Aleksander J. Wieczorkowski: Diabelska alternatywa

2012-05-26. Premier Donald Tusk jest niewrażliwy na merytoryczna krytykę zarówno niektórych własnych decyzji, jak i poszczególnych ministrów. „Jak nie my, to kto?!” Owa diabelska alternatywa jest jednak fałszywa z prostego powodu: PiS nie ma najmniejszych szans zarówno na zwycięstwo wyborcze, a gdyby doszło już do takiego tragicznego rezultatu – nie ma jakichkolwiek zdolności koalicyjnych.

Gdzie doradcy?

Trudno wymagać od premiera, aby z kanonady protestów populistycznych, demagogicznych oraz idiotycznych wyławiał tych parę racjonalnych uwag krytycznych, które maja na celu poprawę pracy rządu, a nie jego destrukcję, jak w przypadku PiS-owskich. Od tego jest sztab analityków, ekspertów, doradców (w miarę) obiektywnych. Jak wiadomo nie popełnia błędu ten, który nic nie robi, ale bezczynność jest również poważnym błędem. Wytworzyła się ostatnio paradoksalna sytuacja, gdy słabi, lub od początku kontrowersyjni ministrowie (egzemplum Gowin) nie mogą być odwołani, bo tego domaga się destruktywna PIS! Jakiekolwiek ustępstwo wobec jakiegokolwiek żądania Jarosława Kaczyńskiego i jego watahy tylko ich rozzuchwala i owocuje zwyżką notowań w rankingach. Jak wyjść z tego impasu? Odrzucić wniosek i po jakimś czasie rekonstruować rząd.

Źle się dzieje w resorcie sprawiedliwości (od momentu odwołania znakomitego prof. Ćwiąkalskiego), opieki zdrowotnej oraz oświacie. Nie będę wkraczał nie w swoje kompetencje, ale jako maturzysta 1947 roku, gdy obowiązywał jeszcze przedwojenny program oświaty, a na Politechnice wykładali przedwojenni profesorowie – stwierdzam, że regres jest przerażający. Przedwojenna oświata, zarówno w szkolnictwie średnim, jak i wyższym uczyła logicznego myślenia, kojarzenia faktów z różnych dziedzin. Uczeń gimnazjum wiedział, kto królował w Polsce, gdy Kolumb odkrył Amerykę („za Olbrachta wyginęła szlachta”), a Mikołaj Rey jeszcze się nie narodził…

Zdałem dość trudny egzamin konkursowy na Wydziale Mechanicznym Politechniki Warszawskiej w 1947 roku, gdyż miałem znakomitego nauczyciela matematyki w szkole. Równie znakomity nauczyciel fizyki sprawił, że najtrudniejsze problemy wytrzymałości materiałów, dynamika i statyka politechniczna były dla mnie „bułką z masłem”… Mieliśmy z kolegami także czas na piątkowe koncerty filharmonii (jeszcze w gmachu przedwojennej „Romy”), premiery teatralne i lektury nowości wydawniczych. Zgoda, po latach okupacji byliśmy wygłodzeni kulturalnie, ale dziś ani głodu, ani chęci uczestnictwa nie uświadczysz. Odkąd do resortu postendecja wprowadziła „dziedzictwo narodowe” – sztuka została relegowana. Jeden z ostatnich przybytków sztuki w Warszawie – Dom Literatury – został wynajęty na potrzeby EURO 2012 i nie mamy dostępu do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich ani ZLP!

Oświata wymaga rewolucji…

…aby po dwudziestu latach polscy absolwenci szkół wyższych dorównali swoim kolegom z Harvardu.

Zarówno nauki ścisłe jak i humanistyczne wykładane obecnie (wnioskuje na podstawie testów egzaminacyjnych) zamieniły się w kursy doskonalenia pamięci chwilowej.  Obecna Polska oświata wzorem krajów trzeciego świata zrezygnowała z nauk podstawowych (zwanych „czystymi”, choć ich osiągnięcia również zaowocowały Hiroszimą i Nagasaki). Przemysł domaga się badań stosowanych do szybkiego wykorzystania w produkcji. Pojęcie oświaty w ogóle zniknęło jako archaiczne, wychowanie pozostawiono rodzicom i Kościołowi (przodująca rola K.K. w Polsce, to osobny temat), a przygotowanie młodzieży do dorosłego, aktywnego życia podzielono na nieprzystające do siebie segmenty edukacji i szkolnictwa wyższego. Naukę rozczłonkowano na PAN i wyższe uczelnie. Gdybyż tak nauka i kultura miały podobna rangę priorytetu w różnych kasach, jak piłka kopana…

Groch o ścianę

Zostawmy na boku krytykujących rząd wypowiedzi prezesa, Rydzyka, Janusza Palikota, Leszka Millera oraz Piotra Dudę, który dołączył do tej „bandy czworga”. Jest przecież prasa opiniotwórcza na wysokim poziomie, jak „Polityka”, „Newsweek”, „Wprost”, (a i nasza witryna zamieszcza publikacje wybitnych ekspertów!). Warto oglądać i słuchać niszową niestety „Superstację TV”, jak również czwartkowe i piątkowe poranki „Radia TOK FM”. Obawiam się, że w Biurze Prasowym Rządu nie ma zespołu monitorującego media, a jeżeli jest, to po co? Efektów nie widać.

Panie Premierze! Skończyły się żarty, czas pomyśleć o schodach!

Aleksander J. Wieczorkowski

Print Friendly, PDF & Email

9 komentarzy

  1. Andrzej 2012-05-26
  2. andrzej Pokonos 2012-05-26
  3. AJW 2012-05-26
  4. Magog 2012-05-27
  5. hazelhard 2012-05-27
  6. AJW 2012-05-27
  7. Marek T. wlodarczyk 2012-05-27
    • Dąbrowski 2012-05-28
  8. Federpusz 2012-05-28
WP Twitter Auto Publish Powered By : XYZScripts.com