowej postaci, podczas pobytu w niewoli u króla Nabuchodonazora w Babilonie pewnej nocy przyśniło się dziwne zwierzę, które opisał takimi oto słowami: „Cztery bestyje wielkie występowały z morza, różne jedna od drugiej. Pierwsza podobna lwowi, mając skrzydła orle”. (Da.7.3 ) Jak można się domyślać, był to uskrzydlony lew, jedna z hybryd, znanych także w sztuce wielu cywilizacji – nie tylko Babilonu, ale także Egiptu, Grecji, Assyrii. Takie zwierzę mógł Daniel widzieć na ścianach babilońskich świątyń w postaci wyszukanych w kształcie płaskorzeźb, wykonywanych już wówczas z polewanej szkliwem cegły. Trzeba przyznać, że lwy nie były mu obce – za nieposłuszeństwo i hołdowanie innemu bogu został – zgodnie ze słowami w biblii zawartymi – wrzucony wraz z towarzyszami do jamy z tymi zwierzętami, jednak boska opieka pozwoliła jemu ujść cało z tej opresji.

[dropcap]Wczesne chrześcijaństwo zaadaptowało hybrydy – dziwne stwory – do swej ideologii, nadając im symboliczne znaczenie i przypisując je ewangelistom, a także i niektórym świętym – Łukasz przedstawiany był z uskrzydlonym bykiem, a Markowi towarzyszył lew ze skrzydłami, Janowi towarzyszył orzeł, a Mateuszowi uskrzydlona postać ludzka, czyli anioł.[/dropcap]

Ewangelia św. Marka mówi o świętym Janie Chrzcicielu, spędzającym swe dni i noce na kojarzonej wówczas z lwami pustyni. W ikonografii chrześcijańskiej dość długo, bo jeszcze w czasach średniowiecza, na wizerunkach tych dwóch ewangelistów znajdowały się owe hybrydy – byk i lew ze skrzydłami, czego przykładem mogą być tak powszechne malowidła na krucyfiksach w łukach tęczowych wielu katedr i kościołów.

Gdy relikwie świętego Marka trafiły po jego męczeńskiej śmierci z Aleksandrii do Wenecji, wykradzione w 828 roku przez weneckich kupców, stał się on jej patronem, a nadal uskrzydlony lew, przedstawiony na tarczy ozdobionej charakterystyczną czapką weneckich dożów, z nimbem nad głową i otwartą księgą w łapach, stał się herbem republiki weneckiej i do dzisiejszych czasów jest symbolem tego miasta. Na kartach księgi widnieje łaciński napis: „pax tibi, Marce evangelista meus” (pokój tobie, Marku, mój ewangelisto), upamiętniający słowa anioła, spotkanego przez św. Marka na weneckiej lagunie podczas jednej z podróży morskiej do Rzymu. Fundatorem pierwszej bazyliki poświęconej Markowi był w 832 roku doża, Angelo Parycipazio – stąd jego czapka zdobiąca herb.

Lew – wyjątkowe zwierzę, wiązane z kultem słońca dzięki swej przypominającej promienie grzywie i złocistej barwie, ma w biblii dwa przeciwstawne znaczenia – dobra i zła. Bóg przypomina lwa przez swą siłę, potęgę i sprawiedliwość, Chrystusa nazywa się „lwem Judy”, lew stał się także – przez analogię – symbolem zmartwychwstania Chrystusa, gdyż krążyły wówczas legendarne opowieści o tym, że lwiątka rodzą się martwe, a do życia pobudza je po trzech dniach tchnienie ich ojca. W Apokalipisie św. Jana (Ap.5,5 ) jest wyraźny zapis, mówiący: ”oto zwyciężył Lew z pokolenia Judy, Odrośl Dawida, tak że otworzy księgę i siedem jej pieczęci…”

