Paweł J. Dąbrowski: Wyobraźnia matematyczna

2012-05-09. Chyba trudno na ten temat o lepszy czas, niż dni matur matematycznych… Nauka matematyki nie powinna służyć wkuwaniu niepotrzebnych nikomu regułek, powinna rozwijać wyobraźnię.  Powinna dawać umiejętność „mierzenia świata”, kalkulowania planów i konsekwencji naszych działań.

Agendy Państwa Polskiego wykazują jednak czasem szokujący brak wyobraźni matematycznej.

A konkretnie: W dokumentacji konkursu otwartego  „Program Operacyjny Kapitał Ludzki” możemy przeczytać, że

Łączna wartość kosztów zarządzania projektem /../ nie może przekroczyć:

c)         20% wartości projektu w przypadku projektów o wartości powyżej 1 mln i do 2 mln zł włącznie;

d)         15% wartości projektu /../ powyżej 2 mln i do 5 mln zł włącznie;

e)         10% wartości projektu w przypadku projektów o wartości powyżej 5 mln zł.”

W konsekwencji jeśli mamy projekt o wartości 2 mln zł, to na zarządzanie nim możemy przeznaczyć 400 tysięcy; jeśli postanowimy jeszcze zrobić kilka rzeczy więcej, za 500 tysięcy, to kwota ta… spadnie (!) do 375 tysięcy…

Jeszcze zabawniej jeśli będziemy realizować ambitny projekt, który oryginalnie miał wartość 5 mln, a rozbudujemy go do 6 milionów. Wtedy kwota na administrowanie projektem spadnie nam z 750 do 600 tysięcy.  Gdzie logika?

Ale to nic.  Można powiedzieć – projekty unijne nie są obowiązkowe, a darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby.. Dlatego powinniśmy się cieszyć, że jakieś pieniądze z Unii dostajemy, bo to zastrzyk dla naszej gospodarki. Niby tak. Ale…

Rządy – nawet paneuropejskie –  nie dają nam pieniędzy.  Rządy redystrybuują te, które od nas, podatników, wzięto.  Nawet jeśli trzy razy więcej dostajemy z unijnej kasy niż stamtąd bierzemy, to i tak powinniśmy to przyzwoicie policzyć.

Bo – powiedzmy: wpłacamy 30 milionów, dostajemy 120.  Hurra!  Jesteśmy 90 do przodu.. Ale.. Jeśli 50%  tej kwoty jest marnowane na koszty administracyjne (po stronie wszystkich kolejnych szczebli administracji, beneficjentów, i tych co beneficjentami nie zostali)? Te ostatnie koszty są chyba najczęściej ignorowane…

Wróćmy do  przedstawionego na początku przykładu. Jak pisze p. Gniadkowski w czasopiśmie „Wspólnota” (5 maja br.) bardzo podobny problem mają gminy z finansowaniem szkół.  Okazuje się, że  zastosowany tam  „schodkowy” system dotacji powoduje, że gmina, która ma 4 999 mieszkańców ma o 40% większe dotacje na ten cel niż gmina, która ma 5001 mieszkańców.

Coś tu chyba nie tak…  A dla gmin tych troszkę tylko większych, to często bardzo poważny problem.

A można to inaczej, lepiej zaprojektować.

Jak by co, polecam się…

Dr Paweł J. Dąbrowski

(Autor jest – z pierwszego fakultetu – magistrem matematyki.  Choć tutaj matura – a może nawet szkoła podstawowa – zupełnie wystarcza…)

Print Friendly, PDF & Email

6 komentarzy

  1. Roman Strokosz 2012-05-09
    • Dąbrowski 2012-05-10
  2. nickt 2012-05-09
    • Dąbrowski 2012-05-10
  3. kuba 2012-05-10
  4. Dąbrowski 2012-05-15
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com