Jerzy Klechta: Wiwat Mistrzu!

Bohdan Tomaszewski ma 90 lat. Nie zaprzestał wykonywania zawodu dziennikarskiego, który rozpoczął w 1946 r. pracą w „Kurierze Szczecińskim”. Potem przeniósł się do warszawskiego „Expresu Wieczornego” .Obecnie jest komentatorem tenisa w Polsacie-Sport. Był i pozostał najwybitniejszym komentatorem sportowym w Polsce. Nie miał sobie równych. Nie tylko w kraju. Daleko poszybowało jego imię w dziennikarskim świecie.

Do historii polskiego dziennikarstwa przeszedł jako niezrównany komentator radiowy i telewizyjny. W latach 1956-1980 komentował 12 letnich i zimowych igrzysk olimpijskich. I to jak komentował. Posługiwał się polszczyzną, jakiej polskie dziennikarstwo dziś nie zna. Nie zna nie dlatego, że polszczyzna Jubilata trąciła myszką, że wydaje się dziś archaiczna. To była polszczyzna Mickiewicza, Słowackiego, Prusa, Żeromskiego, Słonimskiego, Tuwima, Parandowskiego, Dąbrowskiej, Iwaszkiewicza. Ale przekazywana w tak prostej, czytelnej i ujmującej przy tym formie, że poza informacją o relacjonowanych wydarzeniach spełniała rolę edukacyjną i nadto – urastała do spektaklu teatru jednego aktora.

Żyjemy w czasach, gdy panuje kult sukcesu za wszelką cenę, za cenę braku zasad. Jedyną miarą pozostała oglądalność. Tanią popularność zdobywa się dziś dość łatwo. Wystarczy sensacyjny, bulwarowy temat, zgrabne nogi „dziennikarki” i hucpa „dziennikarza”. Czym ujmował i nadal ujmuje Bohdan Tomaszewski? Przede wszystkim kulturą słowa i bycia. I bogatą wiedzą. Znał się nie tylko na konkretnej dyscyplinie sportowej. Sportowca traktował nie jako maszynę do zdobywania medali, ukazywał jego „duszę”. O sporcie i swoim życiu napisał kilka książek.

Z okazji jubileuszów pisze się laurki. Mistrz ich nie lubi, sam wspomina wpadki, które nawet najlepszemu komentatorowi „na żywo” zdarzały się od czasu do czasu. Na stadion wjeżdża kolarski peleton. Pan Bohdan:”Jadą. Cały peleton. Kierownica przy kierownicy. Pedał przy pedale”.Najbardziej ulubionymi dyscyplinami były dla niego tenis i lekkoatletyka, także kolarstwo. W czasach PRL tenis uchodził za dyscyplinę klasowo podejrzaną, zatem popisu na tym obszarze wielkiego nie miał. Natomiast relacjonując zawody lekkoatletyczne przechodził samego siebie. Wyśmienicie „sprawozdawał” boks, zwłaszcza, że mieliśmy nie lada mistrzów: Kuleja, Grudnia, Drogosza, Kasprzyka, którzy na ringu nie raz okładali zawodników Kraju Rad. Mistrz Tomaszewski z umiarem dawał lekcję patriotyzmu.

Przed II wojną światową był tenisistą, w czasie wojny walczył w Powstaniu Warszawskim (pseudonim „Mały”), w stanie wojennym odmówił pracy w Polskim Radiu. Jego maksymą było zawołanie: należy postępować jak należy. Tylko tyle, aż tyle. Z okazji Jubileuszu kłaniamy się Najwybitniejszemu z Wybitnych.

Jerzy Klechta

Enhanced by Zemanta
Print Friendly, PDF & Email

WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com