Lew był od zawsze bohaterem wielu opowieści, legend, przysłów i mitów, nie na darmo był przecież „królem zwierząt”, symbolem słońca i światła, budził jednocześnie strach i podziw. Jednym z najbardziej znanych w świecie wizerunków tego wspaniałego zwierzęcia, noszącego na swym ciele głowę ludzką jest sfinks, dzieło sztuki pochodzące z III tysiąclecia pne. Egipska legenda opowiada o prośbie, którą sfinks skierował do Thotmesa IV, żyjącego w połowie XV wieku pne, w której obiecał mu tron faraona za usunięcie piasku pustynnego z przednich łap. Thotmes uległ tej obietnicy, która oczywiście została spełniona. Kilkanaście wieków później powstała inna legenda, związana z tym „królem zwierząt” i jednym z wielkich „doktorów kościoła” – świętym Hieronimem. Gdy ten mistyk, myśliciel i tępiciel herezji odbywał jedno z licznych spotkań z uczniami, podszedł do niego lew z podniesioną łapą. Uczniowie rozpierzchli się z wielką bojaźnią, a Hieronim, kierowany miłosierdziem, wyciągnął z lwiej łapy wielki kolec.

Wdzięczny lew nie odstępował go na krok, a późniejsze wizerunki pokazywały świętego zawsze z królem zwierząt u boku. Przykładem takiej ikonografii może być obraz Albrechta Altdorfera, namalowany ma desce w 1507 roku, na którym u stóp wielkiego myśliciela i twórcy Wulgaty, łacińskiego tłumaczenia biblii, spoczywa spokojny, wielki lew.
Powstanie jednego z wielkich miast Azji – Singapuru, było – według tradycyjnej indyjskiej opowieści nadzwyczaj wyjątkowe – oto jeden z książąt, podróżujący wraz z grupą kupców dotarł – a było to w XI wieku – na południowe wybrzeże Półwyspu Malajskiego, graniczące już z wyspą Sumatrą. Podczas przechadzki po plaży zobaczył wielkie zwierzę, którego nigdy dotychczas nie widział. Gdy dowiedział się, że był to lew, uznał to za znak sił nadprzyrodzonych i postanowił, że w tym miejscu założy miasto. Nazwał go Singa Pura (z sanskrytu: singa to lew, pura – miasto). Po dziewięciu stuleciach burzliwych dziejów tego państwa–miasta, w 1946 roku, gdy po wiekach kolonialnej historii uzyskało niepodległość, godłem jego stała się hybryda lwa i ryby, zwana Merlionem (morskim lwem). Wielka, licząca dziesięć metrów wysokości i ważąca siedemdziesiąt ton figura stanęła na jednym z nadmorskich bulwarów, stanowiąc wielką atrakcję dla turystów, odwiedzających to piękne miasto. Lew ma otwartą paszczę, stylizowaną grzywę, płetwy zamiast przednich łap i rybi ogon, wsparty na fali. Jest symbolem morskiej potęgi jednego z „azjatyckich tygrysów” i stał się niezwykłym wyróżnikiem Singapuru.

W 480 roku p.n.e. wojska perskie króla Kserksesa napadły na Spartę. Jej król – Leonidas (imię pochodzące od lwa!) wraz z trzystuosobowym oddziałem swych wojsk bronił miasta przez najeźdźcami w wąwozie w Termopilach. Wszyscy bohatersko zginęli, a w miejscu ich śmierci Spartanie postawili pomnik w kształcie lwa, symbolizujący nie tylko odwagę, ale i imię króla, z wyrytym epigramem Symonidesa z Keos: „przechodniu – oznajmij Lacedemończykom (nazwa związku peloponeskiego), że tu polegliśmy – posłuszni ich prawom”.

Słynna, umieszczana w podręcznikach historii architektury „Lwia Brama” w Mykenach, dzieło Achajów, protoplastów starożytnych Greków, zwieńczona jest trójkątną płytą kamienną, ozdobioną płaskorzeźbą. Dwie lwice w układzie heraldycznym, oparte są przednimi łapami o dwa ołtarze, widniejące u podstawy kolumny, wznoszącej się między nimi. Płyta jest arcydziełem ówczesnej myśli konstrukcyjnej z XIV wieku p.n.e. – jej trójkątny kształt odciąża i rozkłada siły, działające na wielkie, kamienne nadproże. Można ją uznać za wielki wynalazek – prototyp łuku arkadowego.

