Jerzy Klechta: Pomieszanie z poplątaniem

2012-05-20. Pokaz marnowania czasu (zawsze) i demonstrację niewiedzy (dość często) a także zwykłej głupoty (nierzadko), dają ważni politycy partyjni oraz radni płci obojga podczas utarczek w przydzielaniu nazw uliczkom, ulicom, placykom, placom i rondom naszych miast i miasteczek. Pierwsze skrzypce na tym polu grają działacze Warszawy, ale nie tylko stolica pęka od pomieszania z poplątaniem. Zacznę od „bolszewika” numer jeden. Od Ludwika Waryńskiego. Stoi kością w gardle. Stoi tak bardzo, że chętnie by go – gdyby żył – powieszono. W mniemaniu niedouczonych „ mędrców” był to komunista i bolszewik.

Waryński co prawda figurował na banknotach emitowanych w PRL, co prawda jego podobizna noszona była podczas pochodów 1-majowych i capstrzyków partyjnych, jednak miał on w swoim krótkim zresztą życiu tyle wspólnego z bolszewią i komuną, co nic Najpierw założył „Polską Młodzież Socjalistyczną” potem partię „Proletariat” – podwaliny polskiego socjalizmu. Założył również m. in. pismo „Równość” i „Przedświt”, wszystko to miało służyć ludziom biednym, żyjącym na granicy ubóstwa, wszak nie tylko w Anglii, również w Kongresówce z Łodzią na czele swoje pazury pokazał wilczy kapitalizm. Ludwik Waryński – syn powstańca z 1863 r. poświęcił życie ratowaniu godności człowieka. Więc Rosjanie skutecznie na niego polowali. Najpierw osadzili go w X pawilonie warszawskiej Cytadeli. Dostał 16 lat katorgi. Wysłano go do twierdzy szlisselburskiej (koło Petersburga), gdzie zmarł na gruźlicę w 1889 r. Miał 33 lata.

Już kilka razy próbowano zlikwidować nazwy ulic z jego nazwiskiem.

Nie tylko przeciwko Waryńskiemu padają złe słowa. Nasi specjaliści od nazewnictwa ulic i rond chętnie sięgają po polityków II RP. Przy tej okazji plączą się w faktografii jak dzieci we mgle. Jednego chcą wywyższyć, drugiego poniżyć. Nie znając faktów powtarzają plotki, jak choćby tę z adiutantem Komendanta Józefa Piłsudskiego. Warszawska radna oponując przeciwko uhonorowaniu gen. Bolesława Wieniawy – Długoszowskiego zacytowała rewelację o tym jak pił i hulał, że wjechał na koniu (był ułanem jak się patrzy) do restauracji. Tak to ujęła. Chodziło jej pewnie o „Adrię”, bo tak sobie w przedwojennej Warszawie plotkowano na temat pierwszego ułana Rzeczpospolitej. Do wydarzenia takiego nigdy nie doszło – choćby z przyczyn technicznych . Wąskie kręte schody w „Adrii”, a po nich cwałujący na klaczy generał, dobre sobie. O plotce tej tak pisał Antoni Słonimski w „Alfabecie wspomnień”: To, że wypić lubił, nie czyniło go pijakiem. Warto przypomnieć, że nieprawdą jest, jakoby Wieniawa po pijanemu konno wjechał na parkiety „Adrii”, natomiast prawdą jest, że był tłumaczem Baudelaire`a, lekarzem z wykształcenia, dzielnym żołnierzem i szlachetnym człowiekiem. Przedwojennych bohaterów mamy wielu. Między dzisiejszymi działaczami różnych opcji partyjnych toczy się ostra walka. Jest to walka o to kto zasłużył , aby jego imieniem nazwać zaułek lub most, a którego należy pominąć, a choćby i odebrać wcześniej mu przyznaną nazwę alei czy ulicy.

Jeden i drugi radny oraz jedna i druga pani radna pod wodzą swoich polityczno-ideologicznych zwierzchników nagle odkrywają, że bohater wcale nie był bohaterem.

Albo na odwrót, że pominięty był większym bohaterem od tego, którego imię jest aktualnie czczone. Jednego z AK-owców w małym miasteczku na południu Polski zdetronizowano dlatego, że pominięty został jego towarzysz walki z okupantem. Walczyli ramię w ramię, ale ten „nowy” zdobył więcej głosów w gronie dzisiejszych rajców. Takie mocowanie się z historią to dopiero byłby temat do komediowego filmu w reżyserii Stanisława Barei, gdyby żył.

W Warszawie bój z każdym dniem się zaostrza. Jednym z generałów, który dotąd nie ma swojego ronda czy ulicy jest gen. Tadeusz Rozwadowski, herbu Trąby, ożeniony z hrabianką Marią Komorowską (być może z tych Komorowskich). Gen. Rozwadowski zapisał piękną kartę w obronie Lwowa (1918 r.), gdzie m.in. ratował Żydów przed Ukraińcami, jako szef Sztabu Generalnego wsparł plan bitwy warszawskiej, którego twórcą był Komendant Piłsudski (potem z całkiem innych przyczyn się skonfliktowali). Gen. Rozwadowski w pełni zasługuje na to, aby jego imieniem ochrzcić plac czy aleję.

Obawiać się jednak można, że za czas jakiś wybuchnie afera, że ten generał co prawda brał udział w zwycięskim „cudzie”, jednak wcześniej dostał Krzyż Żelazny I kl. z rąk cesarza niemieckiego Wilhelma II, w czasie I wojny światowej. Co więcej służył w obcej armii w stopniu Feldmarschlleutnanta (odpowiednik polskiego generała dywizji). Jeden (Waryński) to bolszewik, drugi (Rozwadowski) to germański najemnik. Nie ma ideałów, o czym ci o nazewnictwa nie wiedzą.

Aż dziw bierze, że jak dotąd nikt nie wypomina „grzechów” Józefowi Piłsudskiemu. Nie ma w Polsce miejscowości, w której nie byłoby ulicy czy placu jego imienia. A ile ma pomników (jeden brzydszy od drugiego). Ale przecież nasz narodowy bohater w czasie rewolucji październikowej 1917 zacierał ręce, gdy bolszewicy dawali łupnia armii carskiej. Wówczas bowiem twórca Legionów (zwany Komendantem, Naczelnikiem, Marszałkiem i Dziadkiem) uważał carat za wroga numer jeden.

Jak to: Dziadek sekundował Leninowi? Tak, tak – proszę państwa, to się nazywa rozumowanie państwowca.

Niejedyny to „grzech” Komendanta. Będąc żonaty z Marią, związał się z rewolucjonistką Aleksandrą, przez pewien czas utrzymywał kontakt z obiema. Pani Aleksandra, z którą związał się na długie lata, urodziła mu dwie córki. Pod koniec życia Marszałek miał romans z lekarką Eugenią Lewicką, która towarzyszyła mu podczas urlopu na Maderze. Jakaż to była w Warszawie tajemnica… poliszynela.

A jaki był z niego nerwus. Aby się o tym przekonać wystarczy poczytać sobie jakimi słowami beształ posłów (dodajmy na marginesie, że pod tym względem Dziadek byłby dziś mile widziany). Słowem Józef Piłsudski nie chciał widzieć nad sobą żadnej świętości. Nic dziwnego, że z trudem dano mu miejsce na Wawelu. A może by tak mu je teraz odebrać?

Jerzy Klechta

Print Friendly, PDF & Email

3 komentarze

  1. wejszyc 2012-05-21
  2. Leszek 2012-05-21
  3. Anna 2012-05-22
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com