Michał Leszczyński: Euro 2012

To nieprawda, co mówił premier Miller, że ważne jest jak się kończy, a nie jak zaczyna. W wielu dziedzinach życia ważne jest „wejście smoka” – jak się dobrze zacznie, to wszystko potem idzie jak z płatka. Dlatego poniżej ośmielam się dać kilka rad, co należy, a czego nie należy zrobić podczas ceremonii otwarcia Mistrzostw Europy w piłce nożnej EURO 2012 na Stadionie Narodowym w Warszawie.

  • Po pierwsze primo, nie można dopuścić, aby przemawiał prezydent Komorowski. Nie dość, że mówiłby po polsku, to jeszcze Jego anegdotki nie należą do szczególnie udanych. Lepszy byłby premier Tusk, ale ja bym jednak wskazał Ministra Sikorskiego, który swoim oksfordzkim akcentem pokazałby światu, że to Polska należy do rasy panów. Przy okazji namawiam Wszystkich do głosowania na PO w najbliższych wyborach, bo przemówienie w wykonaniu ewentualnego premiera Kaczyńskiego, czy Napieralskiego, to byłaby jedna wielka kompromitacja.
  • Po drugie primo, w przemówieniu inauguracyjnym nie należy opowiadać o Jarmarku Europa i tłumaczyć ludziom siedzącym na trybunach, że jeszcze do niedawna można na nich (tych trybunach) było kupić pirackie płyty, szmuglowane papierosy, maski przeciwgazowe, a nawet kałasznikowa.
  • Po trzecie primo, w przemówieniu tym nie powinno się wpadać w martrologię, i narzekać, że nas okupanci przez dwa wieki podle traktowali.A już pod żadnym pozorem nie wspominać Powstania Warszawskiego i 200 tysięcy poległych.
  • Po czwarte primo, nie należy tłumaczyć kibicom w całej Europie, że Polska jest jedyną nadzieją Europy na odrodzenie moralne, bo u nas 30% ludzi chodzi co niedziela do kościoła, a w innych krajach jedynie 2%. Odradzajmy moralnie Europę po cichu.
  • Po piąte primo, nie należy w czasie ceremonii otwarcia umieszczać mszy świętej, ani błogosławienia piłkarzy przez biskupa Dziwisza. Msze święte zostawmy dla siebie, i co niedziela już od dzisiaj módlmy się w intencji awansu białoczerwonych do ćwierćfinału. Podobnie też relikwie po Janie Pawle II zostawmy do wzmocnienia naszej reprezentacji, a nie dzielmy się z innymi tym, co mamy w kraju najcenniejsze.
  • Po szóste primo, nie pozwólmy śpiewać Edycie Górniak (szczególnie polskiego hymnu!), ani nie puszczajmy z płyt Mieczysława Fogga. Jedyni, którzy się nadają na taką uroczystość to Budka Suflera, albo Kombi. Ostatecznie mogą być Bracia Golcowie, bo trochę (ale nie za dużo!) folkloru polskiego powinniśmy pokazać.
  • Po siódme primo, miejmy wszyscy nieco więcej poczucia humoru i pokażmy światu, że się potrafimy bawić.

PS. A tak na marginesie, to niedawno napisałem o tym, żeby polski rząd nie uginał się przed dyktatem globalwarmistów. Minęło dwa tygodnie, i Polska, jako jedyny kraj w Europie, nie zgodził się na drastyczne ograniczanie emisji CO2 w następnych latach. Głosujmy na PO!

Przeczytajcie koniecznie

Michał Leszczyński

 

 

 

Print Friendly, PDF & Email