Spośród Achajów wywiódł się wielki Agamemnon, który tu, w Mykenach, pokutował za zabicie swej rodziny. Otrzymał wówczas od ówczesnego króla Myken, Eurystesa, polecenie zabicia lwa z Nemei, uodpornionego na rany potomka strasznego Tyfona. Agamemnon zadusił potwora gołymi rękami i w triumfie poniósł skórę lwa swemu mocodawcy.
Lwia skóra powtarza się w greckim micie o Heraklesie – gdy ten słynny heros, syn Zeusa i Alkmeny, miał zaledwie 18 lat, zabił to królewskie zwierzę i z jego skóry zrobił sobie okrycie, a jego łeb nosił na głowie niczym hełm. Gdy chciał już umrzeć, umęczony zatrutą koszulą swej lekkomyślnej żony Dejaniry, zrobił sobie stos pogrzebowy, rozścielając na nim lwią skórę, którą przez całe bohaterskie życie nosił.

W dawnych, przedhistorycznych czasach, lwy żyły na wielu obszarach świata – były na południowych krańcach Europy, północnej Afryce, na rozległych obszarach Azji od Półwyspu Arabskiego po południowe krańce Indii. Zabijane dla chwały i pięknych skór, chwytane do zwierzyńców, używane jako narzędzia do zabijania wrogów, jeńców, zmuszane do walk z gladiatorami i pożerania chrześcijan na arenach cyrków, zniknęły całkowicie ze śródziemnomorskich krajów, ostając się w afrykańskich puszczach, arabskich pustyniach i nielicznych rezerwatach w Indiach, gdzie prezentują do dziś podgatunek, zwany lwem azjatyckim ( panthera leo persica ).

W ikonografii, a zwłaszcza w indyjskich miniaturach, pochodzących z dynastii Mogołów, przedstawiano liczne sceny polowań na lwy, podczas których siedzący na koniach lub słoniach książęta strzelają do tych zwierząt z łuków, lub tną je szablami. Inne sceny ukazują pustelników, rozmyślających w grotach, lub innych ustronnych miejscach, którym towarzyszą te oswojone zwierzęta. W Chinach i Indiach król zwierząt uchodził za istotę broniącą przed demonami, przedstawiano go jako strażnika świątyń i cesarskich pałaców. Kryszna i Budda często porównywani są z lwem, a w kulcie Mitry lew symbolizował słońce. Również świątynie egipskie, babiloński i assyryjskie strzeżone były przez lwy, wielokrotnie przedstawiane jako hybrydy z głową człowieka, lub z ogonem węża.

Dwa zwierzęta siedzące grzbietami do siebie oznaczały w Egipcie wschód i zachód słońca, a bogini – lwica, o imieniu Sachmet, była żoną Ptaha, czołowego bóstwa w panteonie egipskim. Lew, jako strażnik, pilnujący pałacu, sarkofagu, użyty jako wspornik średniowiecznej chrzcielnicy, lub zakończenie oparcia królewskiego tronu stał się symbolem, popularnym w sztuce nie tylko europejskiej. Kamienne wyobrażenia tego dumnego zwierza dekorują dziedzińce, paradne wejścia lub aleje nie tylko chińskich pałaców, ale także ratuszy i wielu innych obiektów miejskich i rezydencji, budowanych w wielu krajach świata do I połowy XX wieku. Figury lwów tworzą wspaniałą fontannę w średniowiecznym pałacu mauretańskich kalifów w Grenadzie, są na gdańskich meblach, kołatkach na kościelnych wrotach, lew stał się rozpoznawanym znakiem jednej z marek samochodów, a także jest symbolem, reklamującym niektóre współczesne banki i towarzystwa ubezpieczeniowe.

To wspaniałe zwierzę weszło na stałe do światowej heraldyki, stając się ulubionym motywem wielu herbów – państw, miast, rodów, zakonów. Lew trzymający krzyż oznacza Chrystusa i jest w godłach Armenii i Etiopii. Norwegia szczyci się lwem z toporem w łapach, fiński ma zbrojne ramię, a perski trzyma szablę. W tadżykistańskim godle zwierzę to ma skrzydła, a w herbie Czech rozdwojony ogon. Lwa widzimy w herbach Palatynatu, Belgii, Brabantu, Flandrii, Hesji, Turyngii, Limburga, Bułgarii, Luksemburga, Szkocji, Holandii i wielu innych krajów i historycznych prowincji. Był też na chorągwiach komturów krzyżackich i stał się godłem wielu miast. Pochodzący z Babilonii gryf, fantastyczne zwierzę, składające się w połowie z orła (głowa, przednie łapy, skrzydła) i lwa (tułów i ogon), dotarł do Europy poprzez starożytną Grecję i stał się w heraldyce symbolem waleczności i czujności. W symbolice kościelnej oznacza boską i ludzką naturę Chrystusa, gdyż jako orzeł należy do stref niebiańskich, a jako lew – ziemskich. Gryf, trzymający w łapach drukarskie stemple jest od czasu wynalazku Gutenberga symbolem drukarzy i typografów. Stał się herbem Pomorza Zachodniego, Kaszub, Pomorza Wschodniego, Księstwa Uznamskiego i Wendyjskiego, krainy Sőmmerland w Szwecji i włoskiej Perugii. Od jego nazwy wywiódł się słynny ród Gryfitów, panujący na Pomorzu Zachodnim przez wiele stuleci. W heraldyce angielskiej został pozbawiony skrzydeł, lecz dodano mu okalające go promienie i nazwano „male griffin” – mężny gryf.

