Joanna Miłkowska: Polityczne prawo Kalego

2012-05-15. Po piątkowej, gorącej debacie na temat reformy systemu emerytalnego, głosowaniu i na koniec blokadzie Sejmu przez NSZZ „Solidarność” przypomina mi się jedyne i tylko słuszne prawo Kalego, sformułowane sto kilkadziesiąt lat temu przez znanego wszystkim pisarza Henryka Sienkiewicza w powieści „W pustyni i w puszczy”. Odzwierciedla autentycznie to, co działo się w Sejmie i poza nim. Nakreśla zachowanie wszystkich, w szczególności posłów i deficyt jakiejkolwiek etyki, o etyce parlamentarnej w ogóle nie wspominając. To tabula rasa dla wielu z nich. W piątek, osobiste, wewnętrzne i skrajnie różne emocje wzięły górę nad rozsądkiem i powagą majestatu, jakim jest zaszczyt sprawowania mandatu posła RP.

Prawo Kalego jest powszechnie znane i brzmi ono tak: „Kali ukraść krowy – dobrze, Kalemu ukraść krowy – źle”.  Za epokowe sformułowanie tegoż prawa, Henryk Sienkiewicz powinien dostać Nagrodę Nobla. Na szczęście dostał ją za inne, równie piękne dzieło. W istocie najważniejsze w nim jest samo postępowanie, czyli według zasady Kalego mi wolno wszystko, Tobie nic, bo inaczej Kalemu postępować przecież nie uchodzi. Prawo Kalego jest prawem uniwersalnym i naturalnym. Dosięga każdego, obowiązuje niemal w każdej dziedzinie życia – wtedy, kiedy jedna i ta sama rzecz jest przez nas oceniana raz dobrze, a raz źle. Kiedy własny egocentryzm i nieomylność biorą górę nad obiektywizmem, kulturą, rozsądkiem, mądrością i logiką. Ten subiektywizm oceny sytuacji widzieliśmy właśnie w piątek w Sejmie.

Jeśli poseł z partii X atakuje dziennikarkę, przedstawicielkę jakieś tam telewizji Y, to źle. Lecz jak poseł Y atakował swego czasu kamery stacji telewizyjnej, przychylnej z kolei jakieś tam partii X, to było bardzo dobrze. Jak prezes partii Y obraża nieustannie wszystkich dookoła z premierem i prezydentem Polski włącznie, to czyni to, jego zdaniem, właściwie i słusznie. Ale jak prezes partii Z atakuje tegoż samego prezesa partii Y w podobnym, a nawet nad wyraz grubiańskim tonie, to szok i niedowierzanie, bo granice wszelkiej kultury zostały przekroczone. I co najważniejsze z każdej strony, z każdej – nie jednej podkreślam, istnieje słuszność subiektywnych odczuć adwersarza. Przykładów z życia politycznego, zawodowego, prywatnego i codziennego można by było mnożyć bez liku. Prawo Kalego nie obroni jednak nikogo. Najistotniejsze w tej całej sprawie jest to, że Sienkiewicz prawo Kalego odkrył i trafnie sformułował, aby pokazać naszą ludzką mentalność, nasz wrodzony w większym lub mniejszym stopniu – egocentryzm: „Kali ukraść krowy – dobrze, Kalemu ukraść krowy – źle”.

Jakby tego było mało Jorge Luis Borges powiedział swego czasu, że „Około pięciuset lat przed nadejściem ery chrześcijańskiej w Wielkiej Grecji wydarzyła się najlepsza rzecz, jaką rejestruje historia powszechna  – odkrycie dialogu. Niektórzy Grecy wprowadzili wówczas, nigdy nie dowiemy się, w jaki sposób, osobliwy zwyczaj konwersacji”.

Konwersacja to prawdziwa sztuka. Bez względu na to, z kim, gdzie i jak prowadzimy rozmowę. Najczęstszymi błędami w konwersacji, przemówieniu czy rozmowie są właśnie: paternalistyczny, pouczający ton głosu; niewłaściwa siła głosu; niewłaściwa prędkość mówienia, autorytarny, wręcz władczy ton głosu, zwroty i zapożyczenia znane i rozumiane jedynie przez mówiącego. Wszystko to słyszeliśmy w Sejmie podczas debaty na temat reformy wieku emerytalnego. Czytamy to w codziennej prasie czy w komentarzach na forach internetowych. Oglądamy w skrajnie różnych wiadomościach.

Przyznam szczerze, że nawet nie staram się pewnych wypowiedzi posłów zrozumieć, a tym bardziej komentować czy oceniać.  Przemilczę je, ponieważ mój poziom zażenowania quasi-debatą publiczną w Polsce już dawno przekroczył dopuszczalne granice logiki. Szkoda kruszyć kopii o coś, na co w ogóle nie mamy wpływu. Z pewnością, lawina pozwów wpłynie wkrótce do polskich sądów. Temida będzie miała głowę, pełną salomonowych dylematów: czy wyrokować, poniekąd mając na uwadze ludzkie prawo Kalego, czy może na podstawie oczekiwanego, przez co poniektórych polityków, prawa Hammurabiego.

Tymczasem o kulturalnych kanonach politycznej i nie tylko konwersacji w demokratycznych czasach, możemy jedynie pomarzyć.

Joanna Miłkowska

Print Friendly, PDF & Email

4 komentarze

  1. TadeuszK. 2012-05-15
  2. Czytelnik 2012-05-17
  3. TadeuszK. 2012-05-18
    • Czytelnik 2012-05-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com