Stefan Bratkowski: Zemsta na matematyce

2012-05-15. Z melancholią starego pozytywisty, by nie rzec – z dużą dozą współczucia, myślę o nauczycielach matematyki, którzy próbowali ją wtłoczyć tak pewnemu siebie panu Dudzie i jego oddziałom szturmowym, nie mówiąc już o tak zaciekłym inteligencie z Marymontu. Z jakąż siłą oporu musieli ci uczniowie bronić się przeciw nawet prostej arytmetyce!

To tłumaczy, dlaczego nie rozumieją elementarnych rzeczy, które mogliby sami wyliczyć. Nie jestem zresztą nawet pewien, czy w ogóle wiedzą, że w naszym systemie emerytalnym, jak we wszystkich po-bismarckowskich w Europie, przyszli emeryci utrzymują swoimi składkami dzisiejszych emerytów. Innymi słowy, nikt nie odkłada „naszych” pieniędzy na przyszłe nasze emerytury, zaś otrzymywane emerytury dlatego wiąże się z dotychczasowym poziomem zarobków, by odpowiadały proporcjonalnie temu, co emeryt do tej pory wpłacił; nie otrzymuje on tego, co w sumie „odłożył”. To, co w ciągu lat pracy wpłacił, dawno poszło na wypłaty wcześniejszym emerytom.

I można samemu obliczyć, kiedy to, co wpłacą pracujący obywatele, nie wystarczy na wypłatę emerytur danego roku. Takiej lekcji winny udzielać media, ale też składają się na nie jak widać uczniowie, którzy mieli trudności z dostatecznym.

Spróbujcie jednak… Zajrzyjcie do rocznika statystycznego i wedle statystyki urodzin oraz tablic umieralności policzcie, ilu będzie emerytów w dowolnym roku, 2020, 2030, 2040, bo wy, przyszli emeryci, już żyjecie i nie będzie was więcej. Trzeba użyć tych tablic umieralności, bowiem oczekiwana długość życia będzie się wydłużała (o rok podobno co pięć lat) i będzie was, tych emerytów do utrzymania, więcej, bo żyjących dłużej. Łatwo policzyć, jaki dziś procent naszych obywateli jest w wieku „pracowniczym”, przedemerytalnym, tych, co płacą składki, a jaki w wieku emerytalnym. Policzcie, jaki procent społeczeństwa wy będzie stanowili w swoim wieku emerytalnym, a tych do utrzymania was raczej nie będzie więcej, bo nie zapowiada się, byśmy zwiększyli przyrost naturalny ponad prostą reprodukcję (byłoby dobrze, gdybyśmy ją utrzymali). Przekonacie się, o ile tych płacących składki będzie mniej. Dlatego wcale nie jestem pewien, czy przedłużenie wieku emerytalnego, tj. wieku płacenia składek, wyrówna niedobór (za bezrobotnych będzie, jak i dzisiaj, dopłacał budżet). Obawiam się, że dla utrzymania was będzie trzeba podwyższyć składki od tych pracujących…

Ja sam akurat jestem za stopniowym przejściem do systemu „oszczędnościowego”, by gromadzone na indywidualnych kontach wpłaty (jak to opisywaliśmy z bratem w niedawnej „Grze o jutro 2”) rosły, wzorem Individual Retirement Account w amerykańskich uniach kredytowych, lokowane na dochodowych, względnie przyzwoicie oprocentowanych rachunkach (z dopłatami budżetu do zbyt niskich wpłat ze zbyt niskich zarobków). Ale to już, obawiam się, temat nie do rozmowy z uczniami, którzy dla dostatecznego z matematyki musieli pokonywać tak olbrzymie trudności umysłowe.

Bunt opozycji politycznej przeciw matematyce jest spóźnioną, podejrzewam, zemstą uczniów z tymi trudnościami. Mogę zrozumieć Marymont (choć znałem tam niezłych nauczycieli), ale pan Miller z kolegami chyba udowodnili za swoich rządów, że umieją liczyć. Nawet za dobrze i dlatego przegrali wybory.

Opozycja robi z Polski kraj cokolwiek kuriozalny. Pomyśleć – kraj, który dał światowej matematyce tylu geniuszy…

Stefan Bratkowski

Print Friendly, PDF & Email

8 komentarzy

  1. jsg 2012-05-15
  2. Anna Malinowska 2012-05-15
  3. PiotrG 2012-05-15
  4. W.Kustra 2012-05-15
  5. Czytelnik 2012-05-16
  6. jacek 2012-05-16
    • kruk75 2012-05-17
  7. nickt 2012-05-19
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com