Od nazwy greckiej (leo) tego niezwykłego, pięknego, silnego zwierzęcia powstało imię męskie, nadawane chłopcom wielu cywilizacjach, kulturach i krajach świata, a z czasem imię to – w różnych brzmieniach i modyfikacjach, stało się nazwą własną licznych miast, krajów, prowincji, nawet walut. Afrykańskie Sierra Leone, (Lwie Góry) nazwane tak w końcu XV wieku przez portugalskich odkrywców używa waluty o nazwie…”leone”, francuski Lyon, hiszpański Leon, ukraiński Lwiw (do niedawna polski Lwów), cztery miasta, pięć gmin i dwa amerykańskie hrabstwa, hiszpańskie jezioro i wiele innych nazw geograficznych wywiodło swe nazwy od króla zwierząt. Poza tym do historii weszło czterech papieży, w tym Leon I Wielki, święty kościoła katolickiego i słynny książę ruski Lew, założyciel Lwowa, upamiętniony w herbie tego miasta oraz dawnego, historycznego województwa ruskiego, w którym lew wspinał się na skałę.

Gdy w dawnej, starożytnej Mezopotamii sumeryjscy astronomowie dzielili niebieski firmament na części, nadając im symboliczne nazwy i znaczenia, jeden z gwiazdozbiorów otrzymał miano „Leo”, bo z pełnią sierpniowego lata, promieniami jasnego słońca i płowym kolorem piasku uczeni skojarzyli grzywę i barwę znanego sobie, budzącego postrach zwierzęcia. Zodiak stał się z czasem „dobrem ogólnoludzkim”, wędrując przez Egipt i Grecję do Europy, gdzie stał się ważnym źródłem do dalszych, astronomicznych badań. Jan z Czarnolasu, wielki humanista i erudyta, przetłumaczył z łaciny poemat Aratosa z Soloj,„Fenomeny”, w którym w taki sposób ubrał w polskie słowa opis zodiaku:

“…zodyjakiem […] Grekowie mianują,
bo w nim różne źwierzęta porządkiem najdują;
w nim Rak i Lew, i Panna, w nim Waga i srogi
Niedźwiadek, po nim Strzelec i źwierz koziorogi,
po Koziorożcu Wodnik, potem Ryby wodne,
więc Skop, więc Wół uklękły, więc Bliźnięta zgodne.
W tych dwanaście bieg roczny słońce odprawuje,
A za nim niezliczony rój godzin się snuje”.

W końcu lipca, gdy lato jest w pełni i słońce grzeje najmocniej na naszej szerokości geograficznej, wstępuje ono w znak Lwa, symbolu siły, mocy, odwagi i męstwa i będzie w nim przez cały sierpień. Lew to znak ognisty, stały, męski i słoneczny, bo takim go określili starożytni i taki jest także w naszej tradycji. W upalne, letnie dni, kiedy promienie słoneczne przywiodą na myśl lwią grzywę warto wspomnieć o roli, jaką w tradycji, kulturze i dziejach cywilizacji wielu już dziś nieistniejących społeczeństw i plemion odegrało wspaniałe, piękne zwierzę, wplecione przez „pana stworzenia” do własnej, zawiłej historii i – chociaż bezmyślnie i często brutalnie traktowane – nadal przez wszystkich podziwiane. Szkoda, że tylko przez kraty w ogrodach zoologicznych.

Anna Mosiewicz

Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com